Mike Portnoy rozmawiał niedawno ze Stevem-O z „The Live Addiction”. Podczas wywiadu były perkusista Dream Theater został zapytany m.in. o jego epizod w Avenged Sevenfold. Przypominamy, że Mike nagrał z tym zespołem płytę ,,Nightmare”, zastępując tragicznie zmarłego Jamesa Sullivana. Portnoy powiedział:
To było bardzo czadowe doświadczenie. W zasadzie to były dwa doświadczenia – nagrywanie albumu ,,Nightmare” i późniejsza trasa. Ten krążek był bardzo ciężkim emocjonalnie przeżyciem, ponieważ zaczęliśmy go nagrywać, nie wiem, może 6 tygodniu po tym, jak The Rev został pochowany. Była to bardzo świeża sprawa dla tych kolesi, każdy z nich był bardzo uczuciowy. Czułem się zaszczycony, będąc częścią tego przeżycia razem z nimi. Dlatego też ja i Zacky (Vengeance, gitarzysta Avenged Sevenfold – przyp. red.) mamy te łączące się z sobą tatuaże.
Związanie się z nimi w tym czasie było dla mnie niesamowitym przeżyciem. Po tym doświadczeniu chciałem tam być i im pomóc. Tak właśnie wyglądały moje usługi przez pierwszą połowę trasy. Zagrałem na pierwszych pięciu czy sześciu miesiącach trasy ,,Nightmare” – w zasadzie do końca 2010 roku. Wiesz, w tamtym czasie oni stawali na nogi, a ja im w tym pomagałem.
Muzyk kontynuuje:
Nie sądzę, że kiedykolwiek zamierzałem zostać tam na dłużej. W tym czasie wciąż byłem w Dream Theater i nawet gdy opuściłem ten zespół, ustalone było, że pomagam im jedynie w fazie przejściowej. To była świetna trasa. Dobrze bawiłem się z tymi chłopakami. To mili kolesie. Jestem bardzo szczęśliwy, widząc, że stanęli na nogi, rozkwitli do zupełnie nowego poziomu i kontynuują to, co robili wcześniej. Było to dla mnie doświadczenie, z którego wyniosłem wiele świetnych wspomnień.
Całe nagranie rozmowy z perkusistą możecie obejrzeć poniżej. Ostatnio pisaliśmy też o tym, że Mike Portnoy zastanawia się nad wydaniem swojej autobiografii, o czym możecie przeczytać pod tym linkiem.
