Grunge powszechnie kojarzony jest jako depresyjna muzyka, jednak według gitarzysty Pearl Jamu – Mike’a McCready’ego – nie jest to prawda. Swoje zdanie szerzej rozwinął w rozmowie z Salon.
Odbiór grunge’u jest obecnie podobny do sytuacji sprzed blisko 30 lat. Wszyscy myślą, że jesteśmy śmiertelnie poważni. Jest tylko mrok i nikt nie marzy o sławie, a wszyscy się jej sprzeciwiają…
W rzeczywistości wcale nie jesteśmy przeciwko. Gdyby tak było, to nie podpisywalibyśmy kontraktów z wielkimi wytwórniami i nie nagrywali teledysków i innych rzeczy, które robisz, aby stać się popularnym.
Zawsze mieliśmy różne humory – głupie, męskie rozmowy między przyjaciółmi. Wraz z Stonem Gossardem oglądaliśmy 'Year One’ i zamęczaliśmy chłopaków cytatami z tego filmu.
Jest mnóstwo sarkazmu we wszystkim, co stało się w Seattle. Słyszałem, że sarkazm to forma wyrażania gniewu – to naprawdę interesujące. Jednak traktowaliśmy to po prostu jako humor. Byliśmy zapatrzeni w takich ludzi jak Stone i David Letterman.
Było w nas mnóstwo cynicznego humoru. M.in. Chris Cornell taki był. Może było to nieco odpychające, ale również zabawne. Wszyscy spędziliśmy świetny czas i nie mogę powiedzieć, że byliśmy ciągle w depresji. Oczywiście zdarzały się takie momenty, ale nie było tak zawsze.
Grunge nie jest tak mroczny jak ludzie myślą.
