Niespodziewany cios medialny dostał niemiecki zespół Scorpions, choć należało by doprecyzować – jego gitarzysta Rudolf Schenker. W wywiadzie dla The Metal Voice jego brat i chyba jeszcze sławniejszy muzyk, Michael Schenker, ostro skrytykował jego działalność, zarzucając mu nieuczciwość przy uwzględnianiu wkładu w kompozycje. Chodzi naturalnie o utwory z lat 70. kiedy to młodszy z braci, Michael, dołączył do zespołu po opuszczeniu szeregów UFO. Zapytany, czy kiedykolwiek wróci, choćby tymczasowo, do Scorpions stanowczo stwierdza:
Nie. Nie mogę, bo jestem naprawdę rozczarowany postawą Rudolfa. To, co znalazłem w rocznicowym wydaniu „Lovedrive” jest całkowitą bzdurą.
Chodzi tu o autorstwo kompozycji. Michael ma żal do brata, iż ten umniejszył jego wkład w album. Jego zdaniem był wówczas jednym z najważniejszych członów kompozycyjnych zespołu:
Kiedy miałem 23 lata rozstałem się z UFO. Nagrałem „Strangers In The Night”. Mieliśmy hity takie jak 'Lights Out’, 'Too Hot to Handle’ i 'Only You Can Rock Me’. Scorpions zawsze naśladowało UFO.
Kiedy Rudolf dowiedział się, że opuściłem UFO oraz uświadomił sobie że Matthias, ówczesny gitarzysta Scorpions, który był nowo przyjętym członkiem grupy, nie potrafi sprostać oczekiwaniom grupy, wówczas poprosił mnie o pomoc. Kiedy skończyłem nagrania na „Lovedrive” nie chciał mnie puścić, więc pożegnali się z Matthiasem. Przekonali mnie bym został. Zabrałem swój biało-czarny strój i gitarę i wyruszyłem w trasę. Po dwóch tygodniach jednak zrezygnowałem. Uciekłem, byłem zbyt nieśmiały aby się z nimi skonfrontować. Mój brat mnie znalazł. Zadzwonił do mnie, płakał przez słuchawkę, to było tak zawstydzające że ugiąłem się i wróciłem do grupy. Nie upłynęło sporo czasu i odszedłem kolejny raz.
Na moje miejsce wrócił Matthias. Po jakimś czasie dostałem telefon od Rudolfa z pytaniem czy pozwolę mu grać na biało-czarnej gitarze, według mojego projektu. Zgodziłem się. Poprosił mnie też o zrzeczenie się praw autorskich do 'Coast to Coast’. Wszystkie melodie napisałem ja, nie przywiązywałem jednak do tego dużej uwagi.
Cała sprawa wyszła niedawno na jaw, nieco przypadkowo, przy planowaniu reedycji klasycznych albumów z okazji 50-lecia zespołu:
Nawiązaliśmy ponownie kontakty z okazji specjalnych wydań na uczczenie 50 lat działalności zespołu. Odkryłem wtedy, że nikt nie jest wpisany jako autor mojej części 'Holiday’. Chodzi o samo intro, ma 45 sekund długości – ja je napisałem ale nie ma o tym wzmianki.
Rudolf nie jest świetnym gitarzystą – po prostu umie grać. Zawsze stał za nim fakt, że miał nazwisko Schenker, teraz również blond włosy, myślę, że domyślił się, że może zwodzić ludzi i wydawców, którzy chcieli podpisać kontrakt z zespołem, którego byłem częścią.
Trzymam się od niego z daleka, nie mogę mu już ufać.
