Jeśli film Some Kind of Monster ukazuje Metallikę na drodze do trzeźwości i odzyskania kontroli, tak nakręcony w latach 1994-1995 dokument pt. Metallimania prezentuje zespół oddający się piciu, żartom, i cieszący się nieskończoną miłością fanów sprzed czasów Load/ReLoad i Napstera. W środku znajdziecie wszystkie fragmenty z wypowiedziami chłopaków oraz ich tłumaczenie. Świetna okazja, by przypomnieć sobie, w jaki sposób Metallica potrafiła się kiedyś wypowiadać.

httpvh://www.youtube.com/watch?v=qJwJMQRmRZM
Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
JH: Nie tutaj.
Nie w Miami? To znaczy – tutaj [wskazując na głowę] – za 10 lat? Co będziesz robił?
JH: Nie wiem, człowieku. Country. Countrytallica.
Countrytallica?
JH: Yahoo!
Czy to prawda, że twoja fryzura jest inspirowana TNN – The National Network [telewizja muzyczna nastawiona na muzykę country]?
JH: Hahahahahaha… Nie!
Nie? W ogóle?
JH: Nieszczególnie, nie.
To nie National Network?
JH: Jest inspirowana nożyczkami. Nożyczkami dotykającymi moich włosów.
Macie teraz wszyscy swój indywidualny wygląd.
JH: No nie wiem…
Ty wyglądasz jakbyś urwał się z dzikiego zachodu, Jason jakby zwiał z psychiatryka, Lars jak profesjonalny duński rockowy tenisista z wiatrem we włosach. I jest też inny koleś. Kim on jest?
JH: Był Filipińczykiem, a teraz jest chyba Afrykańczykiem.
W trakcie produkcji znaleźliśmy wielu ludzi, którzy z jakiegoś powodu czuli się przez ciebie zastraszeni. Dlaczego mieliby się bać Jamesa Hetfielda?
JH: Nie mam pojęcia, człowieku. Przyjazny ze mnie koleś. Patrz, jak się uśmiecham.
Tak mówi załoga zespołu, fani, inne zespoły, ludzie pracujący w miejscach, gdzie gracie…
JH: Fani innych zespołów?
Fani innych zespołów, inne zespoły…
JH: Wokaliści innych zespołów?
Nie powinienem wymawiać tych wyrazów tak blisko siebie. Inne zespoły…
JH: Fani…
Po prostu słyszałem, że ich onieśmielasz.
JH: To jest…
Co sprawia, że jesteś onieśmielający?
JH: Ale że co, do cholery?
No powiedz.
JH: Nie wiem, człowieku. Dlaczego? O co chodzi? Jestem miłym gościem, zwłaszcza, gdy wypiję kilka piw.
A więc nie masz pojęcia o zastraszaniu?
JH: To jest… Lepiej spytaj Larsa.
A więc, Jason, gdzie jest reszta zespołu?
JN: Dostali zaproszenie na domówkę Madonny.
A ty boisz się tam iść?
JN: Nie boję się. Po prostu powiedzieli, że będzie za późno, kiedy tam dotrę. Więc zdecydowałem, że zamiast tego spędzę trochę czasu ze swoimi kumplami.
Zatem ona idzie dość wcześnie spać?
JN: No.
Zebrało się sporo ludzi, którzy utworzyli nową organizację charytatywną „Lars dla przyjaciół”, bo on nie ma takiej okazji… „Przyjaciele dla Larsa”, bo on nie ma za bardzo okazji, żeby się wyrwać, bo jest zajęty tymi wszystkimi sprawami.
JH: On nie wyrywa się w ogóle.
Czyli nie wychodzi za często. Kiedy byłbyś skłonny spędzić jedną noc w roku po prostu na wspólnej zabawie…
JH: Z nim?
Tak, żebyś spędził z nim trochę czasu jak starszy brat. I zostawicie nam swoje numery telefonów, żebyśmy mogli do was przedzwonić.
JH: Spoko. Ale ile masz kasy?
Hmmm… tylko piątaka.
JH: Za to może dostaniesz… Cóż, dam ci jakieś pięć minut. Właściwie to pięciominutowa rozmowa telefoniczna.
A więc co myślisz o tym szaleństwie z liniami 0-700 w tym kraju? Jaki jest twój ulubiony numer 0-700?
JH: 0-700 Lars dla przyjaciół. Serwis randkowy na telefon. Młodzi chłopcy do wzięcia.
Lars, jak myślisz, jak można podsumować fanów Metalliki? Jako całość. [w tle pytanie: Co to za piwo?]
LU: Coors light. [wskazując na piwo]
Coors light?
LU: Hmmm… Energia. Jeśli chcesz jedno słowo. Odpowiedź jednym słowem: energia.
Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
LU: Czekam na Jamesa, żeby dokończył swój wokal na następną płytę. Po prostu mu się odgryzam, bo ostatnim razem w magazynie Fan Club pojawiło się pytanie „Gdzie widzisz siebie za 10 lat” i on powiedział, że ja będę wtedy nagrywał ścieżki perkusyjne. A tak poważnie… hmmm… Myślę, że wciąż będziemy się tym zajmować, bo myślę, że to, co zabija zespoły, to fakt, że kreatywność bardzo szybko się wyczerpuje. A skoro my robimy płytę co 12-15 lat, a za dziesięć lat powinniśmy mieć jakieś 6 albumów… serio, za 10 lat powinniśmy mieć 2-3 płyty więcej na koncie. A więc myślę, że zostało nam jeszcze dużo czasu ze względu na to, że tak rzadko nagrywamy płyty.
Skąd te głębokie myśli? Kiedy jesteś rockmanem w zespole rockowym, grającym w tenisa Duńczykiem, plującym…
LU: Bo ty to wywlekasz. Nasłuchałeś się pierdolonych głupot od innych, a to nie jest czas na filozof… filozofow… filozofowanie.
Jaką wyznajesz główną filozofię życiową? Tak jakbyś miał dać komuś radę.
LU: Kontroluj sytuację, swoje własne życie i przeznaczenie. Nie pozwól nikomu innemu sobą kierować.
Ostatnia żenująca sytuacja, jaka ci się przydarzyła.
LU: „Creeping Death” tego wieczoru. Końcówka „Creeping Death”. Siedziałem i myślałem sobie „Kurwa, „Creeping Death” wyszło nam zajebiście”, byliśmy już przy tej końcówce, gdzie są te potężne power chordy i zwyczajnie zapomniałem zagrać przez jakieś pięć sekund.
Ok, zagrajmy teraz w taką pseudo-grę w skojarzenia i spróbuj mi odpowiadać jednym słowem, ok? Lars Ulrich?
KH: Telefon.
James Hetfield?
KH: Wokalista.
Jason Newsted?
KH: Koleś z włosami.
Fani Metalliki?
KH: Pot.
Pot? To przychodzi ci na myśl, jeśli chodzi o fanów Metalliki?
KH: Po prostu pot.
Co myślisz o fanach Metalliki?
KH: Są świetni. Dają z siebie tyle, ile my. My pocimy się na scenie i pracujemy ciężko na dobry show. A oni reagują na to z tak dużym zaangażowaniem, jak my. Cieszą się z tego i pocą jednocześnie.
Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
KH: Bayford.
Bayford?
KH: Nie no, żartuję. Nie wiem. A ty gdzie siebie widzisz za 10 lat?
Bayford. Zgarniam cię z Bayford.
KH: Zgarniasz mnie stamtąd albo podrzucasz. To dobre pytanie. Nie wiem.
Co by było, gdyby po wszystkim, co osiągnęliście, Jason, James i Lars zadzwoniliby do ciebie i powiedzieli: „Już zrobiliśmy, co mieliśmy do zrobienia i każdy pójdzie w swoją stronę”. Masz jakiś plan B?
KH: Kurde, zrobiłbym wszystko, żeby ich odwieść od tego pomysłu. Kocham ten zespół i wiem, że oni nigdy, przenigdy nie odpuścili sobie tylko dlatego, że im tak pasuje. Robimy to z miłości do muzyki, a nie po to, żeby kupić sobie cokolwiek chcemy albo być sławnymi czy coś.
Wielu ludzi robi sobie, kurwa, krzywdę podczas waszego występu, to, co oni robią, to jest po prostu dziwne.
JN: To bardzo rozprasza. Myślisz sobie: „Co jest, kurwa?”. Naprawdę musisz się skoncentrować na tym, co robisz. Chcesz pomóc, widzisz jakiegoś dzieciaka czy dziewczynę przenoszonych do przodu między jakimiś 35 tysiącami ludzi, z czego 34 600 to faceci, i widzisz jakąś laskę, którą podają do przodu w czasie crowd-surfingu i nagle ona spada i widzisz ich nad nią i nie wiem… Chciałbyś móc jej pomóc. Kolesie przesuwający do przodu kogoś na wózku inwalidzkim…
Ile razy się to zdarzyło?
JN: Dwa razy.
Więc w tłumie surfował koleś na wózku inwalidzkim?
JN: Tak. I nie miał żadnych pasów zabezpieczających. A on robi: „Whoah!” [przechylając się]. I trzeba 8 facetów po drugiej stronie barierki, żeby go bezpiecznie zdjąć na ziemię.
A co z tymi ciągle krzyczącymi ludźmi? To, co wykrzykuje te 20 tysięcy ludzi? Czy jest to dość dziwne? Czy to wszystko jest jakby na innym poziomie? Czy nie nienawidzisz tego? Nie myślisz sobie, że to dziwne i: „Co to, kurwa, ma być?”
JN: Tak… Nieraz. Każdego wieczoru.
Każdego wieczoru?
JN: Zdarzyło się kilka występów temu, że wystraszyłem się usiadłem i musiałem ochłonąć, nie byłem w stanie grać. Przewentylowałem się, a moje ręce jakby przestały działać. Wzięli mnie na tyły, żebym zaczerpnął tlenu. To naprawdę mi napędziło stracha i nie mogłem grać przez jakieś 10-15 minut. Nigdy żadnemu z nas się to nie zdarzyło wcześniej. Musieliśmy przestać grać i poczekać, żeby zobaczyć, co się stanie. Zdecydowałem, że wrócę i powtórzę „Seek and Destroy”, po to przyszliśmy. Leciały piosenki, nie miałem pojęcia, w którym momencie jestem, po prostu realizowałem dźwięki i nie mogłem przestać. Wiesz, to naprawdę dziwne przeżycie. Właściwie to pomyślałem, że to jest tak jakbym oberwał i wymiękł, tylko pięciokrotnie mocniej. Bo mój mózg wciąż pracował, byłem świadomy tych wszystkich ludzi, musisz myśleć o tym [gest grania na basie], musisz pamiętać, co idzie po czym, musisz oddychać i próbujesz śpiewać, a to wszystko w tym samym czasie. Czułem to wszystko jak [pokazuje walenie serca]„Łup, łup!” i myślałem „Stary, niemożliwe”. Naprawdę myślałem, że już przyszedł na mnie czas.
I w tamtej chwili myślę „Pierdolę to, muszę już zejść”, i zszedłem ze sceny i usiadłem. Reszta skapnęła się, że schodziłem ze sceny, ale najgorsze uczucie, jakiego doświadczyłem od wielu, wielu lat, to to, jak zagrali „Disposable Heroes”, bo nie wiedzieli co się dzieje, po prostu kontynuowali set, bez basu. To było po prostu dziwne, bez drugiego wokalu.
Czy jest jakaś potrawa, której byś za żadne skarby nie zjadł, wiesz, coś jadalnego, ale nie dasz rady, bo to zbyt obrzydliwe? Wiesz, ja na przykład nie lubiłem wątróbki, nie miałem w ogóle na nią ochoty…
JN: Lubię wiele rzeczy, których nie lubią inni. Nie lubią bobu, ja bób uwielbiam.
Ja tak samo.
JN: Naprawdę lubię bób.
OK. Ale co cię odrzuca?
JN: Chyba nie zjadłbym cielęciny, chyba że byłaby z dorosłego wołu.
Czyli mówisz nie dla mięsa z młodych zwierząt?
JN: Nie, lubię jagnięcinę, ale cielęciny nie, nie jem.
Kurczęta?
JN: Kurczęta są wporzo. [śmiech]
httpvh://www.youtube.com/watch?v=fP0mI9Vbfzk
Wygląda na to, że za każdym razem, kiedy rozmawiamy o Metallice, alkohol też bierze w tym udział. Dlaczego tak jest?
JH: Co?
Tak myślałem. Jakie jest twoje wymarzone trofeum? Jaką zwierzynę naprawdę chciałbyś ustrzelić?
JH: Ustrzelić?
To nie jest określenie na upolowanie dużego zwierzęcia?
JH: Położyć. Położyć zwierzę.
Ok, to o położeniu jakiego zwierzęcia marzysz?
JH: Cóż, nie wiem… Młode foki grenlandzkie wciąż są na liście.
Więc nie upolowałeś jeszcze żadnej foki grenlandzkiej?
JH: Jeszcze nie. Naostrzyłem kij i wbiłem w niego gwoździe, więc tym razem powinno pójść dużo lepiej.
Teraz tak na szybko – Disney ma wykupić prawa do filmu o Metallice. Kto powinien grać Jamesa Hetfielda?
JH: Disneyyy! Eeeee…
Nie musi to być żadna disneyowska postać, może być jakikolwiek aktor.
[James rzuca puszkę po piwie]
JH: To do recyklingu. Teraz wszystko może być przetworzone.
Więc kto powinien zagrać rolę Jamesa Hetfielda?
JH: Glen Danzig.
Dave Mustaine nie został wykopany z Metalliki. Czy ty stworzyłbyś Megadeth?
KH: Tak. Grałbym z Megadeth i wiesz… ale z lepszym wokalem.
Z lepszym wokalem?
KH: Śpiewam lepiej niż ten koleś.
Umiesz śpiewać tak trochę jak Dave Mustaine?
KH: Nie obarczałbym tym nikogo. Śpiewaniem jak Dave Mustaine.
Gdybyś mógł zrobić coś, czego nie umiesz zrobić teraz, co by to było?
KH: Sam bym sobie obciągał.
I to na tyle?
KH: Tak.
Więc po prostu dawałbyś sobie przyjemność?
KH: Tak, po prostu bym go wyciągnął i zrobił dla was niezłe widowisko.
Myślisz, że to takie widowisko, jakie chcieliby zobaczyć fani, zamiast grania kawałków?
KH: Cóż, nie powiedziałeś, co chcielibyście zobaczyć.
Powiedziałeś, że zrobiłbyś „niezłe widowisko”.
KH: Prawdopodobnie byłoby to niezłe widowisko. Sam bym siebie oglądał, jak sobie obciągam, gdybym rzeczywiście to umiał.
…
KH: Jest taka jedna laska, która śpiewa w takim zespole, i która miała męża – sławną gwiazdę rocka – i on popełnił samobójstwo. I byłoby naprawdę super, gdybym mógł ją tak po prostu wziąć i wywrócić jej wnętrzności na drugą stronę, kiedy już zostaną wyciągnięte z jej ciała przez bardzo dokładne, strategicznie rozmieszczone nacięcia na poszczególnych częściach jej ciała.
Ty i twój zespół mieliście bardzo udaną trasę tego lata. Dokąd się teraz wybierasz?
LU: Idę do Madonny do domu, czy gdziekolwiek ona jest. Ktoś mi mówił, żeby tam iść, jest tam jakaś…
Więc nie do Disneylandu?
LU: Jadę do siebie do domu, który jest kalifornijskim, lub północnokalifornijskim odpowiednikiem Disneylandu.
Przepraszam, chłopcze.
KH: Hej, człowieku. Co wy tu robicie o tej porze do cholery?
Tajemniczo tu.
KH: Mam tam naprawdę tajemniczego burgera… Mogę w czymś pomóc?
Ok, chcemy się tylko upewnić. Dobrze się bawiłeś?
KH: Wiesz, miałem naprawdę okropną alergię.
Serio?
KH: Wiesz, poszedłem do Madonny i zarzygałem jej dom. A potem… a potem pomyślałem, że skoro taki uczciwy ze mnie koleś, to nie będę nic kradł, więc zdecydowałem, że powinienem coś zostawić. I poszedłem do niej do łazienki i postawiłem gigantycznego klocka. I nawet go nie spuściłem.
Gdzie? W umywalce?
KH: W umywalce? Pojebało cię? W wannie. Pojeb. Idź sobie stąd, człowieku.
James Hetfield.
JN: Co z nim?
Fajnie jest z nim, czy…?
JN: W sensie, czy fajnie się z nim pracuje?
Fajnie się z nim pracuje?
JN: Czy fajnie się z nim pracuje? Nie.
KH: To jest jedna z moich ulubionych.
To wszystko?
KH: To Les Paul Standard z 1960. Posłuchaj go [AAAAAA]. Słyszysz? Trzyma dźwięk na zawsze.
Wow.
KH: Słyszysz?
Słyszę. Słyszę brzęczenie świetlówki.
KH: Nie, to gitara.
Ej, nie dotykaj jej. Nawet na nią nie patrz.
Mówią, że się sprzedaliście. Że to zmieniło waszą postawę. Tak jak na waszej ostatniej płycie. Co byś powiedział tym ludziom?
JH: Zmieniliśmy naszą złą postawę? Nie wiesz, że jesteśmy jakby łagodniejszą ‘Tallicą? Są lata 90. Jesteśmy teraz komunistami.
Czy tego mamy się spodziewać na następnej płycie?
JH: No kurwa! Dla wszystkich piosenki pełne szczęścia i miłości!
Co przemycasz?
LU: Właśnie ci powiedziałem, to niczyja sprawa, takie pierdoły, człowieku. Zaczyna mnie to wkurzać.
To ważna część twojej kolekcji?
KH: [podnosząc klocek z podłogi] Taa, zachowam to sobie. Wciąż jeszcze ciepłe.
Ależ z ciebie człowiek sukcesu, zawsze musisz zbierać psie gówna.
KH: Zawsze muszę sprzątać czyjeś gówna.