W drugiej części specjalnego, kolekcjonerskiego wydania magazynu Revolver, poświęconego w całości Wielkiej Czwórce Thrashu (które ściągneliśmy z USA celem Wam przetłumaczenia), wypowiedzieli się już nie tylko członkowie Wielkiej Czwórki, lecz także ludzie blisko z nią związani, w tym: Chuck Billy, Gary Holt, Chris Adler, Jonny Z i kilku innych. Wszyscy oni dzielą się swoimi wspomnieniami oraz przemyśleniami związanymi z Wielką Czwórką, thrashem jako gatunkiem muzycznym, a także jego przeszłością. Lektura obowiązkowa dla każdego fana thrashu. W środku również “wycięte” z pisma zdjęcia.
Przed lekturą zapraszamy do przeczytania równie obszernej części I.
Skocz w ogień
Revoler: Tak jak punk rock, tak też thrash metal wyskoczył z ukrytej społeczności, był to ruch społeczny tak tajny, że większość ludzie nie była nawet świadoma jego istnienia, aż minęło kilka lat od jego narodzin. San Francisco, Nowy Jork i Los Angeles były miejscami , w których ta muzyka powstała na początku lat ’80-tych, żywiąc się mrocznymi nagraniami Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu, będąc utrwalaną przez chaotyczną sieć sprzedawców taśm z nagraniami, autorów czasopism muzycznych, uniwersyteckich DJ’ów, sklepy muzyczne i niezależne marki. Nikt nie wiedział gdzie to zmierza, lecz wszyscy chcieli być tego częścią.
Gary Holt: Jak to się zaczęło? To zawsze było trudne pytanie. Myślę, że to dzięki Ronowi Quintanie i Ianowi Kallenowi, którzy mieli swój program nazwany Rampage Radio na antenie radia KUSF na Uniwersytecie San Francisco. Całkowicie zarazili nas tym co znane jest jako Nowa Fala Brytyjskiego Heavy Metalu – liczyło się wszystko od Tygers of Pan Tang przez Venom i Bugdie, do Diamond Head oraz Angel Witch.
Kirk Hammett: Rampage Radio zaczynało nadawać o jakiejś niemoralnej godzinie – zaczynało około 1 rano. Ja wraz z przyjaciółmi byliśmy zazwyczaj wtedy całkowicie pijani. Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałem utwór grupy Venom pt. Live Like na Angel (Die Like a Devil), który dosłownie brzmiał jakby ktoś obdzierał kota za skóry. Pomyślałem sobie, że nigdy wcześniej nie słyszałem czegoś takiego. Był trochę do kitu, ale spodobał mi się.
Brian Slagel: Lars Ulrich był dzieciakiem, który przeprowadził się do L.A. z Danii i był zafascynowany Nową Falą Brytyjskiego Heavy Metalu, tak samo jak ja. Pewien mój znajomy spotkał go wtedy, miał na sobie koszulkę z Europejskiej trasy zespołu Saxon. Następnego dnia całą naszą trójką chodziliśmy po L.A. w poszukiwaniu importowanych rzeczy z Europy. Kolekcjonował płyty. Śmialiśmy się ponieważ za każdym razem gdy byliśmy u niego w domu, widzieliśmy tam niekompletny drum kit w kącie jego pokoju. Zawsze nam odpowiadał „Założę zespół”. My na to „Taa, pewnie Lars!”.
Scott Ian: Rockn’ Roll Heaven było małą budą na pchlim targu w New Jersey. Przychodziło tam wielu ludzi aby sprzedawać swoje antyki, była tam też ta mała budka ze wszystkimi rzadkimi brytyjskimi płytami, które widywaliśmy w czasopismach, lecz których nigdy nie mogliśmy dorwać. Było otwarte tylko w weekendy, więc zjeżdżaliśmy tam i spędzaliśmy tam każdą sobotę. Trzymaliśmy się z Jonnym Z, aby następnie pójść do kogoś do domu, napić się piwa i posłuchać metalu.
Jonny Z: Ja i moja żona Marsha mieliśmy nasz mały pchli targ i zaczęliśmy promować koncerty. Przez przypadek ściągnęliśmy album grupy Angel Witch, w którym się zakochałem tak bardzo, że zacząłem ściągać wszystkie możliwe płyty brytyjskich zespołów, takich jak Raven i Diamond Head. Bardzo się różniły od tego co działo się wówczas w Stanach.
Hammett: My [Kirk ma tu ma myśli jeszcze Exodus – red.] staraliśmy się szukać szybszej muzyki. Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałem Overkill, co na dzisiejsze standardy, klasuje się po środku stawki. To był jeden z najszybszych zespołów jakie kiedykolwiek słyszałem. To było wręcz oślepiające. Cały czas mówiliśmy naszemu perkusiście, Tomowi Huntingowi, „Szybciej człowieku! Im szybciej tym lepiej!” I gdy usłyszeliśmy jak gra Metallica, pomyśleliśmy, że jest to amerykańską wersją wszystkich tych zespołów, których słuchaliśmy.
Kerry King: Pamiętam jak zobaczyłem Musteine’a, grającego z Metalliką na Woodstocku w Anaheim, byłem tym kompletnie rozwalony. Grał te wszystkie mordercze solówki i riffy, patrząc się na tłum – nie spoglądając nawet na palce.
Slagel: Lars i James grali ze sobą od pewnego czasu i gdy usłyszeli o składance Metal Massacre, na którą zbierałem zespoły z L.A., nagrali Hit The Lights na kasecie, mieli znajomego – Lloyd Grant, który uczył gry na gitarze, on zagrał partie gitary prowadzącej. Była też druga wersja tego utworu nagrana z Mustainem, którą nagrali na potrzeby dema No Life ‘til Leather.
Rick Ernst: Skup i wymiana taśmami były bardzo ważne dla sceny thrashowej. Był to ekwiwalent tego czym dziś jest internet. Był to sposób w jaki odnajdywało się muzykę. Dzięki temu było się fajniejszym od kolegów, ponieważ miałeś kasetę demo szwedzkiego zespołu, której nikt inny nie miał.
King: To było coś naprawdę fajnego. Wiem, że pierwsze demo Metalliki przeszło przez wiele dłoni. Wszyscy je mieliśmy.
Holt: Mogliśmy mieć wysoce udaną trasę po Europie, nawet bez wydawania albumu, właśnie dzięki tej wymianie taśm. Ludzie wysyłali mi listy swoich bootlegów, niektórzy mieli po 200 różnych naszych koncertów, wraz z całą setlistą i gradacją jakości dźwięku. To było coś wspaniałego – dzięki temu istnieją zespoły takie jak my i Metallica.
Jonny Z: Ktoś przyszedł do mojego stoiska z kasetą Metalliki nazwaną Live at the Mab – w Ogrodach Mabuhay w San Francisco. Nie była najlepiej nagrana, lecz dla mnie był to najczyściej nagrany dźwięk, jaki kiedykolwiek słyszałem. Wynająłem dla nich vana za 1,500 $ aby mogli przyjechać do nas i aby zagrali kilka koncertów.
Ian: Dokładnie pamiętam jak otwierali koncert dla Vandenberg w L’amour w Brooklynie. Dobrze pamiętam, nikt nie wiedział wówczas co to jest za zespół, nikt poza małą armią ludzi, którzy mieli ich demo No Life ‘til Leather. Wszyscy tam byliśmy po południu, czekając aż Metallica będzie miała szansę przeprowadzenia próby dźwięku, podczas gdy ludzie z Vandenberg robilii swoją próbę. Była godzina 15:30 a Mustaine był już całkowicie zalany i wrzeszczał na Adriana Vandenberga, „Złaź kurwa ze sceny! Cienias jesteś!”. Pomyśleliśmy sobie „Co jest kurwa, koleś?”.
Slagel: Wtedy wszyscy lubili popić i dobrze się bawić, lecz Dave potrafił przekroczyć tę linię bardziej, niż ktokolwiek inny. I wiedziało się, że wcześniej czy później, będzie z tego problem.
Holt: Na początku James śpiewał i grał na gitarze, lecz to Dave rozmawiał z widownią między utworami i to na nim głównie skupiała się uwaga. To dlatego wszyscy byli tak zszokowani, kiedy Metallica pozbyła się go.
Hammett: Metallica wzięła ze sobą na wschodnie wybrzeże naszego dźwiękowaca, Marka Whitakera i kiedy zaczęły się problemy z Davem, Mark dał Larsowi naszą kasetę. W prima aprilis roku ’83 Mark zadzwonił do mnie, mówiąc abym przyjechał na wschodnie wybrzeże na przesłuchanie organizowane przez Metallikę. Powiedział, „Wyślę Ci kasetę – naucz się tych utworów możliwie najszybciej”. 7 kwietnia byłem w samolocie do Nowego Jorku, a już 12 kwietnia graliśmy razem. Nadawaliśmy na tych samych falach i czułem, że dobrze do nich pasuję. Trzy tygodnie później, byliśmy w studiu i nagrywaliśmy Kill’Em All.
Zderzenie jest bliskie
Revolver: Kill’Em All nagrane w zaledwie dwa tygodnie w 1983 roku, przy uszczuplonym budżecie, przetarło szlak dla thrash metalu w Ameryce. Ten album nie tylko dowiódł, że amerykańskie zespoły potrafią grać tak szybko i ciężko jak te reprezentujące Nową Falę Brytyjskiego Heavy Metalu, lecz jego sukces pokazał, że istniała wielka potrzeba muzyki, której nikt sobie nie wyobrażał. Od roku 1983 do 1986 thrash metal ewoluował z zawrotnym tempem. W tym samym czasie większe przyodziane w spandeks zespoły takie jak Quiet Riot i Ratt zagrabiały do siebie pieniądze, nie wiedząc jeszcze co zrobić z tym thrashem, co jedynie wzmocniło wiarygodność gatunku pośród młodych ludzi.
Hammett: Po tym jak nagraliśmy Kill’Em All i wróciliśmy do Bay Area, pojawiło się 10 lub 12 nowych zespołów, które grały szybsze, naprawdę agresywne melodie. Zespoły takie jak Possessed – to były najlepsze metalowe zespoły z Bay Area. One wszystkie były ponad satanizmem a ich członkowie nadal byli w liceum, co uważałem za najlepsze – zgorszona młodość ciągnie za sobą jeszcze młodszych!
Jonny Z: Zakładanie Megaforce Records było wycieczką, ponieważ nie wiedzieliśmy co robimy. Lecz szybko się nauczyliśmy. Zrobiliśmy 1500 kopii Kill’Em All, które rozeszły się w pięć sekund. Wydaliśmy kolejne 3500 kopii, które sprzedały się w tydzień. Cały czas tylko robiliśmy nowe kopie, nie było temu końca. Wtedy Elektra Records rozpoczęła współpracę z Metalliką przy Ride the Lightning.
Maria Ferrero: Najważniejszą nocą w historii thrashu wydaje mi się być ta z 3 wrześnie 1984 roku, kiedy to podczas wspólnego koncertu Metalliki, Raven i Anthrax podpisaliśmy z nimi umowy wydawnicze, odpowiednio z Elektrą, Atlantic i Island.
Ian: Z całą pewnością czuliśmy, że to co robimy było lepsze niż cokolwiek innego – a już na pewno lepsze niż ten cały owłosiony metal z L.A. To tak jakby poziom dobra bohatera był odzwierciedlany przez niegodziwość czarnego charakteru, z którym musi on walczyć, a naszym wrogiem była scena z L.A. To był dla nas rodzaj oczyszczenia, aby być bardziej dosadnym, bardziej agresywnym, aby być całkowitym przeciwieństwem tego co wówczas sprzedawało miliony albumów. Podchodziliśmy do tego niezwykle poważnie, co dziś wydaje się być niedorzeczne. Mam na myśli to, że gdy Paul Baloff z Exodusu mówił, „Zabić pozerów”, to nie był to żart! Naprawdę, jestem przekonany, że on zepchnął kilku takich pozerów z mostu.
Holt: Paul żył i oddychał dla metalu bardziej niż ktokolwiek inny kogo znałem w moim życiu. Nikt inny nie oddawał się tej sprawie bardziej niż on. Wiele razy zdarzało się, że podchodziliśmy do jakiegoś gościa mającego koszulkę grupy Ratt, żądając aby pozwolił nam ją pociąć naszymi nożami – czasami robiliśmy to gdy koszulka wisiała jeszcze na właścicielu. Wycinaliśmy sobie małe kawałki i zawiązywaliśmy je wokół nadgarstków, jakby były odznakami honoru. Gdyby przyjrzeć się niektórym z tych starszych zdjęć Paula, to można zauważyć, że ma sześć cali takich skrawków zawiązanych na lewej ręce, wszystkie z koszulek Motley Crue.
King: Scena która zawiązała się wokół Bay Area była szalona. Byli bardziej tym pochłonięci, jako całość. Pamiętam jak grałem kilka koncertów z Exodusem, mieli gości, którzy chodzili publiczności po głowach.
Holt: Podczas gdy Kill’Em All jest genialnym albumem, to gdyby wsłuchać się w to co zespoły robią dziś, to można usłyszeć więcej wpływów z Bounded by Blood. Kill’Em All było bardzo naznaczone przez Diamond Head i Motorhead. Nie ma tam melodii, ani harmonii gitar. My mieliśmy wszystko – melodię i harmonię, a było to nadal ostre.
Dave Mustaine: Kiedy założyłem Megadeth, ludzie mówili, że jesteśmy zespołem heavy metalowym. Potem, że gramy speed metal. Na naszą odpowiedź, „Nie gramy speed metalu”, usłyszeliśmy, „No to w takim razie jesteście zespołem thrash metalowym”, „Nie, nie jesteśmy zespołem thrash metalowym – jesteśmy Megadeth!”. Jeżeli istnieje coś, pod co Megadeth by pasowało, to nazwałbym to jazz – metalem. Lecz wówczas musielibyśmy stać w jednym miejscu i dawać sobie w żyłę przez całą noc. Hej chwila, przecież niektórzy z nas tak właśnie robili, czyż nie? Myślę, że niektórzy z nas tak właśnie robili.
Ernst: Odciski palców Dave’a Mustaine’a z cała pewnością znajdują się na thrash metalu. Jest ważny, słowa nigdy tego nie wyrażą. Dave był nie tylko połączony z Metalliką, lecz także Kerry King grał w Megadeth przez krótki czas. Z Megadeth Dave wywindował swoją grę na gitarze na sam szczyt. Szczyt, który nigdy wcześniej nie był widziany. Killing Is My Business… and Business Is Good był tak szybkim albumem – jego gra na gitarze rytmicznej była niczym gra na gitarze prowadzącej u innych gitarzystów.
King: Jeśli się nie mylę, to grałem pierwsze pięć koncertów Megadeth. Do dzisiejszego dnia jestem fanem Mustaine’a. Nigdy nie powiem nic złego na temat jego gry i schlebia mi to, że myślał o mnie w tych samych kategoriach, że uważał mnie za równego sobie w grze na scenie.
Chris Adler: Kocham Metallikę, lecz na początku swego istnienia, metal był bardzo konkurencyjny: zakładałeś zespół i to był twój zespół, jebać pozostałe zespoły – ja zdecydowanie zawsze byłem po stronie Megadeth. Identyfikowałem się z szybkością i stylem Megadeth. Taki chciałem być.
Hammett: Po wydaniu Kill’Em All zainteresowaliśmy się tymi bardziej punkowymi zespołami, takimi jak Charged GBH i Discharge. Pewnego dnia nasz basista Cliff Burton, podszedł do nas i powiedział, „Hej, słyszeliście o the Misfits?”. Earth A.D. jest totalnie odjechanym albumem i pojawił się w tym samym roku co Kill’Em All. Oba albumy pochodziły z kompletnie różniących się miejsc, jednak w jakiś sposób spotkaliśmy się po środku.
Ian: Już wtedy dochodziło podczas koncertów do skoków w publikę i mosh-pitów. Zapraszałem wszystkich moich przyjaciół z zespołów takich jak Murhy’s Law czy Agnostic Front, na koncerty Anthrax w Nowym Jorku i powoli, lecz stanowczo dochodziło do tych „ekscesów”.
Jeff Kitts: W pewnym momencie scena metalowa i hardcore zaczęły się łączyć w dziwny sposób. W Country, Blue Grass, and Blues club zaczęły pojawiać się metalowe zespoły, pomimo, że była to stolica światowego punku. Były też crossoverowe grupy jak Dirty Rotten Imbeciles czy Corrosion of Conformity, które naprawdę nas ekscytowały.
Ernst: Wydaje mi się, że Stormtroopers of Death (zespół, który Scott Ian założył w 1985r.) również znajduje pośród takich zespołów jak Suicidal Tendencies, D.R.I. oraz C.O.C. jeśli chodzi o promowanie muzyki crossover wśród metali. Wydany w 1985 roku album Speak English or Die miał w sobie wystarczająco hardcoru i metalu, aby zadowolić obie strony. Był wprost niesamowicie ciężki. Żaden z tych innych crossover’owych zespołów nie był tak ciężki jak S.O.D. Oni wraz z Nuclear Assault i Anthrax byli trzema zespołami, które mówiły, „ Nie tylko metal liczy się w stawce, jest też crossover!”.
Podpal świat
Revolver: Rok 1986 był złotym rokiem amerykańskiego thrash metalu dzięki wydaniu trzech albumów definiujących ten gatunek: Master of Puppets Metalliki, Peace Sells… but Who’s Buying? Megadeth i Reign in Blood Slayera. Lecz rok ’86 przyniósł ze sobą także złe wieści dla thrashu: wyrzucenie Paula Baloffa z Exodusu oraz później śmierć Cliffa Burtona w wypadku autobusowym.
Hammett: Pamiętam, jak siedzieliśmy nad materiałem do Master of Puppets i myśleliśmy, że naprawdę brzmi to bardzo dobrze. Lecz wydaje mi się, że nikt z nas nie sądził, że ten album wytrzyma próbę czasu, że ludzie będą uważać ten album za przełomowy.
Kitts: Metallica przez większość tego roku była w trasie z Ozzym. Udaliśmy się na ich koncert w Nassau Coliseum na Long Island, poszliśmy tam tylko aby zobaczyć Metallikę, wówczas Ozzy już nas nie interesował. Dla nas był jakby nadal w roku ’81.
Hammett: Wspólne granie z Ozzym naprawdę stanowiło różnicę, ponieważ nagle okazało się, że gramy Master of Puppets przed szerszą widownią. Typowy fan Ozziego wówczas nie musiał znać Metalliki, lecz dwa, lub trzy lata później wszyscy mówili, „Taa, widziałem Metallikę jak grała z Ozzym, byli świetni! Rozwaliliby Ozziego, wiem, że by się im udało”.
Ernst: Peace Sells… but Who’s Buying? Jest dla mnie ostatecznym albumem Megadeth, ponieważ zawarli w nim szybkość oraz ciężar i następnie powiązali to z niesamowitymi utworami. Teledysk do Peace Sells był rewelacyjny i w pewien sposób pomógł im się wypromować. A MTV News używało partii basu z tego utworu przez lata. Nie wiem, czy Dave miał z tego jakieś korzyści z racji praw autorskich, lecz…
Adler: Pamiętam jak było już blisko do koncertu Megadeth w Waszyngtonie podczas trasy promocyjnej Peace Sells. Washington Post wydrukowało wtedy tekst utworu Black Friday (o sadystycznym masowym morderstwie) – moi rodzice przeczytali to i podarli moje bilety na ten koncert.
Kitts: Większość z członków nowojorskiej sceny miała swój egzemplarz Reing in Blood, zanim album jeszcze się ukazał. Nie było w moim życiu albumu, który miał na mnie taki wpływ. Nigdy nie słyszałem czegoś podobnego do tej 29-cio minutowej taśmy, zmieniła ona nasze myślenie na każdy temat.
King: Pomimo tego, że już na poprzednich płytach graliśmy szybko, to nikt nie mógł usłyszeć tego okrucieństwa, ponieważ były one błędnie miksowane. Z producentem Rickiem Rubinem i większym budżetem, udało nam się uzyskać dźwięk lepszej jakości, który wprost uderza do głowy.
Holt: W ’86 roku Paul miał pewne problemy. Mieszkał w naszej sali prób, jego życie nie było wówczas poukładane. Paul pomimo swego geniuszu scenicznego, był tragicznym wokalistą. Nie pamiętał słów, lub też śpiewał je nie w tym momencie co trzeba było. Jest taki fragment tekstu na Bonded by Blood, który tak naprawdę został zaśpiewany przez Johna Volaitisa, naszego inżyniera, ponieważ Paul pomimo licznych prób nie mógł dać sobie z nim rady. Sądziliśmy, że nie jesteśmy w stanie wydać następnego albumu z nim. Zapewne do dziś męczylibyśmy się z wokalami na ten album.
Chuck Billy: Steve Souza (znany także jako „Zetro”), który śpiewał w Legacy, jak wówczas nazywał się Testament, opuścił zespół aby dołączyć do Exodusu. Grałem wtedy w zespole, w którym stawiano na bardziej melodyjny wokal. Lecz wówczas mój brat zasugerował mi abym postarał się dostać do Legacy. Zdobyłem więc ich demo i byłem pod wielkim jego wrażeniem, pomyślałem sobie, „Ci goście naprawdę potrafią pisać zabójcze numery, a ten ich gitarzysta jest fenomenalny!”. Alex Skolnick miał wtedy zaledwie 17 lat i naprawdę umiał dobrze grać! Wtedy zrozumiałem, że to jest muzyka, którą powinienem grać!
Ferrero: Pewnego dnia do Megaforce przyszła paczka od zespołu nazywającego się Legacy. Przesłany materiał był chwytliwy i zajebisty. Jonny nie był na początku przekonany do nich, lecz ja wciąż tego słuchałem. Po pewnym czasie Jonny zgodził się podpisać z nimi kontrakt. Musieli zmienić nazwę, ponieważ istniał już jakiś jazzowy zespół z taką nazwą. Frontman S.O.D. zaproponował Testament.
Billy: Megaforce było moim celem – chciałem być z gośćmi z Metalliki, Anthrax i S.O.D., to były moje ulubione zespoły. Ferrero sprawił, że Jonny i Marsha przyjechali do nas do Kalifornii, aby nas zobaczyć. Pamiętam dzień przesłuchania. Byli zmęczeni i nieprzyjemni, ponieważ dzień wcześniej zmarł Cliff. Opowiedzieli nam całą historię, powaliło nas to – nie mogliśmy w to uwierzyć. Na dodatek musieliśmy zagrać dla nich trzy utwory, to było najsmutniejsze przysłuchanie jakie kiedykolwiek miało miejsce. W końcu powiedzieli, „Ok, macie ten kontrakt”, my na to, „ Tak jest!”, lecz nadal był to dla nas smutny dzień.
Holt: Cliff zawsze nosił te swoje dzwony, podczas gdy reszta świata miała zwykłe dżinsy. Miał wah od Morley’a oraz przesterowany bas i wywijał te swoje solówki niczym dziki, kręcąc głową jak szaleniec. To on nauczył Jamesa wszystkiego co James wie teraz na temat harmonii i melodii, ponieważ Cliff był geniuszem jeśli chodzi te rzeczy. Smutne jest to, że po tych wszystkich latach ktokolwiek by nie grał w Metallice na basie, to nadal będzie jedynie zastępował Cliffa. Jason Newsted był niesamowity, lecz Cliff był jedyny w swoim rodzaju. Nikt mu się nie równał.
… I Duża Szansa Dla Wszystkich
Revolver: Tragiczna śmierć Cliffa Burtona pozostawiła pustkę nie tylko w jego zespole, lecz także w thrash metalu. W okresie jego działalności w zespole, jego postawa była przykładem dla całego ruchu. Po jego śmierci, większość thrash metalowych zespołów zaczęła skręcać ku bardziej zręcznemu, bardziej technicznie sprawnemu wizerunkowi. Nawet Metallica po przyjęciu nowego basisty Jasona Newsteda (poprzednio grającego w Flotsam and Jetsam) i wydaniu w 1987 roku Garage Days Re-Revisited poszerzyła swoje aranżacje aż do przełomowego momentu, kiedy to w 1988 roku światło dzienne ujrzało długie … And Justice For All. Anthrax natomiast, jakby na przekór, wydał w 1987 roku rapowy singiel I’m The Law, który okrył się platyną. Nawet Slayer przeciwstawił się statusowi quo wydając złowrogie South Of Heaven. Jak na ironię, w okresie bezpośrednio po śmieci Burtona, thrash metal odniósł komercyjny sukces. Od 1987 roku do 1991 thrash był dużym biznesem, przyciągnął do siebie MTV, a także niezliczone liczące się w stawce marki, żądne „Następnej Metalliki”.
Hammett: Wszystko jakby zmieniło się po śmierci Cliffa. Nawet nasze brzmienie się zmieniło. Na … And Justice For All, poniekąd chcieliśmy oddać pokłon tej całej wirtuozerii lat 80-tych, która miała miejsce, takim gitarzystom jak np. Tony MacAlpine, Steve Vai i Joe Satriani. Nagle wszystko zachciało być bardziej progresywne, aby pokazać swe umiejętności. Jakimś cudem, szybkie i ciężkie granie musiało spasować.
Ernst: Anthrax z całą pewnością wyprzedzał wówczas swój czas, w rozumieniu łączenia elementów rapu z ich muzyką. I’m the Men czy też Bring the Noise (utwory powstałe we współpracy z Public Enemy), to właśnie Anthrax to zapoczątkował.
Ian: W pewien sposób odseparowaliśmy pewną grupę naszych fanów, którzy byli zainteresowani tymi bardziej ekstremalnymi zespołami jak Slayer, Celtic Frost i Possessed. Among the Living uważali za fajny album, lecz „jebać ich, dlaczego nagrywają rap?”.
King: South of Heaven był jedynym albumem, na którym z góry mieliśmy ustalone co chcieliśmy zrobić. Nie chcieliśmy grać szybko – nie ponieważ się wypaliliśmy, lecz ponieważ chcieliśmy wstawić do setlisty coś, co by ją urozmaiciło. Postąpiliśmy też w ten sposób, ponieważ wiedzieliśmy, że nikt się tego nie spodziewa.
Ian: Od ’83 do ’87 roku wszystko działo się tak niewyobrażalnie szybko. W maju ’87 roku rozpoczęliśmy trasę promocyjną Among the Living, grając po klubach. Lecz w grudniu tego samego roku powróciliśmy do Stanów, aby zagrać trzy tygodniową trasę z Exodusem i Celtic Frost. Graliśmy w halach mających od 3 do 5 tysięcy miejsc, pamiętam jak stałem na scenie w Aragon w Chicago, wszystkie bilety były wyprzedane, myśleliśmy sobie, „Cholera jasna, sześć miesięcy temu graliśmy dla góra 800 dzieciaków, a trzy lata temu nie mogliśmy nawet zagrać koncertu”. Wtedy pierwszy raz zdaliśmy sobie sprawę z tego, że ludzie kochają tą muzykę! To naprawdę się dzieje i jest to czymś ważnym, zespoły są niezwykłe a ludzi to obchodzi!
Holt: Już wówczas wykształcała się druga fala zespołów z Bay Area, jak np. Testament, Death Angel, Forbidden czy Vio-lence.
Lonn Friend: Oczywistym było to, że świat był gotowy aby ogarnąć tą muzykę na większą skalę kiedy ukazało się … And Justice for All. A gdy nagrali teledysk do One … Metallica zawsze była świadoma tego aby nie robić pewnych rzeczy w sposób, w jaki inni ludzie je robią. Więc, gdy mieli zamiar zrobić swoje pierwsze video, to pewnym było to, że będzie to coś odjechanego. Pewnym było, że nie będzie to wyglądało jak teledysk Poison, w którym jest pełno dziewczyn i bitej śmietany.
Hammett: Wiedziałem, że jesteśmy na dobrej drodze, gdy zobaczyłem teledysk do One na MTV około 11 wieczorem. Oglądałem go w kółko, prezenter – wydaje mi się, że był to Adam Curry – powiedział, „Wow, to jest prawdziwa miska wypełniona tęczą”.
Ian: Headbangers Ball [program telewizyjny, prezentujący muzykę w gatunku heavy metal, obecnie nadawany przez amerykańską stację telewizyjną MTV2 – red.]powstał właśnie w tym chwalebnym okresie, pomiędzy ’87 a ’89 rokiem. Byliśmy headlinerem trasy tego programu w’89 roku, wraz z nami był tam też Exodus i Halloween, graliśmy głównie na stadionach.
Holt: Kiedy w 1987 roku wydaliśmy Pleasures of the Flesh, zaczęliśmy grać w dużych miejscach, wszystkie bilety się sprzedawały. A kiedy w ’89 roku wydaliśmy Toxic Waltz, wraz z tą całą trasą… to kompletnie nas rozwaliło. To była jedna z najbardziej zabawnych tras jakie kiedykolwiek graliśmy.
King: Rok przed trasą Clash of the Titans graliśmy na L.A. Sports Arena, oprócz nas był tam tylko Testament, sprzedały się wszystkie bilety. To było coś niezwykłego! Jestem z tego znacznie bardziej zadowolony, niż z Clash of the Titans, gdzie mieliśmy trzy wielkie zespoły – oraz czwarty, który okazał się być większym niż którykolwiek z nas, mowa o Alice in Chains.
Ernst: Jeżeli by tak spojrzeć wstecz na trasę Clash of the Titans z 1991 roku to można wysunąć wniosek, że był to szczyt tego co mógł zaoferować thrash metal, lecz jednocześnie był to koniec thrash metalu, ze względu na otwierające koncert Alice in Chains. Pomijając kwestię mej sympatii do Alice in Chains, pamiętam jak byłem na Medison Square Garden myśląc sobie, „Ok, to jest nawet fajne, ale dlaczego Overkill tu nie gra, albo Death Angel?”. I wtedy zanim jeszcze zdołałem dokończyć swą myśl, pojawiła się Nirvana i grunge!
W Mej Najciemniejszej Godzinie
Revolver: Dzięki wydanemu w 1991 roku albumowi Metallica, znanemu także jako Czarny Album, Metallica na zawsze wyniosła się ponad thrash metal i zwyczajnie stała się największym hard – rockowym zespołem na świecie. W retrospektywie widać, że grupa perfekcyjnie umieściła w czasie zmianę swego stylu: zaledwie kilka tygodni po tym jak Czarny Album zadebiutował na liście Billboardu, Nirvana wydała Nevermind, przez co thrash metal natychmiastowo stał się przeżytkiem. Dziennikarze i headhunterzy firm fonograficznych, pierwszym możliwym samolotem udali się Seattle aby pochwycić ten nowy ruch, podczas gdy thrash znalazł się na tym samym śmietniku co jego poprzednik – owłosiony metal. Niektóre większe przedsięwzięcia przedostawały się do uszu opinii publicznej, lecz większość nie pokonywała fali medialnej obojętności i ignorancji ze strony sponsorów.
Slagel: To była tak wielka reakcja. Thrash został wrzucony do jednego worka z włochatym metalem, zespołami takimi jak Poison i całym tym śmieciem, to była tragedia dla nas wszystkich. Jest to trochę zabawne ponieważ Metal Blade Records zrobił reklamę wielu tym zespołom jak np. – Faith No More, Soundgarden, Nirvana, Alice in Chains. Znam tych gości, wszyscy byli wielkimi fanami metalu. Lecz nie mogli powiedzieć tego prasie. Potrafili jedynie mówić o swoich „fajnych” inspiracjach.
Mustaine: Czy ktoś pociągnął za dywan, na którym staliśmy? To jest nawet dobrze powiedziane, lecz nigdy nawet taki dywan nie istniał. Zakładałoby to, że ktoś ułożył dla nas ten dywan, lecz przez cały ten czas tak naprawdę, poruszaliśmy się po stłuczonym szkle. Ja patrzę na to w taki sposób: Kiedy powstał grunge, unaocznił on nam brak lojalności u wielu naszych fałszywych fanów, których mieliśmy w latach ’80-tych i zrozumiałem też, że rdzeń naszej publiki stanowi garstka ludzi.
Holt: Kiedy skończyła się nasza umowa z Capitol Records (po wydaniu w 1992 roku Force of Habit), była to dla nas najlepsza rzecz o jakieś mogliśmy marzyć, nie licząc faktu, że było to dla mnie męczące.
Ernst: Mówiąc szczerze, wydaje mi się, że była to najwyższa pora na zmianę. Ludzie grali thrash tak ciężki i szybki jak tylko mogli, a zespoły rozglądały się za czymś nowym. Czarny Album Metalliki nieco to spowolnił, tak bardzo różnił się od … And Justice for All. Spójrzmy na Anthrax z tamtego okresu – kiedy przechodzili z Island do Elektry – Joey Belladonna opuszczał zespół, na rzecz zastępującego go Johna Busha. Zwolnili tempo i stali się niemal tradycyjnym metalowym zespołem.
Ian: Aż do późnego ’94 roku nie mieliśmy żadnych negatywnych przeczuć, kiedy to zakończyliśmy trasę naszego albumu Sound of White Noise, ponieważ nawet ten album był dla nas wspaniały. Elektra przeszła przez poważne zmiany i nikt z kim pracowaliśmy przez dwa lata, już tam nie pracował, a nowa ekipa nie była zainteresowana nami na swoim pokładzie. Byli w tym szczerzy mówiąc, „ Nigdy nie podpisalibyśmy z wami tego kontraktu i nie mamy zamiaru wydawać waszego następnego albumu”.
Adler: W ’94 roku trudno było znaleźć jakiś dobry thrash do posłuchania. Teraz jak na to patrzę, to istniało wówczas wiele dobrych zespołów nadal grających trash, lecz wielu ludzi stroniło od tego. Nikogo to nie obchodziło. Wówczas wydawało się jakby wszystko uschło, podczas gdy w rzeczywistości uschło jedynie poparcie dla thrashu. To dlatego powstało i zaczęło grać Burn the Priest (pierwotna nazwa Lamb of God) – ponieważ chcieliśmy usłyszeć nowy thrash metalowy album, a nie mogliśmy takowego wówczas kupić.
Ian: Gdyby Elektra stała za Stomp 442 (siódmy studyjny album grupy Anthrax wydany w 1995 roku) tak jak stała za Sound of White Noise, to Stomp zapewne było by naszą kolejną złotą płytą, lecz oni po prostu odeszli od nas. Udało nam się wyjść z tej umowy i odejść z honorem. Musieli nawet zapłacić nam za trzeci album, którego nigdy dla nich nie nagraliśmy. Obrażenia jednak zostały zadane, ponieważ w ’96, ’97 roku cały muzyczny świat się zmienił. Szukaliśmy nowego kontraktu nagraniowego, wszyscy odpowiadali nam na to, „Oh, Anthrax? To jest zespół z lat 80-tych” Uważaliśmy, że ta muzyka nadal była wielka – Pantera miała wówczas album numer jeden! Metallica nadal rządziła a Megadeth kopało tyłki. Wszyscy jednak odpowiadali nam, „ Taa, lecz wasz ostatni album sprzedał się jedynie w nakładzie 100 tysięcy kopii. Nie jesteśmy zainteresowani.”.
Friend: Pantera mogła zostać następną Metalliką, lecz pozostali wierni swojemu Texas metalowi. Musieli jedynie nagrać swoje Enter Sandman, lecz oni konsekwentnie trzymali się z daleka od tego.
Ian: Czas od 1996 aż do 2002 roku, był bardzo trudnym okresem dla tego zespołu, wydaje mi się, że goście z Megadeth i Slayera również dobrze się nie bawili. I prawdę powiedziawszy, gdyby nie Pantera, która wciąż stała na posterunku, to rzecz znana nam jako thrash metal, przestała by istnieć. Pantera wzięła nas w trasę, wzięła też Slayera. Zrobili wszystko aby tylko utrzymać tą scenę żywą.
King: Wciąż trwaliśmy. Nasze koncerty były mniejsze, nasze albumy sprzedawały się w mniejszym nakładzie, lecz nie do poziomu, w którym nie moglibyśmy odnosić sukcesów, czy być sobą. To co robiliśmy było tak prawdziwe i przyziemne, pozostało to w nas.
Epilog
Revolver: Tak jak Godzilla, leżąca w zawieszeniu na dnie opuszczonego arktycznego morza, tak Amerykański thrash metal utrzymywał niski profil przez drugą połowę lat 90-tych i pierwsze kilka lat nowego milenium, kiedy to swoje 5 minut w świetle reflektorów miał nu-metal. Lecz kilka ostatnich lat udowodniło, że thrash metal powraca mściwie, na czele z nową generacją zespołów takich jak Avenged Sevenfold, Lamb of God, Killswitch Engage i Trivium, które z kolei z szacunkiem patrzą na ojców założycieli thrash metalu – Metallikę, Megadeth, Anthrax, Slayera, Exodus i Testament.
King: Przewidziałem to gdy Disturbed i Godsmack zyskały na popularności. Ludzie zaczynają się interesować hard rockiem – soft metalem, że tak powiem – i w końcu zaczyna im to nie wystarczać, potrzebują więcej. To jest niczym narkotyk. Potrzebują czegoś szybszego, czegoś cięższego. Potrzbują zespołu, który śpiewa o rzeczach, o których nie powinno się mówić. Zaprowadzi ich to do Slayera.
Hammett: Wspaniale jest móc widzieć, że thrash metal nie był tylko przemijającą fanaberią , jaką wydawał się być gdy powstał grunge i nu-metal. Teraz mamy nowe milenium i metal znów rządzi.
Mustaine: Metal przetrwał ponieważ jesteśmy pozbawioną praw obywatelskich amerykańską młodzieżą, a ktoś musi grać muzykę, która będzie łagodzić te dzikie bestie, które są w nas.













