W kwietniu tego roku Metallica została wprowadzona do Rock and Roll Hall of Fame (więcej o tym przeczytacie tutaj). Wydarzenie odbiło się głębokim echem na całym świecie tym bardziej, że na scenie pojawił się Jason Newsted, z którym 'Tallica zagrała „Enter Sandman” i „Master Of Puppets”. Mniej więcej pół roku później, dokładnie 30 października, Metallica stanie na jednej scenie z Ozzym Osbournem podczas celebrowania 25-lecia RaRHoF w Madison Square Garden w Nowym Jorku.

Co więcej, do piątki w składzie: James, Lars, Kirk, Robert i Ozzy, dołączy gość specjalny. Kto? Legendarny gitarzysta Black Sabbath, uznawany za autora pierwszej metalowej solówki, Tony Iommi. Będzie to prawdziwa gratka dla wszystkich miłośników obu kapel. Metallica miała okazję grać dla Black Sabbath w 2006r., kiedy to prekursorzy heavy metalu byli wprowadzani do Panteonu Sław (poniżej wideo z tego wydarzenia, na którym Metallica zagrała cover „Iron Man”):
httpv://www.youtube.com/watch?v=XNX2SKkGjGU
A teraz garść historii. Ozzy’ego i Metallikę łączy silna przyjaźń już od jakichś 23 lat. Poznali się w 1986r., kiedy Metallica rozgrzewała nowojorską publiczność przed koncertem Osbourne’a. Ozzy po występie wpadł jak burza do garderoby Larsa i namówił go, by ten wyciągnął pozostałą trójkę na piwo. Tak właśnie zaczęła się przyjaźń między chłopakami, która w stanie nienaruszonym trwa do dziś.
Trzeba nadmienić, że po koncercie formacji Osbourne’a stało się coś dziwnego: fani z dumą opowiadali o supportującej Metallice, wychwalali ich pod niebiosa (było to parę miesięcypo wydaniu „Master Of Puppets”). Ozzy’ego, jak przyznał w późniejszych wywiadach, dotknęła najbardziej krytyka zgromadzonych na hali w Nowym Jorku ludzi. Większość z nich nie była zadowolona z koncertu i gdyby mogła, nie wydawałaby na niego pieniędzy. Mimo to stosunki obu kapel w ogóle się nie pogorszyły. O stosunku Metalliki do Ozzy’ego Osbourne’a najlepiej opowiedział on sam jednemu z amerykańskich czasopism heavymetalowych:
Pamiętam jak Metallica otwierała dla mnie trasę dobrych parę lat temu. Przechodziłem obok ich busu przed koncertem i usłyszałem, jak grają stare utwory Black Sabbath. Pomyślałem, że robią sobie ze mnie jaja. Nigdy ze mną nie rozmawiali i trzymali się ode mnie z dala, myślałem, że to trochę dziwne. Zapytałem o to ich menadżera: „Czy to ma być jakiś żart z ich strony?” A on odpowiedział: „Nie, oni poprostu myślą, że jesteście… bogami”.