W związku ze zbliżającą się premierą filmu „Through The Never” Metallica co rusz trafia na różne konferencje, sesje pytań i odpowiedzi z fanami i udziela wywiadów. W newsie tym zebraliśmy materiały z minionego tygodnia, których jeszcze nie publikowaliśmy osobno, a które przynoszą wiele fajnych momentów i faktów. Warto obejrzeć szczególnie spotkania z fanami, gdyż są zwyczajnie zabawne. W sumie to prawie 2 godziny wideo + troszkę audio. Każde opatrzone naszym streszczeniem / notatkami, które sporządziliśmy oglądając wszystko w całości. Oczywiście nie wszystko dotyczyło filmu, inaczej byśmy się za to nie zabierali, bo ciekawostek byłoby znacznie mniej.
Dwie nowości, jakie płyną z tych wszystkich konferencji, a które mogą ucieszyć fanów (poza tym, że zespół zabiera się lada moment za nowy album) są takie, że: scena zbudowana na potrzeby filmu być może zostanie wykorzystana przez zespół na pełnej trasie w przyszłości. Ponadto, „Through The Never” dostępne będzie także na DVD, na którym znajdziemy też wersję stricte koncertową (bez filmu, za to z całym występem, a więc także z 4 utworami, które nie stały się częścią filmu), jak również obejrzeć mogli będziemy sam krótki film (bez Metalliki) z alternatywnym zakończeniem (James żartuje, że Trip odjedzie na koniu ku zachodowi słońca, a Rob dodaje, że potem otworzy torbę, a w niej znajdzie rachunek za cały film).
Zapraszamy na seans / do lektury.
Metallica na konferencji / spotkaniu z fanami na Comic Con 2013 (19 sierpnia):
httpvh://www.youtube.com/watch?v=POImncZrNNs&feature=player_embedded
James testuje mikrofon. Zamiast „test 1 2” mówi „testicles 1 2” (jądra 1 2 – przyp. tłum.).
Ktoś z publiki ku uciesze wszystkich krzyczy: „GDZIE LOU REED?!” Lars pytająco dziwi się, że im się Lulu podobało.
Dehaan musiał przeczytać scenariusz z 10x, żeby w ogóle zrozumieć, o co chodzi w filmie, ponieważ jest tak napakowany akcją, a on sam nie mówi żadnych kwestii. Ostatecznie, otrzymawszy kombinację intensywnego projektu, ambitnego reżysera i możliwości spędzenia 3 tygodni z zespołem nie zastanawiał się w ogóle.
Scena była niebezpieczna. Roba o mało raz nie zabiła zjeżdżająca kamera 3D (odczepiła się), a Hammett niemal spiekł się jak tost przy krześle elektrycznym.
Hetfield zwraca uwagę, że produkcja filmu przebiegała odwrotnie od normalnej, jaką zazwyczaj uskuteczniają zespoły. Zwykle najpierw jedzie się w trasę, potem ćwiczy jej elementy, potem to filmuje, a na końcu wydaje, podczas gy tutaj film był na pierwszym miejscu. Scena była tu głównym bohaterem [Kirk: „scena jest gwiazdą filmu”; Lars: „Wybacz Dane!”] – miała mieć wszystko co najlepsze z ostatnich 30 lat, zawierać maksimum zwariowanych elementów. Dopiero teraz – jak szczęście dopisze – zabiorą ją dalej w trasę. Może. [Lars: „O ile ktoś chce, byśmy w ogóle jeszcze koncertowali”.] Praca nad samą sceną zaczęła się aż rok przed filmowaniem.
Kirk: „To chyba największa scena, jaką gdziekolwiek zobaczycie”. Lars:”Przynajmniej do Through The Never 2.”
Film całkowicie pochłonął 2 ostatnie lata. W połowie października powinni mieć już wolne, nie ma innych projektów, więc w 2014 zajmowali będę się głównie płytą. Nie spodziewali się, że ten film będzie tak absorbujący, nie zastanawiali się nad konsekwencjami projektu poczatkowo, jak zwykle, gdy podejmują się czegoś nietypowego.
Doceniają duże zróżnicowanie demografii wśród swoich fanów. Nie ma w niej żadnych zasad. W Norwegii w pierwszym rzędzie bywają nawet 8-latki. Hetfield dodaje, że to w dodatku dziewczynki.
Jeden fan pyta, co jeszcze szykują na kolejne lata? Lars odpowiada, czy tyle nowości nie wystarczy? Sugeruje, że może wypuszczą kanapki. Kirk pyta, czy spodobałyby im się filmy z aerobikiem z ich udziałem. Lars ma już nawet tytuł „Sweating to the oldies with Kirk Hammett”. Rob zdradza, że jego pozycje jogi są dość seksowne.
Z kim Metallica chciałaby najbardziej wyruszyć w trasę? Lars: Deep Purple. Kirk: The Who z Michaelem Schenkerem.
W połowie wyszła zabawna sytuacja. Okazało się, że ludzie nie dostali biletów na panel, które miały dać im możliwość zobaczenie koncertu-niespodzianki. Hetfield wyczuł w powietrzu strzelaninę. Potem okazało się, że wejść mają tylko wybrani. Oczywiście wszyscy wciąż buczą. Na koniec zaczęto rozdawać bileciki (tylko określony przedział numerów mógł był 'koncertowy’), dzięki czemu fani mieli okazję zadać dodatkowe pytania.
Co radzą młodym kapelom? Kirk poleca bez przerwy grać i mieć wiarę. Rob przypomina, że ostatecznie chodzi o dobrą zabawę i tego należy się trzymać. Kolejnemu pokoleniu fanów natomiast James mówi „witajcie”, a Hammett poleca jeść warzywa.
Film, podobnie jak teksty Jamesa, nie jest jednoznaczny. Jest wielowymiarowy i za każdym razem (np. po latach) można interpretować go inaczej. Trip z dzieciaka na desce w pewien sposób w trakcie swojej misji zmienia się w bohatera, udaje mu się wejść na kolejny poziom.
Metallica w Singapurze – konferencja z 24 sierpnia
httpvh://www.youtube.com/watch?v=53E7BPCg3uw&feature=player_embedded
httpvh://www.youtube.com/watch?v=6nkvfpMbB34&feature=player_embedded
Na początku James przypomina, że jest tam z nimi również Anvil (wita ich, bo są tam na miejscu) i że old-skoolowy metal się tego wieczora jednoczy.
Co myślą o przyszłości muzyki nagrywanej? James spekuluje, że może nie trzeba jej będzie już nagrywać, tylko komputer zmiksuje wszystkie nasze ulubione kawałki w jakiś nowy i żartuje, że „rap chyba na tym polega.” [śmiech] „Bez obrazy dla prawdziwych raperów.” Kirk ma ciekawą perspektywę: jemu obecny stan przypomina ten sprzed 100 lat, kiedy nie robiło się pieniędzy z komponowania, tylko z występów i sprzedaży nut, z czego to drugie już nie ma miejsca.
Pada pytanie o setlistę na wieczór. Fan chciałby „Jump In The Fire”. Lars poddaje to pod głosowanie i wszyscy fani przyklaskują pomysłowi, ale wtedy Rob pyta: „Zamiast Master of Puppets?” Reakcja wtedy jest zgoła inna. Hetfield podsumowuje, że to „Psychologia stosowana w najlepszym wydaniu.” (tamtego wieczoru nie zagrali Jump In The Fire – przyp. red.)
Setlista układana jest zwykle na godzinę przed występem.
Na trasie Death Magnetic zespół zagrał ok. 70 różnych utworów.
Rada dla młodych zespołów od Jamesa: zwracać uwagę na stronę biznesową. Kiedyś w 82-83r., Anvil doradzili im, by uważali na podejrzanych managerów. Jak mówi, na szczęście mają Larsa, który się na tym zna (choć Lars kręci głową). Doradza również, by być szczerym w swojej muzyce, bo ludzie docenią szczerość, a jednocześnie najłatwiej jest być sobą.
W kwestii formy fizycznej Lars żartuje, że zespół podzielił się na dwa obozy: po i przed 50-tką. Kirk uprawia dużo jogi i oczywiście surfingu z Robem. Dobrze je, dobrze śpi. Rob dodaje, że – co ciekawe – surfują teraz lepiej niż kiedykolwiek. Lars mówi o dwóch trenerach, którzy ich rozciągają itp. Nazywa ich jednymi z najciężej pracujących ludzi w rocku. James żartuje, że umieją też grać na bębnach i śpiewać, na wypadek, gdyby coś się stało.
Do filmowania wybrano Vancouver z uwagi na kilka czynników, m.in. jednych z najbardziej energicznych fanów oraz najlepsze ekipy filmowe.
Kirk Hammettt dla stacji 97.1. The Eagle:
W wywiadzie tym Kirk przypomina, że pierwszy pomysł na zrobienie metallikowego filmu dla IMAX padł już w latach ’90, jednak wtedy z różnych powodów to nie przeszło (Lars w innym wywiadzie mówił wcześniej, że po prostu możliwości techniczne nie pozwalały jeszcze na realizację czegoś naprawdę spektakularnego jak dziś).
Zdradza, że poza Nimródem Antalem pod uwagę brano jeszcze trzech innych reżyserów, przy czym oni mieli pomysły na filmy science-fiction, co raczej było dla nich trudne do wyobrażenia sobie w połączeniu z Metalliką.
Nie odrzuca też myśli o zrobieniu własnego filmu – miał już nawet propozycje. Jako fan tradycyjnych horrorów raczej jednak nie zamierza współdziałać z Robem Zombie, który – choć jest jego kolegą – ma odmienny, bardziej współczesny gust.
Zespół dla Zimbio.com na premierze „Though The Never” w San Francisco 16 września:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=JK-426BoQOE&feature=player_embedded
Lars mówi, że zaangażowanie zespołu w film było duże (przy edycji), choć reżyser / scenarzysta i główny aktor mieli oczywiście duże pole do popisu, mieli pełne zaufanie grupy.
Dane Dehaan nie wyobrażał sobie, że w karierze nadarzy mu sie taki film, w którym może czuć się jak dziecko – w pełnej akcji scenerii. Jego rodzice – choć nie pozwalali słuchać mu takiej muzyki (tata najpierw słuchał płyt, które kupował, a potem zapadał „wyrok” na tak lub nie) – przyszli na premierę.
Jw., ale w wywiadzie dla KPIX:
Dlaczego ryzykują miliony dolarów na film, skoro najlepiej znają się na muzyce? – Lars nie ma odpowiedzi na to pytanie, ale tradycyjnie, nie o kasę a o wyzwanie chodzi. Przy innej ze wspomnianych tu okazji, mówiąc o festiwalu Orion, zespół wyjaśnił, że chodzi o robienie fajnych rzeczy tak długo, jak finansowo da się wychodzić przynajmniej na zero.
Ulrich & Trujillo – konferencja w Moskwie 17 września:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=eoZ-11O5XNc&feature=player_embedded
Niejaka Barbara, która 3 lata była posłańcem w ekipie Metalliki, teraz jest asystentką Larsa.
Lars obiecuje, że za 2 lata powstanie metallikowy balet.
Nie wie, co jest w torbie, którą Trip ma dostarczyć na koncert Metalliki. Wiadomo jednak, że gdy ją otwiera, przyprawia go to o lekki szok. Podobnie jak w przypadku walizki w „Pulp Fiction” scenariusz pozostawia widzom możliwość dopowiedzenia sobie tego.
Lars zna się z twórcą nowego filmu 3D One Direction, ale – jak mówi – nie widzi tu konkurencji, bo to inny rodzaj filmu i nie wydaje mu się, by grupa docelowa była podobna.
Metallica dobrze zna swoją ekipę. Wg Roba jest najlepsza na świecie. Dla niego Trip świetnie ją reprezentuje.
Lars nie słyszał nowej płyty Newsteda, słyszał jeden z pierwszych utworów i cieszy go, że Mustaine i Newsted grają razem kawałki Metalliki, bo w ten sposób przekazują ją dalej.
Metallica nie jest już jak kiedyś grupą militarną, w której nikt nie może pozwolić sobie na błędy, która wciąż walczy o pozycję.
Rob specjalnie dla tej publiczności założył skarpetki z rosyjskim motywem, które otrzymał od swojego rosyjskiego przyjaciela z San Francisco.
Lars chciałby, aby film doceniły również osoby spoza hardcorowego kręgu fanów. Póki co dostaje sygnały od takich osób, że film się podobał.
Przez 2-3 miesiące zespół będzie skupiał się na filmie, a 2014r. będzie „prawdopodobnie głównie dotyczył nowej płyty”. Po kilku latach w świecie filmu są dość mocno nakręceni, by tworzyć nową muzykę. Lars mówi o premierze w 2015r.
Metallica na spotkaniu z fanami przed i po premierze filmu na Toronto International Film Festival 2013:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=LRnHpCN9XIk&feature=player_embedded
James mówi, że pomysłów na film nie brakowało. Gdyby wykorzystali wszystkie, koszt produkcji podwoiłby się lub potroił. Najtrudniejsze było powiązanie narracji z koncertem, co działo się niejako spontanicznie. Po krótkim wykładzie Jamesa Lars żartuje, że jeszcze nigdy z siebie tyle nie wypowiedział, zastanawiając się, dlaczego to on udziela ciągle wywiadów, skoro James jest w tym tak dobry, po czym oddał mikrofon Kirkowi, nie musząc już nic dodawać.
Inni reżyserzy przedstawili im wizje, które już mieli kiedyś (wspomniane projekty science-fiction), ale Nimród jedyny jest na tyle odważny i szalony, by zrobić coś nowego i w dodatku tak zwariowanego, jak mamy okazję zobaczyć.
Lars przyznaje, że film naprawdę kształtował się w trakcie jego tworzenia, a całość ukończona została na ostatnią chwilę. Żartobliwie dodaje, że trzeba wielu rockmanów, żeby zrobić film, bo patrząc na końcowe napisy zrozumiał, dlaczego to tyle kosztuje.
Ktoś pyta, czy w torbie jest nowy album Metalliki. Kirk uspokaja, że za dwa lata może się tam znajdzie, a Lars straszy, że jak będą ich o to ciągle pytać, to uciekną w innym kierunku.
Ktoś składa życzenia Jamesowi, a ten udaje że nie słyszy (ze starości).
Ktoś pyta, czy wydarzenia w filmie zainspirowane były wydarzeniami z lat ’90 (zamieszki po koncercie Metalliki i Guns N’ Roses), ale Nimród stwierdza, że jego ulubiony zespół po prostu przegrał mecz (i był w takim a nie innym nastroju).
Pada pytanie o kolejny film. Lars i James odpowiadają wspólnie, że dopiero jak odzyskają swoje domy. Lars prosi, by nie pluć do wiadra, które stoi na korytarzu (bo jest w domyśle przeznaczone na datki).
Film, czy jakikolwiek projekt poboczny sprawia, że chcą jeszcze bardziej wrócić do studia i zrobić jeszcze lepszy album. Czują się bardziej zainspirowani i pełni życia.
W kwestii wyboru setlisty Lars stwierdza, że trzeba było użyć „hitów do kiwania palcami u stóp”, bo raczej nie wybraliby do sfilmowania ostatnich 6 utworów z Reload („bez obrazy dla tych fajnych kawałków”). Ktoś z fanów krzyczy „Zagrajcie FIXXER!”. Jamesowi ewidentnie podoba się ten pomysł.
Lars żartuje, że wybór głównego aktora rozgrywał się między Danem DeHaanem a Johnem Goodmanem i że musieli rzucić monetą. A tak serio, 3 lata wcześniej dzieciaki zaciągnęły go na „Chronicle”, po czym na IMDB.com sprawdził, kim był ten młody aktor, którego tam zobaczył i nigdy potem nie było mowy o nikim innym. Od razu zaczął wypytywać o Dane’a.
Jeden z fanów sugeruje, by zabrać dużą scenę na trasę. Lars i James zgadzają się, że to świetny pomysł i od razu wywołują z widowni Petera Menscha z Q-Prime. Mamy wrażenie (możemy się mylić), że zespół podpuszcza go przy tej okazji tak, jakby sami wcześniej go o to męczyli, ale on miał opory. Mensch w końcu krzyczy z publiki: „istnieje pewien plan”. Wszyscy się śmieją.
Konferencja / spotkanie z fanami na festiwalu filmowym w Mill Valley 17 września:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=cqXtloYqF-0&feature=player_embedded
Dane żartuje, że wszyscy powinni pozostać na stojąco na czas filmu.
Po filmie James wchodzi ocierając czoło i stwierdzając, że była niezłą kolejka w łazience. Lars w odpowiedzi żartuje pytając „Jakiego rodzaju kolejka?” [po naszemu wychodzi tak, jakby sugerował kolejkę piwa, ale po angielsku (słówkiem kluczowym jest 'line’) miał raczej na myśli „ścieżkę”].
Lars znów przypomina o tym, że w 1997r. IMAX prosił ich o koncert przygotowany dla nich, jednak analogowa technologia nie pozwalała na wiele. Dopiero w 2010r. wrócili do pomysłu.
Pomysł na fabułę należy tak naprawdę do Nimróda Antala – on stworzył wizję, scenariusz i postać Tripa. Dla niego to powrót do tego, co naprawdę chciał robić. Pomysł był tak dziwny, że trzeba było spróbować. Pracując nad studyjnymi tytułami nie był tak spełniony.
Kirk wypowiada w filmie jakieś 4 słowa. James żartuje, że potrzebne było na to 12 podejść.
Dane wspomina swój początkowy problem ze zrozumieniem bez-dialogowego scenariusza ze zwariowaną akcją. Dopiero spotkanie z Nimródem, który – pełen pasji – ukazał mu cały kontekst, wyjaśnił, co to dla niego znaczy, pozwoliło mu dobrze zrozumieć film.
Każdy z zespołu ma swoją zaaranżowaną scenkę (Nimród poznał ich trochę i chciał poświęcić im po jednym zainscenizowanym momencie). James jest w swoim hot-rodzie (jak żartuje, koniecznie chciał coś wymyślić, żeby go pokazać), Lars rzuca charakterystyczne dla siebie spojrzenie, Kirk krwawi podczas gry na gitarze (martwił się, żeby nie pochlapać sobie butów), Robert miał uaktywnić swoje pierwotne instynkty i odpowiednio przykucnąć (jak rozumiemy, ma to wstrząsnąć sceną lub dać taki efekt).
Powraca temat niebezpieczeństwa na scenie. Kirk opowiada, że na podłodze były poprzyklejane taśmy, poza które nie wolno było wchodzić, by nie zostać porażonym miotającym wyładowaniami krzesłem, a jak wiemy z poprzednich wypowiedzi, mało co się raz nie przypalił w ten sposób.
Orion pod koniec, jako upamiętnienie Cliffa Burtona, było pomysłem Marka Reltera z Q-Prime, który nota bene wciąż przypominał zespołowi o projekcie, aż się w końcu za niego zabrali. Warto zauważyć, że premiera IMAX przypada w rocznicę śmierci Burtona.
Spoiler: scena pod koniec filmu ulega zniszczeniu, a zespół potem schodzi się razem w garażu.
W filmie nie ma sceny z Tripem, której by nie wykorzystano. Musieli go wyciągnąć na jeden dzień z planu Amazing Spidermana, żeby przez 12 godzin dograć jeszcze 6 scen. Tu Lars żartobliwie dziękuje Sony za tę możliwość.
Tytuł wybrano głównie z uwagi na jego wieloznaczność, mnogość interpretacji.
Pod koniec nagrywania do wyboru były sceny z 30 kamer, co stanowiło olbrzymie wyzwanie przy edycji, bo nawet wybór między 2 może być problematyczny. Edycja zajęła znacznie dłużej niż cokolwiek, nad czym Antal wcześniej pracował. Przy normalnych filmach – jak mówi – w pewnym momencie mówisz „pieprzyć to” i oddajesz robotę komuś innemu, ale tutaj – w niezależnej produkcji – ciągle czuł, że zespół, który w dodatku wysoce szanuje, na nim polega i nie chciał, żeby po wszystkim nie mówili między sobą „stary, ale Nimrod dał ciała.”
