W najnowszym numerze kwartalnika So What!, poświęconym w całości filmowi 3D „Through the Never”, nie mogło zabraknąć wywiadów z głównymi bohaterami spektaklu. Wybraliśmy i przetłumaczyliśmy najciekawsze ich wypowiedzi na temat swojej drogiej i monumentalnej produkcji – takie, o których nie było dotąd mowy w żadnym wywiadzie.
Jakie były pierwotne pomysły na film? Co oznacza pigułka, którą zażywa Trip? No i co było w torbie?

Lars Ulrich
Wszystko w Hollywood polega na prezentacji pomysłu na film i wszystko w Hollywood polega na odniesieniach. (…) Więc powiedziałbyś „Chcemy zrobić Top Gun z odrobiną Star Treka mającego miejsce na plaży, kiedy zostaliśmy Skazani na Shawshank!”. A najtrudniejszą rzeczą w tym filmie było to, że nie ma w nim odniesień. Więc kiedy brnęliśmy przez Hollywood, zawsze łatwiej było wytłumaczyć, czym film nie był. Nie jest to The Song Remains the Same, nie jest to Ostatni Walc. Nie jest to Pink Floyd The Wall. Nie jest on żadnym z tych filmów, ponieważ to, czym on jest, nie istnieje!
Usiadłem i usiłowałem wytłumaczyć ludziom: „Chcemy zrobić film, w którym jest jakaś historia. A oto, czego nie chcemy. Nie chcemy robić dokumentalnej koncertówki, nie chcemy robić koncertówki, w której członkowie zespołu wsiadają i wysiadają z limuzyn i prywatnych samolotów, i układają jebaną wędlinę na kanapkach, nie chcemy kółek różańcowych”, czy czegokolwiek, czym to, kurwa, jest. I nikt z tych szych tego nie rozumiał. Więc spotkałem się z Nimródem (Antalem – reżyserem) – usiadłem i wytłumaczyłem mu to wszystko nad filiżanką herbaty, a on tylko spojrzał na mnie i powiedział: „Brzmi świetnie”. (…)

Nie mieliśmy nic. Nimród wymyślił Tripa. Nimród wymyślił postapokaliptyczny, dwuznaczny świat. (…)
A więc co oznacza ten film? Co oznacza to, że [Trip] bierze pigułkę? Wszystko to są jego wyobrażenia? Mogę powiedzieć ci tylko, co oznacza to dla mnie. A ja myślę, że chodzi o to, że ten film rozgrywa się w dwuznaczny sposób i oznacza on dokładnie to, cokolwiek ty chcesz, żeby oznaczał dla ciebie. Spójrzmy prawdzie w oczy. Dane DeHaan jest jedyną osobą na tej planecie, która wie, co jest w tej torbie, tak? Ja nie wiem, co w niej jest, ty nie wiesz, co w niej jest. Nimród nigdy mi nie powiedział, co w niej jest. (…) Z tego, co wiem, to mogą tam być nawet pierdolone płatki kukurydziane – ja nie wiem, co jest w torbie i nigdy się nie dowiem. Jestem pewny, że Dane DeHaan zabierze tę tajemnicę ze sobą do grobu.
James Hetfield
Cóż, wiem mniej więcej, jak pisane są opowiadania czy jaką strukturę ma utwór. Więc: „Jaką strukturę miał mieć ten film?”. Widziałem pewne fragmenty, które tak naprawdę nie stanowiły dobrze powiązanej całości. Wszyscy więc przynieśliśmy drobne pomysły do stołu, mówiąc: „Jeśli stanie się to, jak to doprowadzi do tego?”. Słuchaj, kreatywne sprawy to łatwa rzecz. Na przykład: „W tej części powinniśmy wejść do mózgu dzieciaka i wyjść, i…”. Było wiele tego typu pomysłów, ale musiałeś brać pod uwagę, czy będzie dobrze się to oglądało w kinie. Część koncertowa? Super łatwa. Wiemy, jak zaaranżować koncert. Później myślisz o ludziach ze świata filmowego, którzy montują koncert na żywo, a oni nie są z tym dobrze obeznani. Nie chcieliśmy, by ten film wyglądał jak teledysk. Chcieliśmy, by był zmontowany „nieregularnie”. (…)

[W filmie] nie chodzi o cel podróży, chodzi o podróż. [Trip] został wysłany po coś, a to „coś” tak naprawdę nie ma znaczenia. To tak jak z nami w życiu. Pędzisz dokądś, i dlaczego? Musisz mieć jakiś cel. Ale na końcu tej podróży, czy jest to rzeczywiście cel, który chcesz osiągnąć? Tu chodzi o podróż. Chodzi o wszystko to, co wydarzy się w trakcie, jak komunikowałeś się z ludźmi, jak współgrałeś z sytuacjami, które pojawiły się na twojej drodze do tego czegoś. Bo musisz mieć to „coś”. A to, jak reagujesz, przesadnie reagujesz w różnych sytuacjach, czy uciekasz od nich w swoim życiu stanowi podróż, historię. Tak to rozumiem. Trip może wyglądać jak jakiś pojebany kurier. Karłowaty dzieciak bez samochodu i bez przyszłości. I staje się bohaterem. Kiedy wszystkie te rzeczy dzieją się podczas jego podróży, której celem jest dostać to „coś”, zostaje złapany w sidła dwóch mocy, którym się wydaje, że robią właściwą rzecz, a on utknął pośrodku. To klasyczna walka dobra ze złem i to taka, w której są dwie strony medalu dla każdej historii. Więc może najlepiej jest żyć pośrodku, w równowadze. Bo Trip został zatrzaśnięty w skrajnościach. I w jakiś sposób staje się bohaterem. On nie wie jak. Ale po prostu będąc sobą i używając moralnego kompasu, który prowadzi go tam, dokąd ma pójść, ostatecznie dostaje się tam i kończy jako bohater.
Na początku pomyśleliśmy „Cóż, jeśli weźmie pigułkę, będziemy mogli zrobić cokolwiek zechcemy z tym filmem. A to byłby tylko sen. Czy rzeczywiście?”. W szerszym znaczeniu, pigułka mogłaby oznaczać wiele rzeczy. Według mnie jest ona niczym kula u jego nogi. Jest to mała rzecz, której potrzebuje w swoim życiu by przetrwać dzień. Zażywa ją. I być może, skoro sprawia ona, że w jego życiu pojawia się kukiełka i z nim rozmawia, cóż, jest to tylko część jego samego, która z nim się porozumiewa.
Kirk Hammett
Wiele pomysłów związanych z wodnymi przejściami było mojego autorstwa. Były sceny, w których Dane znajdował się w pewnej sytuacji, miało to związek z nagraniem koncertowym, a potem znajdował się w innej i zadawałeś sobie pytanie: „Jak on, kurwa, się tam dostał?”. Nie istniał dla niego sposób, by przemieszczać się w scenariuszu, który byłby wystarczająco gładki. Było użyte na początku jedno ujęcie wody, a kiedy próbowaliśmy wymyślić więcej „przejść”, nikt nie miał pomysłów. I potem przyszło mi do głowy, że może powinniśmy rozszerzyć tę kwestię wodnego przejścia, zmontować więcej tego nagrania i użyć go jako przeskoku przypominającego sen, by połączyć dwie rzeczywistości, w których on się znajduje w trakcie części narracyjnej. To był mój największy wkład, ponieważ rozwiązał duży problem z montażem i płynnością fabuły. (…)

Słuchaj, głównym pytaniem, jakie każdy będzie sobie zadawał po obejrzeniu filmu, a przynajmniej w mojej opinii, będzie: „Co jest, kurwa, w tej torbie?”. (…) Na pewnym etapie nawet Nimród nie wiedział, co w niej będzie. To był pomysł otwarty na propozycje, ponieważ dotarliśmy do momentu, kiedy musieliśmy coś zrobić z torbą. Musiało być przekazane więcej informacji o tej torbie w trakcie filmu. A co JEST w torbie? Pierwotnym pomysłem Nimróda było, że [Trip] odkłada torbę, a ona się porusza. I wtedy pomyśleliśmy, że to było trochę w stylu Strefy mroku, czy może lepszym określeniem byłoby „stereotypowe”, trochę banalne. Zaproponowałem moją interpretację tego, co może być w tej torbie, i jak dla mnie, reprezentuje ona uczciwość Tripa. Jego zaangażowanie. Jego odpowiedzialność jako istoty ludzkiej. I on jej strzeże. Strzeże swojej prawości. (…) To jest emocja. Uczucie. Nie jest to nic fizycznego. Wiesz, to jest na płaszczyźnie psychicznej. Coś, czego nie możesz zobaczyć, ale wiesz, że to tam jest i jest ważne. To to, co ja myślę, że tam jest. Ktoś może obejrzeć film i stwierdzić „O, kurwa, wiem, co jest w tej torbie, SZCZENIACZKI!”. To mogłyby być szczeniaczki.
Robert Trujillo
Miałem swoje pomysły, a [Nimród] był otwarty. Na przykład wypadek samochodowy był moim pomysłem. Pierwotnie Trip jechał rowerem z zardzewiałym łańcuchem i z kukiełką na plecach, i pomyślałem, że to by nie wypaliło, ponieważ obecnie kurierzy i asystenci produkcji nie jeżdżą na rowerach, by załatwiać różne sprawy. Powiedziałem: „Dlaczego by nie zrobić z niego bohatera w stylu Cliffa Burtona siedzącego w pikapie czy furgonetce, i dlaczego zamiast zawieszania kukiełki na rowerze nie zawiesić by jej na tylnym lusterku?”.Tego typu drobnostki. Nimród wykorzystał pomysł wypadku samochodowego i według mnie jest to specyficzny rodzaj dynamizmu w filmie. Więc Nimród chętnie współpracował, ale myślę, że było dla niego ważne, by wspierać jego ideę i jeśli mogliśmy mu w jakiś sposób pomóc, robiliśmy to. Ale daliśmy mu możliwość, by podchodził z wielkim zapałem do tego, co tworzył. (…)

Całość była trochę niczym kreatywne tornado, w którym tak wielu ludzi miało tyle zapału i tyle pomysłów. (…)
Wszyscy są zadowoleni. Ale o to w tym chodzi, to jest podróż związana z tym filmem, to jak kolejka górska. Jest wiele momentów, kiedy jedziesz wysoko i nagle zaczynasz jechać okrężnie, skręcać i zataczać koła. I znajdujesz drogę, by tam się dostać i sprawić, by wszystko wypaliło. Tak mniej więcej to robimy w świecie Metalliki.