W reakcji na wyciek płyty do Internetu, podobnie jak w 2008r. z Death Magnetic, cały album udostępniono do odsłuchu za darmo na oficjalnej stronie, czyli TUTAJ. Jeśli jeszcze nie pobraliście płyty… cóż, już nie musicie, możecie posłuchać online. Aż chce się wskazać na pewną ironię losu… Lars zapowiadał, że po ustaniu kontraktu z Warner być może nawet kolejny album wydadzą niezależnie i wypuszczą za darmo w sieci. Oczywiście kontrakt po Death Magnetic zaraz przedłużono, a Lulu – choć podobnie jak niegdyś Garage Days – nagrywane dla zabawy, spontanicznie i na szybko – zamiast mieć w tytule cenę, żeby nikt jej nie zawyżał, wypuszczone miało zostać w kilku drogich edycjach, zamiast za łatwą i przyjemną pracę (i umówmy się – niedorobiony efekt) próbować kasować fanów jak za pełnoprawny album studyjny, choć wydaje się, że to właśnie idealny projekt do wydania niezależnie i za darmo. Jak widać Cliff, Wszechświat, czy co tam jeszcze, powiedział naprawdę 'DOŚĆ’ i chcąc nie chcąc wszyscy mamy to teraz w całości i legalnie i za darmo, i w jakości normalnego mp3.
