Ronnie James Dio, legendarny wokalista heavy, zmarł 16. maja br. w wieku 68 lat, przegrywając walkę z rakiem żołądka. Przy okazji ostatnich koncertów Sonisphere członkowie zespołów 'Wielkiej Czwórki’ – Kerry King, Lars Ulrich, Dave Mustaine i Scott Ian udzielili wywiadu, w którym wspominają zmarłego kolegę. Przypominamy, że dzień po śmierci wokalisty Lars Ulrich opublikował list pożegnalny do Ronniego Jamesa Dio, a sam wokalista wraz z formacją Heaven & Hell miał występować na koncertach Sonisphere przed 'Wielką Czwórką’ i Iron Maiden. Wywiad oraz pełne tłumaczenie w środku niusa.

httpvh://www.youtube.com/watch?v=gSo26rmChOQ
Kerry King:
Pierwszy raz spotkałem Dio gdy graliśmy na festiwalu w Japonii. Wydaje mi się, że tam był tylko Dio, bez Sabbathu, bo production manager Sabbathu był w naszej ekipie. Więc wiedziałem, że on pracuje dla Dio i dla Sabbathu, więc, no wiesz… po prostu sobie czekałem na dzień koncertu, tak jak zawsze. Powiedziałem: „Zamierzam zapoznać się z Ronniem Jamesem Dio”. Tak więc podszedłem do jego stolika, nawet nie pamiętam w jak się przedstawiłem, pewnie na wpół zabawny, na wpół głupi sposób. Miałem okazję porozmawiać z Dio i zrozumiałem, że on jest wielkim fanem sportu, a akurat w tym roku The Colts wygrali Super Bowl, to był jakiś 8 tydzień sezonu. On z oddaniem kibicował Chicago, uważał, że wygrają Superbowl. Powiedziałem, że nieważne z kim, ale moi faworyci wygrają. Tamten sezon wygrali The Colts, ja miałem wolne podczas Super Bowl Sunday, byłem tego dnia w Indianapolis oglądając ich zwycięstwo, a pół roku później odebrałem kasę [wygraną w zakładzie].
Scott Ian:
Cholera, Ronnie James Dio… Czuję, jakby był częścią mojego życia od kiedy zacząłem słuchać muzyki. Miał na mnie wielki wpływ, pewnie równie mocno jak na osoby z którymi tutaj jestem.
Lars Ulrich:
Absolutnie… My nigdy… tzn. zagraliśmy krótką trasę z Dio jakoś tak we wczesnych latach 90., ale to był festiwal. Wydaje mi się, że wy [wskazuje na Mustaine`a]zagraliście pełną trasę z nim i Heaven & Hell parę lat temu.
Dave Mustaine:
Tak tak, ostatnia wspólna rzecz, którą zmontowaliśmy ze Scottem to były występy z Dio w Japonii. Wiesz, dla mnie, jednym z pierwszych nagrań jakie miałem będąc dzieciakiem, był jego solowy album „Rising”, nie wiem, ten album z utworem „Sixteenth Century Greensleeves”.
Scott Ian:
Taa, „Rising”.
Dave Mustaine:
… i pamiętam, jak po poznaniu Larsa spędzaliśmy dużo czasu razem, a Lars „grał” solówki Rainbow i ciągle bawił się w air guitar. Osobiście – moim ulubionym albumem był ten z „Lady of the Lake” i „Long Live Rock`n`Roll”. Tam były świetne riffy.
Lars Ulrich:
Dorastałem w Danii, a Rainbow przyjeżdżali tak jakoś co roku, więc zobaczyłem Dio trzykrotnie z Rainbow. Widziałem też poprzedni zespół Dio, Elf – pierwszy raz zobaczyłem ich jak grali przed Deep Purple w 1975 podczas ostatniej trasy z Blackmore`em. Tak jak powiedział Scott – mam wrażenie, jakbym znał Dio całe moje życie. Poznałem jego muzykę gdy byłem mały, miałem 10 czy 11 lat, pierwszy raz spotkałem Dio przed hotelem w Kopenhadze, był bardzo miły, robił zdjęcia z fanami i podpisywał autografy. Graliśmy z Heaven & Hell kilka razy 2-3 lata temu i nasza reakcja to było coś w stylu: „O rany, oni wszyscy tu są. Jest Dio, Tony jest tutaj, jest Geezer”. To było niesamowite. Ostatni raz widziałem go jak grał z wami [pokazuje na Dave`a]w Forum w LA, 2 czy 3 lata temu. Zawsze sprawiał, że czułeś się jak… Wchodził do przebieralni, zawsze zagarnął cię, zawsze okazywał, że jesteś mile widziany, wypił lampkę wina, patrzył ci się w oczy. My wszyscy, tzn… jestem przekonany, że żaden z nas nie czuję się onieśmielony przy znanych ludziach czy coś, ale ostatnim razem jak wtedy rozmawiałem z nim w przebieralni to było coś w stylu: „Mój Boże, to Ronnie Dio, on ze mną rozmawia, zaproponował mi lampkę wina, o cholera!”.
Scott Ian:
Wprowadzał w lepszy nastrój. Ostatni raz widziałem go podczas Revolver Golden Gods Awards w LA parę miesięcy temu, kiedy to otrzymał nagrodę dla najlepszego wokalisty. Rozmawiałem z nim później, mając świadomość, że ma raka i w ogóle będąc zdołowanym całą tą sprawą. Rozmowa się kończy, a ja w jakiś sposób czuję lepsze nastawienie do świata. Ten facet powiedział mi: „Taa, wiesz, myślę, że wygram z tym. Trochę oberwałem, ale mam pozytywne podejście”. Więc po rozmowie z Ronniem Jamesem Dio czułem się lepiej jako istota ludzka.
Dave Mustaine:
Poznałem Dio będąc w trasie promującej album „So Far, So Good… So What!”, to był pierwszy raz gdy miałem na koncie własne nagranie, podszedłem do Dio, byłem bardzo podekscytowany i powiedziałem mu: „Hey, chciałem podziękować, że nas zabrałeś”, a on odpowiedział: „Hey, to ja chcę podziękować, że nas wzięliście, gracie z nami”, na co ja: „Nie nie nie, poważnie, chcę podziękować ci…”, a on: „Słuchaj, mozemy tak siedzieć i robić sobie nawzajem dobrze, albo iść zapalić skręta „. Powiedziałem więc, że się poddaję.
Scott Ian:
Raz go zapytałem, bo graliśmy jako support Dio w 2004 i bardzo mocno skumplowaliśmy się jako kibice Jankesów, nie wiedziałem, że on jest ich wielkim fanem. Tak więc co wieczór, gdy był z zespołem na scenie, ja stałem z boku i między kawałkami podawałem mu wyniki meczu. Ale to zupełnie inna historia. Pewnego razu łaziliśmy gdzieś i spytałem, czy kiedykolwiek robił rozgrzewkę – być może, bo właśnie powiedziałeś, że palił jointa – spytałem, czy robi rozgrzewki, bo rozwalało mnie, że ten gość był w dalszym ciągu zwyczajnie bezbłędny. Bo wiecie, jest wielu kolesi, którzy dochodzą do punktu, gdy nie mogą wspiąć się na wyższą tonację, ale nie Ronnie. Odpowiedział mi: „Niee, niee, niczego takiego nie robiłem, zazwyczaj wypijam piwo, spalam pół jointa i wychodzę na scenę”. Pytam, czy na pewno, bo to naprawdę rozwalało mnie, a on: „Powaga, to właśnie robię – piwo, pół skręta, i na scenę”.