W najnowszym numerze Mojo pojawił się wywiad / relacja ze spotkania z Lou Reedem i Metalliką. Jak na ekskluzywny artykuł przystało, wyłaniają się z niego niepublikowane nigdzie indziej detale, m.in. nowe fragmenty tekstów niektórych utworów i in. niuanse na ich temat (jeśli ktoś myślał, że The Outlaw Torn jest długie, to…..), wydarzenia w studio i poza nim między muzykami, ich reakcje na widok wideo z Hitlerem nie mogącym uwierzyć, że oni naprawdę razem nagrywają, rady dla fanów, jak słuchać tej płyty, etc. Zapraszamy do lektury.

Kirk: Lou lubi być spontaniczny jak tylko możliwe, by zachować utwór w jego najczystszej formie. Bardzo szybko skroiliśmy utwory, a potem je nagraliśmy. I wtedy Lou mówi, 'Jest świetnie! Jedziemy dalej.’ I to po prostu jest tak drastycznie odmienne do sposobu, w jaki pracujemy. My wykuwamy kawałek miesiącami i miesiącami, a potem w końcu go nie wykorzystujemy.
James: Do teraz pracowalibyśmy nad brzmieniem perkusji! [uśmiech do Larsa] Robimy pierwsze podejście, a potem siadamy i mówimy, 'Cóż, to może było ok.’ A wtedy Lou Reed spogląda ci w oczy i mówi, 'Nie umiem już drugi raz tak zaśpiewać.’ Uh, OK! Świetnie! Więc tak to już zostawmy! Dla nas wejście w to i skupianie się na 'chwili’, a nie na 'zrobiłem podejście, przesłuchałem je, przeinterpretowałem, przemyślałem, jak to poprawić, teraz wejdę tam i zagram to znów, i tym razem to dobrze przeanalizuję…’ To było dla nas coś wspaniałego. Ponieważ nie ma wątpliwości, że w chwili, gdy wnosisz myśl do muzyki, ona się zmienia. Może bywa, że zmiana jest na lepsze, ale dla nas była to niesamowita sposobność [powiedzieć], nieomal pierwszy raz w naszej karierze, 'Po prostu to tak zostaw’.
Kirk: On ma opinię takiego trochę mruka, również bezceremonialnego i sarkastycznego. Ja podszedłem do tego z myślą, 'Zobaczymy.’ Podczas Rock and Roll Hall of Fame spojrzał na nasze nagłośnienie i zobaczył osiem rzędów po jednej stronie perkusji i osiem rzędów po drugiej stronie, i powiedział: 'Nie dam temu rady! To się nie uda!’ Z miejsca był wobec wszystkiego na nie. Powiedzieliśmy mu, 'Hey Lou, możemy to odwołać, nie ma problemu.’ Jak tylko zobaczył, że chcemy się do niego dostosować, od tak zmienił się w najbardziej uprzejmą ludzką istotę. A kiedy graliśmy, on wtedy, 'O mój Boże! Powinniśmy zrobić razem album!’ I oczywiście cała nasza czwórka odpowiedziała, 'Tak, powinniśmy.’
James [o rozpracowywaniu ambientowych dem Reeda]: Lars i ja usiedliśmy w dyspozytorni z gitarą akustyczną, zamknęliśmy oczy i słuchaliśmy tego, wyławiając rzeczy z czego się dało: linii wokalnej, perkusyjności niektórych słów, które śpiewał, krótkiej linii ciągłej [keyboardu], która powtórzyła się może dwa razy – 'ooh, z tego może być riff…’ To była niezła zabawa. Łatwa i przyjemna.
Lou [o zastanawianiu się, jak na te dema zareagują]: Bardzo się bałem. Było tak wiele powodów, które mogłem podać, by tego nie robić. Prawie każdy, kto mnie znał, mówił: 'Jeśli naprawdę chcesz skończyć swoją karierę…’ Odpowiadałem, że to miałem ten problem całe życie – i powtarzałem to od tak dawna, że brzmi to tak pretensjonalnie, że nie mówię tego już więcej publicznie, ale… Jeśli spojrzysz na Last Exit To Brooklyn, jeśli spojrzysz na Howl, Requiem For A Dream, Cat On A Hot Tin Roof… Chodzi mi o to, że na rany boskie, dlaczego nie można tego mieć w rocku i by nadal był to rock? Jestem w tym zakochany. Nie mogę tego zostawić. Chcę to z nimi zrobić. Lulu wymaga interesującej kombinacji mocy i wrażliwości. Albo przepadnie. To byłoby małe dzieło sztuki. Ale napisane jest przez rockową osobowość. Rockową osobowość poszukującą siły, szczerości… zrozumienia pewnego sposobu patrzenia na sprawy. Marzeniem dla mnie byłoby, gdyby rajcowali się tym słysząc to tak, jak ja to słyszę. I dokładnie to się stało.
Reed napisał do Larsa jedno-wyrazowy e-mail: 'I?’. Ulrich oddzwonił do niego: ’Kiedy się tutaj zabierzesz?’, zaś Lou wypytał o sprzęt w HQ, żeby 'zobaczyć, czy jest tam tak, jak w [moim]studio w Nowym Jorku’.
Lou: Wysłali mi więc zdjęcia i jest tak jak w nowojorskim studio. Taplałem się w świńskim gównie. Czułem się w domu tak jak nigdzie.
W poniedziałek po występie Big 4 w Indio, Reed pojawił się ze swoją gitarą, wzmacniaczem i dwoma ulubionymi mikrofonami. W ciągu 30 minut zaczęli pisać. Po tygodniu ponad połowa utworów była gotowa i rozpoczęło się nagrywanie.
James: W tekstach były sygnały do wejścia, np. 'OK, następna część wchodzi, gdy on mówi 'Pieprzy się z’.’ Żadnej teorii, żadnej mapy. I oczywiście, jak to w stylu Lou, nigdy nie zrobiłby czegoś dwa razy tak samo.
Lou: Chciałem trzymać się zdala od formatu od A do B, a rozciągać to, wracać, zmieniać tempo… Czasami nie mieli nawet tonacji, mogło wyjść cokolwiek. [Tym sposobem] Uzyskujesz prawdziwe wyczucie. Coś autentycznego. To nie jest produkcja studyjna. Słyszysz to takim, jakie jest. Miej na uwadze jak [chichocze]dobrzy są ci kolesie. To sam szczyt określonego rodzaju muzykalności.

Historia opowiadająca życie Lulu przepełniona jest seksem i brutalnością (pierwsze inscenizacje były poddawane cenzurze). „Heroina”, czy też „dzikie, piękne zwierzę”, dorasta w niemieckim społeczeństwie, lecz kończy na ulicach Londynu jako prostytutka później zamordowana przez Kubę Rozpruwacza. Choć muzycznie ma to być fuzja przeciwległych biegunów, jeżeli coś zaczyna się od słów:
„I would cut my legs and tits off when I think of Boris Karloff and Kinski in the dark of the moon…”
(Odcięłabym sobie [najchętniej] nogi i cycki na myśl o Borisie Karloffie i Kinskim w mroku księżyca…)
…to jest to z pewnością ciężkie.
Lou [o tym, co go przyciągnęło to pierwotnej sztuki]: Psychologia. Psychologia różnych postaci. Podszyty motyw, uczucia… Wiesz, to samo jak aktorzy, którzy naprawdę lubią grać, bo ma się wtedy szansę być kimś, kim w istocie się nie jest i ujdzie to płazem. [śmiech] Zabijasz kogoś i możesz zrobić to pięć razy i jest OK, wracasz potem do domu.
Fragment 'Pumping Blood’:
„I swallow your sharpest cutter like a coloured man’s dick.”
(Łykam twój najostrzejszy nóż niczym murzyńskiego* fiuta.)
* coloured man oznacza ogólnie 'kolorowego’, ale tak najczęściej odnosi się właśnie do Murzynów
Lou [o tym, czy taki tekst to dla niego również odgrywanie roli]: Cóż, niezupełnie. Niestety pisanie ma swoje reperkusje. Śpiewanie tekstu mocno różni się od pisania go. Pisanie go już jest dostatecznie złę, bo chodzi o stan umysłu: podłapujesz go, albo wprowadzasz się w taki stan umysłu… Charlie Parker powiedział, że jeśli nie ma czegoś w twoim życiu, to nie wybrzmi to z ciebie. Więc tak to wygląda. A inna wersja mówi: i nie wyjdzie spod twojego pióra również. Albo twej gitary. Więc wielu ludzi powie: 'To niedobrze, to niedobrze…’. Cóż, ale chwila. Posłuchaj tej gitary, co twoim zdaniem sprawia, że tak brzmi? Ktoś dumny ze swych cnót?! O co myślisz, że w tym wszystkim kurwa chodzi? To jest realny świat. Z kim kurwa pogrywasz? Więc to tyle. Mhmm.
Po chwili krępującej ciszy na Claridges Suite 155 James i Lars spoglądają na siebie.
Lou kontynuuje z uśmiechem: To nie jest sugestia, tak przy okazji, że powinno się iść i wciągać kokę. Co zrobił Beethoven, żeby ogłuchnąć? Słuchał Metalliki?! Co twoim zdaniem stwarza to wszystko, z czego to wszystko się bierze?
– Wyobraźnia może zabrać nas w różne miejsca.
Lou przyznaje: Może zabrać cię na krawędź klifu. Ale jeśli naprawdę chciałbyś polecieć…
Reed to najwyraźniej traktuje serio. To nie jest jakaś muzyczny żart, czy popis dla jego publiki w podziękowaniu za to, że go lubią tak długo za śpiewanie jego klasyków. Udowadnia to utwór 'Junior Dad’ – 19-minutowe, medytatywne centrum albumu. Reed pogrywa tu przesadnie teatralnie, a Metallica dodaje zawodzącego skrzypienia, intonując tekst z prawdziwą czułością.
Dla Lou tekst 'Junior Dad’ (zobacz) jest na tyle osobisty, że aż nie chce o nim mówić:
Lou: To bardzo trudne w tym przypadku. Zostawię to bez komentarza, tylko dla nas. Słyszałeś to, jest jakie jest, pewnych rzeczy nie wyjaśnisz.
Słysząc gotowy kawałek po raz pierwszy, Kirk i James dosłownie się rozpłakali.
Kirk: Dopiero co straciłem ojca dosłownie trzy lub cztery tygodnie wcześniej. Musiałem wybiec z dyspozytorni, po czym stanąłem w kuchni szlochając. James przyszedł do kuchni w takim samym stanie – również łkał. To było niedorzeczne. Reedowi udało się odstrzelić obu gitarzystów Metalliki za jednym zamachem swym niesamowitym, poetyckim tekstem. I wtedy on wszedł do kuchni i śmiał się. Spojrzał na Jamesa i na mnie i mówi: 'To było dobre, co?’.

Reed podobno nie ma poczucia humoru, ale dowody na to, że jest odwrotnie są twarde. Na swojej stronie internetowej umieścił filmik z Hitlerem oburzonym na jego kolaborację z Metalliką:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=x9LcJwX9dnE
„Lou kurwa Reed??? Ta pizda z Velvet Underground? Ta prastara torba gówna nie wiedziałaby, co to metal, nawet gdyby ten odgryzł mu jego wysuszonego kutasa!’
Lou: Hal Willner mi to wysłał. Ja wysłałem to chłopakom mówiąc, że muszą to zobaczyć. To jest bardzo śmieszne. Bruno Ganz jest zdumiewający, gdy trzęsą mu się ręce. 'Ta prastara torba gówna!’ Hahaha!
James [szczerząc się]: To jest świetne! Jak szedł ten fragment o Masterze?
Po sugestii, by 'ktoś złapał Larsa za gardło i powiedział mu, Gościu, jesteś w kapeli METALOWEJ’, Fuhrer mądrze zauważa: 'Nie jest tak, że ktoś słucha Puppets i mówi… Super, ale dlaczego tu nie ma Lou Reeda?’
James: Hahaha! [aż drżąc] Bardzo pomysłowe, bardzo zabawne. To zdecydowanie przyprawiło nas o uśmiech na twarzach.
Powód, dla którego klip stał się tak popularny, to oczywiście obawy fanów (zwłaszcza 'starej Metalliki’), że zespół się już pogubił. Jak więc zareagują na Loutallikę?
Kirk: Wiesz co? To naprawdę nie ma znaczenia. [śmiech] I mówię to z DUŻĄ dozą miłości i szacunku [dla fanów].
James: Jestem ciekaw [co pomyślą]. Ale część mnie ma po prostu nadzieję, że odsłuchają to tak, jak ich prawdziwe ja powinno to odsłuchać. Nie słuchając o tym, nie czytając o tym, nie blogując o tym, bez przedwczesnego myślenia o tym, bez dawania wiary temu, w co wierzą ich przyjaciele. Po prostu posłuchajcie tego i zobaczcie, jak to wpłynie na CIEBIE. W środku. Dokąd cię zabierze? To wszystko, o co prosimy. Wiemy, dokąd nas to zabrało. Jeśli chcesz zabrać się na tą przejażdżkę z nami, proszę bardzo.
Temat grania tej płyty na żywo nadal wymaga dyskusji. Rob Trujillo jednak sugeruje, że teatralny kontekst miałby największy sens/
Rob: Kirk i ja widzieliśmy się z Lou w Paryżu w zeszłym tygodniu, stojącego, robiącego swoje – to twardy gość. Ma w sobie wiele brawury. A my robimy to, co robimy. Zabierzmy to na scenę. Myślę, że fani Metalliki polubią ten muzyczny twór na żywo.
Lou: Nie przewiduję niczego na żaden temat. Nie mam żadnych wiadomości. Ledwie pamiętam miniony tydzień. Więc, dobrze, że w ogóle tu jestem. To, że wraz ze mną wydają płytę, w którą wierzą, to akt łaski i miłości. [spogląda w górę i uśmiecha się] Chciałbym się wprowadzić i tu z nimi mieszkać.
Wielkie podziękowania dla Pawła za nadesłanie skanów z powyższym wywiadem i zdjęciami.
Przy okazji, kolejne po 'Junior Dad’ wykonanie utworu Lou Reeda, jaki znaleźć się w przerobionej wersji na 'Lulu’:
„Brandenburg Gate”
httpvh://www.youtube.com/watch?v=wIM2BeqtqDs&feature=youtu.be