Po krótkim wywiadzie dla Metal Hammera, w którym Lars powiedział, co myśli o hejterach, którzy nie chcą widzieć Metaliki na festiwali Glastonbury i nawet piszą w tej sprawie petycje, odnosi się do sprawy szerzej w nowym wywiadzie dla tegoż magazynu. Tłumaczenie całości w środku!
O protestach w zw. z występem Metalliki – pierwszym metalowym zespole w 44-letniej historii festiwalu Glastonbury:
Będąc zupełnie szczerym, nie wiem na ile poważnie mam traktować to wszystko. Nie siedzę przyklejony do iPada i nie śledzę każdego, kto ma jakąś opinię o Metallice. Wiem, że nieomal codziennie gdzieś jakiś muzyk pytany jest o to, co sądzi o Glastonbury i Metallice i doszukuję się w tym czegoś pozytywnego – że po ponad 30 latach nadal się o nas mówi. To chyba fajne, że nadal wywiera się jakiś wpływ nie robiąc nic innego jak tylko akceptując zaproszenie na festiwal. Tak więc, dobre czasy!
Po pierwsze, to jedyny festiwal, który pomijał nas przez lata, więc miło nam, że postanowili w końcu nas zaprosić. I, wiesz, to nie jest tak, że po raz pierwszy zatańczymy na tym parkiecie. Jest chyba 16 europejskich festiwali, które są podobne do Glastonbury – festiwale, które wyprzedają bilety pierwszego dnia, na 6 miesięcy zanim jakiekolwiek zespoły są jeszcze potwierdzone. Istnieje festiwalowe środowisko, w którym grywaliśmy przez lata. Tak więc, rozumiesz, to nie jest dla nas nowy koncept [śmiech]. To po prostu pierwszy raz, kiedy to przytrafia się nam w Anglii.
O różnorodności angielskich festiwali:
Myślę, że można podnieść argument, że Leeds i Reading przesunęły się w kierunku Glastonbury. Pojawia się tam szerszy wachlarz zespołów, więcej rzeczy dla cool indie kids niż dla hard-rockowców, bardziej eklektycznie itd. Rozumiem historię i rozumiem, że Glastonbury ma swój wyjątkowy posmak – i ja, bardziej niż większość ludzi, rozumiem, że to nie jest Donington! Ale czuję się świetnie w zw. z występem na Glastonbury. To będzie dobra zabawa.
Myślę, że pożądamy takich sytuacji, w któych mamy możliwość pokazania siebie ludziom, którzy być może nie znają nas zbyt dobrze. Kiedy tak się dzieje, ludzie mają tendencję do wychodzenia na koniec z uśmiechem na twarzy – a my wraz z nimi. Nie jestem więc poddenerwowany, nie. Nie mogę się tego doczekać i myślę, że będzie dobrze.
Czy wrogość wobec Metalliki w zw. z zamiłowaniem Jamesa Hetfielda do polowań to dowód na kulturalny snobizm przeciwko heavy-metalowi?
Oh, nie ma snobizmu w Anglii! O czym ty gadasz? W Anglii występuje wyższy poziom szufladkowania – potrzeby umieszczania zespołów w kategorie. Brytyjska prasa oczywiście dołożyła przy tym wielu starań przez wiele lat, by umieszczać ludzi w te fajne, małe drabinki itd. Przodujecie też w dobrym, zmuszającym do myślenia piśmiennictwie i wszyscy was za to kochamy. Ale wraz z tym pojawia się muzyczna kultura, która ciągle musi się czymś karmić – buduje się napięcie, następuje kontrreakcja. W jednej chwili ktoś jest ok, w następnej już nie. Uważam, że generalnie mieliśmy raczej całkiem dobrą passę, ale rzecz jasna, kiedy jedzie się przez ponad 30 lat, bedą też wzloty i upadki.
Jasne jest też, że hard rock nie do końca sobie pomagał przez ostatnich parę dekad w kwestii sloganów, którym czasami patronował i które promował – seksizm, magia i miecz i różne inne głupoty. Ale nie jest tak, że Metallica przybędzie do Glastonbury na smokach wymachując mieczami – pozostawiając za sobą szlak spalonych kościołów. Robimy to, co robimy i to się sprawdza w warunkach festiwalowych.
Lars nie tylko zagra, ale też zostanie na miejscu:
Ja i moja dziewczyna Jess zamierzamy zostać na cały weekend. Weźmiemy udział w festiwalu. Zamówiliśmy gumowce i całą resztę. I zobaczymy wszystkich od Dolly Parton po The Horrors, po Kasabian i The Black Keys.
W kwestii tego, czy zaczynać festiwal jakimś numerem w stronę hejterów, np. coverem Teda Nugenta (słynnego myśliwego), albo „So What?”:
Cóż, [śmiech], Anti-Nowhere League grają z nami na Sonisphere następnej niedizeli, więc może moglibyśmy zaprosić ich na Glastonbury i załatwić, żeby wyszli na scenę zamiast nas. Możemy wejść na wiele sposobów. W 1996r., kiedy graliśmy na MTV Awards Show w Londynie, troszeczkę nas poniosło i zagraliśmy „So What!” oraz „Last Caress” zamiast jakiegoś singla z LOAD, który mieliśmy wykonać [kazano Metallice na nie przeklinać na żywo w TV i zagrać bezpieczne „King Nothing”, co im się nie spodobało, za co później zakazano zapraszać ją tam w przyszłości, wideo poniżej – red.]. Tak więc, kto wie co się wydarzy? Ale wiesz, So What! ma zdecydowanie poetycki wydźwięk i mogłoby to bardzo dobrze się sprawdzić w tych warunkach!
httpvh://www.youtube.com/watch?v=kggWc9dFs9E
