W bonusowych materiałach dołączonych do Blu-ray/DVD z filmem Lemmy znalazł się dokument o występie Metalliki na 50. urodzinach lidera Motörhead. Impreza miała miejsce w klubie Whiskey w Los Angeles w grudniu 1995 i do dziś owiana jest legendą właśnie z powodu koncertu, jaki dał James i jego koledzy. Prezentujemy wspomniany dokument oraz pełne tłumaczenie. Przypominamy, że możecie również przeczytać u nas wypowiedzi muzyków Big 4, w tym Metalliki, na temat inspiracji Lemmym.
Ozzy: Lemmy, to twoje 50. urodziny. Muszę powiedzieć ci – na bank tego nie przeżyjesz.
Dimebag: Wielu chciałoby być Lemmym, ale on jest tylko jeden.
Ozzy: Wspaniałych urodzin.
Lars: Todd Singerman zadzwonił spytać, czy byśmy nie chcieli wpaść i zaśpiewać Lemmy’emu 'Happy Birthday’, wznieść za niego toast czy coś.
James: Lemmy kończy 50 lat. To niewiarygodne. Jest dla nas tak wspaniałym przyjacielem i inspiracją, nigdy nie będzie wiedział jak bardzo.
Lars: Jeden pomysł prowadził do drugiego. Pomyśleliśmy, żeby może zagrać kilka kawałków.
Mike Inez: Byłem tam. Siedzieliśmy sobie z Lemmym popijając drinki a tu nagle za kulisami pojawiają się goście z Metalliki, wszyscy przebrani za Lemmy’ego, mieli brodawki na twarzach, włosy jak on.
Kirk: Przebranie za Lemmy’ego to był mój pomysł.
Jason: Powiedziałem, że musimy to zrobić. Załatwiliśmy poduszki, peruki, makijaż, pasy z nabojów, białe buty, wszystko co zdołaliśmy wymyślić.
James: Gdy tylko wyszedł na scenę, zaczęło mi być głupio, bo to był właśnie on, największy luzak jaki może być stał tuż obok.
Todd Singerman: Nie mówiliśmy Lemmy’emu, że tam będą, chcieliśmy sprawić mu niespodziankę. Szczerze mówiąc, to sam nie wiedziałem, o której się zjawią, co będą robić, czy po prostu nie powiedzą „Cześć Lemmy, wpadliśmy obejrzeć występ.” Wieść się jednak rozniosła i wtedy już nie mogliśmy zapanować nad tym, co się działo.
James: Nie wiedzieliśmy, jak zareaguje to nasze przebieranie się. To w żadnym wypadku nie było naśmiewanie się z niego. Bawiliśmy się, chcieliśmy tak mocno upodobnić się do niego, jak to tylko możliwe. Tylko tyle.
Mike: Zdaje się nazwali się wtedy 'The Lemmys’.
James: Przy żadnym innym występie nie byłem tak blisko utraty przytomności. Byłem tak podekscytowany, tak nakręcony, gdy wyszliśmy tam ciśnienie krwi musiało przekraczać wszelkie normy. Zacząłem śpiewać i poczułem, jakby cały tlen uleciał mi z głowy. Łooooooo… Może peruka była za ciasna.
Kirk: Pamiętam, że coś było nie tak z moją peruką, nie trzymała się tak jak trzeba. Kręciła się za każdym razem gdy próbowałem headbangować.
Jason: Nadszedł czas zagrać „Road Crew”, wychodzi do nas Lemmy. Podchodzi do mnie, pociera brodawki na moim policzku i zaczyna szeptać: „Nie schrzań tego, nie schrzań tego”, tak cały czas, a później: „Jak to leci? Nie zapomnij! Jak to leci? Nie zapomnij”. Próbowałem śpiewać, wiedziałem że znam słowa, „Another town, another place”. On napisał ten tekst, a teraz razem graliśmy na Rickenabackerach. No stary, pokaż mi coś lepszego!
Mike: To był przykład doskonałej imprezy w stylu LA. Gdy widzisz takie coś wiesz, że już się nie powtórzy. Tak jakbyś zobaczył U.F.O. albo Wielką Stopę. Zdajesz sobie sprawę, że taka chwila pewnie już się nie powtórzy.
Todd: To było to, nigdy tak dobrze się nie bawił. Uśmiechał się przez cały wieczór, a to rzadkość.
Lars: Jeden z tych momentów, gdy siedzisz obserwując coś i nie możesz się nasycić, starasz się wszystko to zapamiętać.
James: Było super. The Lemmys!
httpvh://www.youtube.com/watch?v=e2sS_K_KPH4
