Coca-cola na swoim kanale na youtube rok po koncercie Metalliki na Antarktydzie, który odbył się 8 grudnia 2013 r., opublikowała prawie godzinny materiał dokumentujący całą wyprawę. Zastanawialiście się kiedyś ile wysiłku trzeba włożyć w organizację koncertu w tak ciężkich warunkach? Po ponad 20 tys. godzin przygotowań, 700 dniach, zaangażowaniu około 200 ludzi, przebyciu 10 tys. km drogi, zmierzeniu się z wieloma problemami, wyjściu cało po kilku sztormach i przetrwaniu w temperaturze poniżej zera koncert odbył się, tak jak zaplanowano.
http://youtu.be/ZpGct-qATvU
Ekipa w ramach przygotowań do wyprawy, aby sprawdzić czy sprzęt będzie działał w niskiej temperaturze, wsadziła go do lodówek na ponad 10h w temperaturze -22 °C.
Kirk o graniu w tak odległym miejscu:
Granie na Antarktydzie to jedna z tych sytuacji, kiedy znajduję się w bardzo egzotycznym miejscu i zdaję sobie sprawę, że jedynym powodem dlaczego tutaj jestem jest muzyka.
Nie obyło się bez strat spowodowanych sztormem, 30% paneli słonecznych podczas rejsu zostało uszkodzonych. Do ostatnich chwil istniało ryzyko, że koncert się nie odbędzie z różnych powodów.
James na widok miniaturki swojej gitary:
Nie wkładajcie swojej gitary do suszarki dzieci, bo to właśnie się z nią stanie.
Hetfield komentuje pomysł słuchania koncertu przez słuchawki:
Jeśli zdejmiecie słuchawki, będziecie mogli usłyszeć godzinne solo na perkusji!
Kirk przyznaje, że było mu ciężko grać w tak niskiej temperaturze, ponieważ palce odmawiały mu posłuszeństwa.
Robert:
Pomyślałem, że będziemy grać w wielkim namiocie, ale bardziej podoba mi się wizja grania w „iglo”. Możemy wyobrazić sobie, że jesteśmy eskimosami grającymi na kompletnym odludziu, otoczeni lodem i znajomymi osobami.
W filmiku widać, że Metallica wybrała się w podróż ze swoimi rodzinami. Pod koniec możemy zobaczyć, jak James woła do oddalającego się od wszystkich syna:
Hej Castor! Dokąd idziesz? A… on szuka wi-fi.
