Randy Staub to znany inżynier dźwięku, który niejedno z Metalliką nagrał. W 2004r. udzielił wywiadu, który trafił na łamy ówczesnego, październikowego numeru specjalistycznego magazynu „Pro Audio Review”. Opowiedział w nim o szczegółach zremiksowania od nowa „Some Kind of Monster” na potrzeby radia (i teledysku). Skan tekstu w oryginale (z dodatkową tabelką z info o sprzęcie, sofcie i ludziach) jest tutaj. Ponipowszżej wideo i audio z brzmieniem w wyk. Randiego, a w środku tłumaczenie całego artykułu.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=QGgjBKaNXiw
Tutaj możesz posłuchać tej wersji bez wstawek z filmu (wersja z EP-ki / singla / radio).
A teraz porównaj to sobie z brzmieniem z albumu, jeśli go sobie nie przypominasz:
httpv://www.youtube.com/watch?v=Mw0vrH9SPzU
Wraz z premierą filmu dokumentalnego Some Kind of Monster, uwieczniającego wypełnione dramatami sesje nagraniowe St. Anger z 2003r. – wypuszczona została analogicznie zatytuowana EP-ka, zawierająca dwie wersje „Some Kind of Monster”: jedną wprost z St. Anger, a drugą drastycznie wyedytowaną i zremiksowaną dla stacji radiowych. Ta druga wersja, zremixowana przez wieloletniego inżyniera dźwięku / mixera Metalliki, Randiego Stauba, wyzwala w słuchaczasz wspomnienie o masywnych, dopracowanych dźwiękach wcześniejszych osiągnieć.
Staub wyjaśnia:
„Utwór został znacząco skrócony w stosunku do wersji z albumu. Sądzę, że główną ideą [stojącą] za tym remixem było nadanie mu w większym stopniu formatu singla rockowego. Chcieli również, aby brzmiało to bardziej jak ich wcześniejsze nagrania, nad którymi pracowałem.”
Powszechnie dało się słyszeć, że stosunkowo zanieczyszczona jakość dźwięku St. Anger wprawiła niektórych wieloletnich fanów w zakłopotanie. Staub jednak z miejsca broni wydawnictwa, wyjaśniając zarazem przeznaczenie zremixowanego singla:
„Wiem, że zespół i Bob Rock są bardzo zadowoleni z St. Anger. Chcieli z tym po prostu spróbować innego podejścia [ze zremixowanym „Some Kind of Monster”]. Sądzę, że gdyby go nie skracali [na potrzeby radia], nie zremixowaliby go [w ogóle].”
Wg Stauba największe zmiany w dźwięku w radio mixie „Some Kind of Monster” dotyczyły podrasowania jego wyjątkowego brzmienia perkusji.
Wyjaśnia:
„Różnica naprawdę w pełni tkwi w perkusji. Nie tak bardzo dotyczy dodawania jej 'dolnego zakresu’, co 'ciężaru’, tak by w słabszych formatach, czy w radio brzmiała potężnie. Gdy coś brzmi potężnie w tych wypadkach, to zazwyczaj z powodu tej całej wagi. To dlatego zwykle staram się dodać to w mixach.”
Wszczepiając typowe dla Stauba 'ciężkie’ brzmienie w „Some Kind of Monster” polegało na dodaniu kilku sampli perkusyjnych do tak niecharakterystycznie surowych ścieżek perkusisty Larsa Ulricha.
Staub stwierdza:
„We wszystkich rzeczach Metalliki, nad którymi pracowałem w przeszłości, zawsze było kilka sampli perkusyjnych nałożonych na [faktyczny]dźwięk zestawu. To była kwestia ich dołożenia [tutaj]i sprawienia, by to wszystko brzmiało nieco bardziej jak wcześniejszy materiał.”
Koniec końców, osiągnięcie mocniejszego, bardziej sprzyjającego radiu mixu dla „Some Kind of Monster” było pestką.
Staub mówi, że:
„To nie było naprawdę takie trudne, szczerze mówiąc. Wiele z tego już tam było; nie nakładaliśmy, ani nie dodawaliśmy żadnych nowych partii. Największą różnicę poczyniła sama edycja. Po 'dodaniu kopa’ bębnom, wszystko inne zagrało jak należy.”
[nie wspomniał chyba tylko o dodaniu echa w wokalu, co subtelnie, ale dość wyraźnie nadaje dodatkowej przestrzeni – red.]