Ludzie niepałający zbyt wielką miłością do Metalliki mają kolejny powód, by wieszać na niej psy. Jak donosi serwis Aux.tv, współtwórcy thrash metalu wystosowali 41-stronicowy list, w którym zwracają się do swojego tribute bandu z Kanady o zaprzestanie stosowania dotychczasowych praktyk.
Sandman, bo tak zwie się owa kapela, wylądował w Londynie w ostatnią sobotę, aby zagrać koncert i od razu otrzymał wcześniej wspominany dokument. Z pewnych powodów Metallica nie wyraża zgody na wykorzystywanie jej „oficjalnego, stylizowanego logo” w celach promocji koncertów Sandmana. W liście, którego jedną ze stron możecie zobaczyć poniżej, widnieje tekst:
Piszemy, aby zwrócić się z życzliwą prośbą do zespołu Sandman o zaprzestanie używania nazwy „Metallica”, pisemnego odpowiednika logo Metalliki oraz jakichkolwiek innych symbolów Metalliki w celu identyfikowania się czy promowania występów na żywo poprzez strony na Facebooku i YouTube.
Nie jest to pierwszy raz, gdy Lars i spółka pozywają inną kapelę za korzystanie z ich zastrzeżonych znaków. W 2003 roku miejsce miała bardzo zabawna sytuacja. Punkowy, niewielki zespół z Edmonton (czyli również z Kanady) postanowił nazwać się… „Metallica”. Prawnicy „prawdziwej” Metalliki skomentowali to wtedy słowami:
Wasze użycie nazwy Metallica jest szczególnie zdumiewające dla zespołu, tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że przyznaliście w przynajmniej jednym wywiadzie, że „nie macie pozwolenia na używanie tej nazwy”.
Nie należy się jednak martwić o naszą rodzimą Alcoholikę – Sasim i spółka są oficjalnym tribute bandem Metalliki, więc możemy być pewni, że nie zetkniemy się w ich przypadku z takimi problemami.

