Przez ponad 35 lat kariery Kirk Hammett stworzył wiele kultowych riffów i solówek. W rozmowie ze swoim kolegą z zespołu – Larsem Ulrichem – na antenie Beats 1 Radio opowiedział o utworze, który sprawił, że zapragnął zostać gitarzystą.
Jimi Hendrix jest głównym powodem, dlaczego sięgnąłem po gitarę. Moja historia z wydanym w 1967 roku 'Purple Haze’ wiąże się bezpośrednio z moim bratem. Zawsze puszczał ją na cały dom i utkwiła mi w pamięci z uwagi na to, że brzmiała brudniej, brzydziej i bardziej szorstko niż wszystko, co słyszałem poza moim domem.
Pewnego razu brat wyprowadził się wraz ze swoją kolekcją. Miałem wtedy kolo 8-9 lat. Więc od tego czasu zacząłem słuchać radia. Nie słyszałem tam takich numerów jak 'Purple Haze’, ani niczego, co nie brzmiało przyjaźnie i mainstreamowo. Kiedy miałem 13-14 lat zacząłem szukać swojej własnej muzyki. Chodziłem do sklepów muzycznych, kupowałem dyskografie Deep Purple, Aerosmith, Led Zeppelin, czy Thin Lizzy.
Pamiętam, jak poszedłem na koncert Led Zeppelin w 1977 roku, a przed nimi grali Judas Priest. Jedyne, co pamiętam z tego wieczora, to słynna gitara KK Downinga w kształcie V. Jednak pomiędzy setami usłyszałem 'Purple Haze’. Po raz pierwszy od 5 lat. Strasznie mnie to uderzyło! Miało to na mnie największy wpływ, bo tym razem usłyszałem to na żywo.
Następnego dnia poszedłem kupić jakieś płyty Hendrixa i jedyną dostępną był album z Woodstocku. Był tam utwór zatytułowany 'The Star Spangled Banner’, który sprawił, że zapragnąłem grać na gitarze. Miałem ochotę grać go bez końca.
Pierwszym kawałkiem, którego się nauczyłem był 'Purple Haze’. Po dwóch tygodniach nauki zaprosiłem paru kumpli – basistę, perkusistę i wokalistę. Wszyscy byliśmy podpięci do jednego wzmacniacza. (śmiech) Graliśmy ten kawałek przez 15 minut! Szaleństwo, chwila przerwy i znowu gramy.
