James Hetfield wciąż utrzymuje, że stworzenie mocno kontrowersyjnego filmu „Some Kind of Monster” było dobrym pomysłem. Przyznaje jednak, że oglądanie go sprawia jednak członkom grupy pewne problemy.
Opublikowany na ekranach kin w 2004 roku dokument ukazywał niezwykle trudny okres w dziejach Metalliki. Z grupy odszedł dotychczasowy basista, Jason Newsted, James Hetfield udał się na terapię odwykową w związku z uzależnieniem od alkoholu, a do ratowania relacji miedzy członkami zespołu musiał zostać zatrudniony profesjonalny psychoterapeuta. Wszystkie te wydarzenia zostały wiernie przedstawione na szklanym ekranie, co wywołało mieszane reakcje fanów. Mimo tego, na 10-lecie premiery filmu Metallica wyda jego specjalną wersję, z 25-minutowym dodatkiem, nagranym na Toronto International Film Festival w 2013 roku.
O dokumencie oraz o obecnym stosunku do niego wypowiedział się niedawno James Hetfield:
Podczas oglądania „Some Kind of Monster” jestem zmuszony słuchać siebie, patrzeć na siebie, obserwować reakcje innych ludzi. Trzeba przyznać, że Bruce oraz Joe, reżyserowie filmu dawali nam maksimum wolności, więc czasami łatwo było zapomnieć, że spogląda na Ciebie oko kamery. Przez to moje niektóre zachowania nie sprawiają, że oglądanie tej produkcji jest czymś przyjemnym, ale z drugiej strony – dzięki temu wiele się o sobie nauczyłem i mogłem naprawić pewne błędy. „Some Kind of Monster” było dla mnie czymś w rodzaju lustra, w którym mogłem poobserwować własne, niekoniecznie pozytywne postępowanie. Myślę, że każdy, kto był w to zaangażowany ma podobne odczucia.
Metallica pracuje obecnie nad swoim nowym albumem, którego premiera jest przewidziana na 2015 rok.
