Po występie Metalliki w Szanghaju (13 i 14 sierpień) krążyły plotki, jakoby zespół miał wydać z tego wydarzenia DVD, ponieważ publiczność była na wejściu informowana, że koncert jest filmowany. Fani zauważyli też lepsze mikrofony na zestawie Larsa, mające zwiastować coś z lepszą produkcją. Niektórzy sądzili, że to coś na potrzeby chińskiej telewizji. Jak się jednak okazuje, zespół nie szykuje nam kolejnej koncertówki, a dokument, choć – jak mówi Lars Ulrich – nie do końca wiadomo jaki:
Nowe doświadczenia stwarzają nowe możliwości na nową współpracę i nowe, kreatywne wyzwania – po prostu. Będąc tutaj w tym wspaniałym kraju, czując tę energię i podekscytowanie, powstał pomysł na uczczenie tego i spróbowanie udokumentowania tego i postaranie się, by przekazać to doświadczenie dalej. Jak wiecie, jest was wielu, i może was być 20 tyś. przybyłych na tę arenę wczoraj i dziś, więc wymyśliliśmy, że jeśli sfilmujemy to doświadczenie i podzielimy się nim, to może dotrzemy do was w większej ilości i może mogłaby powstać więź na wyższym poziomie pomiędzy Metalliką a Chinami, która mogłaby trwać przez dekady. Idea narodziła się w ostatniej chwili, a my kochamy kreatywne wyzwania, w których wymyślamy wszystko po drodze. Jest w tym impulsywna energia, która się z tym wiąże, która potrafi być bardzo piękna i na swój sposób fajna i w ostatnich kilku tygodniach zrodził się ten pomysł, by tu filmować i może włączyć to niektóre lokalne zespoły i aktorów i może w jakiś sposób powiązać to z filmem „Through The Never”, który robimy w Stanach Zjednoczonych. Myślimy nad tym w trakcie, ale wszystko jest dokumentowane – wszystko co robimy jest zawsze dokumentowane – jesteśmy więc tym podekscytowani i uważamy, że wyjdzie z tego coś fajnego. Co to będzie, tego jeszcze nie wiemy, ale zrobimy co w naszej mocy, by się tym podzielić i by było to warte zachodu wszystkich.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=pj_RpQVylg4&feature=player_embedded
Lars przy okazji wypowiedział się jeszcze w paru innych kwestiach:
– O interakcji z chińskimi fanami:
Robiliśmy meet & greet i spotkania z fanami były bardzo angażujące emocjonalnie; są pełni uznania i wdzięczności, że tu jesteśmy. Oczywiście istnieje bariera językowa. [Normalnie] Staramy się rozładowywać atmosferę pogawędkami itd., ale niektóre tego typu rzeczy nie wydają się działać, gdy istnieją problemy językowe czy coś, ale możesz poczuć, że drzemie w nich pasja i że czekali długo na ten moment, co jest bardzo wyjątkowe. Przez większość czasu komunikacja dociera od publiczności, gdy jesteś na scenie. Wyczuwasz co się dzieje i co do ciebie wraca. Ludzie na całym świecie mają różne sposoby wyrażania siebie i niejako uczysz się, że istnieje korelacja pomiędzy sposobem, w jaki ludzie się wyrażają w różnych kulturach z tym, co dają z siebie w twoją stronę podczas koncertów. We Włoszech są pełnymi pasji południowymi Europejczykami, dzieje się to też w Ameryce Łacińskiej, a w niektórych krajach nordyckich są bardziej konserwatywni. Uczysz się tych schematów po drodze, ale wyraźnie możesz wyczuć, że długo przyszło im czekać na tę chwilę.
– O piractwie i bootlegach sprzedawanych w Chinach:
Jedna rzecz, na której wciąż coraz bardziej skupiamy swoją energię to próba rozróżnienia tego, co możemy kontrolować od tego, czego nie możemy. Coraz bardziej jest tak, że zamiast przejmować się i spędzać czas nad rzeczami, których nie da się kontrolować, po prostu… wolę spędzać pogadać na FaceTime ze swoimi dziećmi, albo robić coś innego. Jest jak jest. A temat chińskich problemów z prawami autorskimi to temat na kompletnie inną rozmowę, na którą teraz możemy nie mieć czasu. Nie możesz tego kontrolować, więc po prostu starasz się możliwie nie zwracać na to uwagi.