W ostatnim wywiadzie dla portalu Spotlight Report Max Cavalera przyznał, że jego największym hobby jest pisanie nowych riffów. Brazylijski wokalista i gitarzysta przyznał także, że w jego procesie twórczym nic nie zmieniło się od ponad 15. lat oraz jak powstawał materiał na najnowszy album „Archangel”. Najciekawsze fragmenty wywiadu tłumaczymy poniżej,
Max Cavalera o tym jak powstawał „Archangel”:
Kosztował mnie on sporo wysiłku. Nad tym albumem pracowaliśmy już od dłuższego czasu. Grzebałem w materiale przez parę miesięcy w zeszłym roku a później jammowałem z Zyonem (Cavalerą, synem Max’a – przy. red.) w Phoenix. Następnie weszliśmy do studia z Mattem Hydem i przerobiliśmy to co mieliśmy na kawałki z prawdziwego zdarzenia. Matt jest świetnym niesamowitym producentem muzycznym i z jego pomocą udało nam się uzyskać jakby biblijny klimat dzięki chórom i anielskim wokalom.
O swojej płodności artystycznej:
Od zawsze uwielbiałem pisać riffy Po prostu siadam z gitarą i je pisze. To moje takie małe hobby i poświęcam się jemu nawet wtedy, gdy nie muszę pisać materiału na jakiś konkretny album. Ale oczywiście przez większość czasu jammuję z moją maszyną perkusyjną pod jakiś projekt. Więc moje riffy często są napędzane samym charakterem krążka na którym się znajdą. I w tej kwestii się nic nie zmieniło – wciąż używam 15-letniego sprzętu do nagrywania. Oczywiście są to raczej piloty i nie wrzucamy na płytę takiej surowizny, bo później i tak wszystko przegrywamy w studiu. To tylko ogólne zarysy, które nie muszą być nagrane w super jakości.
