Max Cavalera lubi zapraszać do współpracy różnych muzyków, którzy pojawiają się na albumach Soulfly. Na ostatnim – tegorocznym „Ritual” – można usłyszeć m.in. Randy’ego Blythe’a z Lamb Of God i Rossa Dolana z Immolation. A kto jeszcze marzy się muzykowi?
O tym opowiadał Cavalera w wywiadzie dla australijskiego AMNplify, którego przepytywał Paul Tadday.
Tak Max mówi o kolaboracjach na „Ritual” i o tym z kim chętnie nagrałby coś dla Soulfly:
Na tym albumie mamy wspaniałego Randy’ego Blythe’a z Lamb Of God, którego nie trzeba przedstawiać. To świetny facet ze znakomitego zespołu. Bardzo lubię Randy’ego – jego styl i klimat. Czytam jego książkę, jest naprawdę interesująca. To było naprawdę fajne, że użyczył swojego głosu w ‘Dead Behind The Eyes’; sprawił, że utwór stał się jeszcze bardziej interesujący i ekscytujący. Jest też Ross Dolan z Immolation. To jest moja dawna osobista miłość do death metalu, do człowieka, którą żywię od początku, kiedy wymieniałem się taśmami z Chuckiem Schuldinerem z Death. To nigdy nie zniknęło. Kocham death metal całe moje życie, a posiadanie Rossa na tej płycie znaczy dla mnie wiele, ponieważ jestem wielkim fanem Immolation. Skomponowałem ‘Under Rapture’ specjalnie dla niego, a on zmiażdżył. Człowieku, jego wokale są po prostu brutalne i niesamowite. Zwłaszcza gdy ryczy „rapture”, to jest trzęsienie ziemi. Ja, k…a, uwielbiam to, stary. Kocham tę współpracę. Doceniam to, że dwóch gości z dwóch różnych zespołów pojawia się na „Ritual”. Kocham ich obu i myślę, że to wspaniałe…
Nadal chcę robić różne rzeczy z różnymi ludźmi. Henry Rollins byłby rewelacyjny albo Glenn Danzig. Nawet Bruce Dickinson byłby dla mnie klasyczny. A może jeszcze Brian Johnson, gdyby postanowił wrócić i znów zaśpiewać to byłoby fantastycznie. Jestem także wielkim fanem AC/DC. Chciałbym mieć Angusa Younga, który zagrałby w utworze. To byłoby dla mnie pieprzone osiągnięcie.
