„The Ant”, czyli „Mrówka” – taki tytuł nosi najnowsza płyta Macieja Maleńczuka. Artysta nagrał ją współpracy z jazzowym perkusistą Calvinem Westonem znanym ze współpracy z m.in. Ornette Coleman czy Trickym. Premiera już 5 października.
Tym razem Maleńczuk rozwinął jeszcze głębiej swój projekt jazzowy, do którego dodał rockowe (czy wręcz metalowe) elementy znane z Homo Twist. Do tej pory zostały opublikowane dwa utwory mające dość różne oblicza – tytułowy 'Ant’ jest eksperymentalny, natomiast 'French Love’ ma łagodniejszą formę i mogłoby się z powodzeniem znaleźć na albumie „Jazz for Idiots”.
Oto, co na temat płyty pisze sam Maleńczuk na swojej stronie malenczuk.art.pl:
The unwritten theory of harmolodic music
Tytuł właściwie wyjaśnia od razu wszystko – teoria jest nienapisana z oczywistych przyczyn.
Po prostu nie da się tego wyjaśnić słowami. Nie ten język – nie ta materia. I choć to niemożliwe, teraz właśnie napiszę o tym parę słów. Współczesny człowiek nie żyje liniowo. Jego codzienność jest płaszczyznowa, wielowymiarowa i nakładająca się na siebie. Dzwonią telefony, przejeżdżają karetki, przelatują helikoptery, mnogość bodźców i kontaktów jakie nas otaczają, zmusza ludzi twórczych do podjęcia radykalnych kroków w celu dopasowania muzyki ambitnej (jazzu?) do współczesnego odbiorcy.
Chyba to przyświecało Człowiekowi o nazwisku Ornette Coleman, kiedy publikował pierwsze nagrania z podwójną sekcją rytmiczną – tym razem elektryczną. Było to pulsujące, niepokojące, niestandardowe. Dość skomplikowane i moim zdaniem za długie utwory.
Jednym z muzyków, którzy towarzyszyli mu wówczas był drummer Calvin Weston. Styl jego odpowiadał Ornetowi – odpowiada i mnie.
Krótki opis jak się poznaliśmy: Były „Warsaw Summer Jazz Days”, koncert The Young Philadelphians – a na bębnach grał Weston. Powiedziałem wówczas – mieć takiego drummera to wzniósłbym się wyżej i dalej.
Nie miałem jednak odwagi zagadać, choć później stał nieopodal.
Tymczasem to on podchodzi do mnie i: are you Malenczuk? Yes I am. I want to play with you.
Wziąłem to za zrządzenie losu. Utrzymałem kontakt i przygotowałem się w specjalny sposób. Podjąłem decyzję o poprowadzeniu sesji od gitary i z tego powodu wziąłem w dłoń zdradzony na rzecz saksofonu instrument – gitarę elektryczną. Przyjechał Weston i na mojej wsi rozpoczęliśmy próby, które były elektryzujące. Nie będę zdradzał szczegółów nagrania, ale poszły one jak burza – szybko, sprawnie, twórczo.
Dwoistość mojej natury powoduje, że komponuję też melodie romantyczne. Więc pewnie to już nie jest harmolodic – a może jest? Kto to wie? Teoria zawsze mija się z praktyką , zatem mamy także całe dwie piosenki. Skłonność do calypso mnie nie opuszcza. Gitary jednak zrobił Dario Litwińczuk – moje są za „brudne”.
Dziękuję wszystkim którzy się przyczynili. Polski oddział Sony pozwala mi na takie numery, za co im również dziękuję.
Tym razem nie jest już to „for idiots”. Być może „from Idiots”, ale jazz już od dawna jest za mądry.
Dostajesz słuchaczko/słuchaczu do ręki krążek, któremu poświęciłem dużo pracy, ćwiczeń na instrumentach, czasu na przemyślenia i logistyki. Był to dla mnie rodzaj wyzwania, którego się podjąłem. Jestem dumny, ale moja opinia nie liczy się tutaj. Nasz stały realizator – Darek Grela, jest nie do przecenienia w tym projekcie.Miłego słuchania. Może nie wszystko od razu. Dwa, trzy numery i pauza na myślenie… taka to nienapisana teoria, żeby słuchacz myślał i z tego powodu słuchał. MM (14.09.2018)
