Na dźwięk słowa 'Australia’ zapewne wiele osób skojarzy od razu gigantów z AC/DC, innym pewnie przyjdzie do głowy Kylie Minogue, a jeszcze inni pomyślą o Bee Gees. Niestety w naszym kraju wciąż zbyt mało ludzi kojarzy świetną grupę Karnivool. Chciałem dołożyć swoją skromną cegiełkę do rozpropagowania tego zespołu, a okazja jest do tego wyśmienita, gdyż właśnie ukazał się ich trzeci album Asymmetry.

Któż nagrywa dziś takie krążki? Ponad godzina muzyki, pokręcone kompozycje, praktycznie brak typowych schematów zwrotka – refren. Można by pomyśleć, że Karnivool powinien tworzyć co najwyżej dla własnej przyjemności w zaciszu lokalnej sali prób, gdyż teoretycznie taka muzyka w zalewie dzisiejszej prostej dźwiękowej papki nie ma racji bytu, ale może właśnie ta odmiana sprawia, że grupa zyskuje coraz więcej fanów.
Można oczywiście psioczyć na wciąż niezbyt dużą liczbę fanów tej grupy, trzeba jednak mieć na uwadze, że Asymmetry to dopiero ich trzeci krążek. Dyskografia Australijczyków zawiera jeszcze poprzedni Sound Awake, no i debiut, czyli Themata.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=t59vYoP6LkY
Mam jednak wrażenie, że dopiero nowe wydawnictwo pokazuje pełnię możliwości tych utalentowanych muzyków. Jednocześnie tytuł nie może być bardziej trafny – mamy tu rzeczywiście do czynienia z asymetrią totalną.
Płytę otwierają dziwne, niepokojące dźwięki, by następnie do ataku przystąpił pierwszy (w pełni muzycznie) Nachash. Jest on oparty na solidnym basowym groovie, wokalista Ian Kenny swoją manierą może przypominać gardłowego grupy Tool. Solidny bas to patent, który mocno przewija się też w innych momentach, choćby już w drugim A.M. War, w którym perkusista Steve Judd co chwilę tak podkręca tempo, że na koncertach już widzę szalejące tu i ówdzie circle pits. We Are to również numer zrobiony z dużą ilością solidnego basu. Widać Jon Stockman tym razem wyraźnie zapragnął wyeksponować swój instrument, jednak nie ulegajcie złudzeniu, że panowie po trzech kawałkach opartych na podobnych patentach robią się nudni jak flaki z olejem, pragnę donieść, że ani przez chwilę nie będziecie ziewać, określiłbym to raczej jako nadmiar dobrych pomysłów i sposobów aranżacji.
httpvhd://www.youtube.com/watch?v=V_E5ae9ZTwk
Kolejne muzyczne punkty na mapie Asymmetry mogą przyprawić o zawrót głowy. The Refusal, szczególnie z początku, przywodzi na myśl inspirację elementami metalcore. Za to Aeons brzmi wręcz lirycznie. Jeszcze bardziej zadziwia tytułowy Asymmetry, można by się spodziewać po nim jakiejś gładkiej melodii, która nadawała by się na singiel promujący to wydawnictwo. Tymczasem tytułowy numer to hipnotyczny sampel, do tego dziwna gitara i jakieś strzępki wokalu. No cóż, asymetria w pełnym tego słowa znaczeniu.
Jeśli już mowa o singlu to do tego celu mógłby nadać się nostalgiczny Eidolon. W podobnym tonie brzmi również Sky Machine. Generalnie druga część płyty wydaje się zdecydowanie spokojniejsza. Praktycznie konkretne decybele słychać tylko w następnym The Last Few, gdyż już kolejny Float a potem Alpha Omega to w stu procentach kawałki na jesienne wieczory i długie rozmyślania. Nie mówiąc o finałowym Om.
Karnivool wydał zdecydowanie ambitny album i mam wrażenie, że zbliża się do swojego magnum opus. Jestem pełen podziwu za nagrywanie takiej muzyki w czasach kiedy zdecydowana jej większość nie jest tworzona a produkowana, kiedy najpierw myśli się „czy to się sprzeda” a dopiero potem ewentualnie „czy to jest dobre”. Nie ulega wątpliwości, że promocja takiego grania to głównie koncerty, koncerty i jeszcze raz koncerty, gdyż typowe mass media raczej nie będą zainteresowane taką nutą. Karnivool jednak nie musi się oto zbytnio martwić, panowie świetnie wypadają live.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=FJhfVNeJKaA
