Portal Rolling Stone kontynuuje cykl rozmów z gwiazdami, które wskazują na swoje ulubione albumy. Po m.in. Robie Halfordzie i Ozzym Osbournie przyszedł czas na wokalistę Avenged Sevenfold – M. Shadowsa.
At the Gates – 'Slaughter of the Soul’ (1995)
Odkryłem dla siebie wiele black metalowych kapel. Osobiście nie znalazłem wielu świetnych riffów, ale inaczej było z At the Gates. Ten album był w moim aucie przez rok i pokazywałem go każdemu.
Dream Theater – 'Metropolis Pt. 2: Scenes From a Memory’ (1999)
Kocham tę historię. Uwielbiam na tym albumie wszystko. To wydawnictwo zmieniło we mnie wiele, bo po raz pierwszy usłyszałem na płycie jakąś opowieść.
Helloween – 'Keeper of the Seven Keys: Part II’ (1988)
Michael Kiske jest prawdopodobnie jednym z moim ulubionych wokalistów z uwagi na łatwość z jaką śpiewa. Brzmi jakby w ogóle się nie męczył, a jego skala jest niewiarygodna.
Iron Maiden – 'The Number of the Beast’ (1982)
To nagranie było dla mnie przełomowe. Pamiętam, jak zaniosłem je do Syna i Zakka mówiąc „te harmonie gitarowe są świetne. Słuchajcie, co oni nagrali. In Flames coś takiego próbowali, ale to jest inne. Tak jakby tworzyli jedność”.
Korn – 'Korn’ (1994)
Prowadziłem auto moich rodziców i pierwszy raz usłyszałem 'Blind’. Od razu pomyślałem o Philu Anselmo… Jonathan Davis miał większą wrażliwość. Phil był bardziej władczy, zawsze na pierwszym miejscu, zawsze z mocnym, szczerym przekazem.
Megadeth – 'Countdown to Extinction’ (1992)
Trzymałem go w okładce płyty Pantery. Aż pewnego razu mój ojciec wpadł do pokoju i powiedział „Nie będziesz tego słuchał. „Fucking Hostile” nie jest dla ciebie”. Szybko odpowiedziałem „Nie, to nie to. To taśma Megadeth. Musisz tego posłuchać.”
Na co odparł „Posłucham. Jeśli są tam jakieś przekleństwa, to nie będziesz tego słuchał”. I następnego dnia wpadł znowu i powiedział „To niewiarygodna płyta”. A potem zaczął kupować kolejne wydawnictwa Megadeth.
Metallica – 'Master of Puppets’ (1986)
Jeśli miałbym zagrać jeden utwór dla kogoś, kto zapytałby czym jest metal, to zagrałbym właśnie 'Master of Puppets’. Progresja i mostek w tym kawałku są genialne.
Pantera – 'Far Beyond Driven’ (1994)
Zawsze najbardziej uwielbiałem 'Slaughtered’. Nie ma tam melodii, ale jest czysta agresja.
Queensrÿche – 'Operation: Mindcrime’ (1988)
Przekonał mnie do niego mój tata. Zawsze opowiadał o tym albumie. Powtarzał, że to najlepszy koncept album w historii. Pewnego dnia wziąłem się za przesłuchanie tego wydawnictwa i uderzyło mnie to, że wszystkie kawałki są tam hitami. To utwory z najwyższej półki.
System of a Down – 'Toxicity’
Przytłoczyło mnie to, w jaki sposób ten album był zarówno tak melodyjny, schizofreniczny, jak i emocjonalny jednocześnie.
