Lemmy udzielił wywiadu dla SPIN, w którym odpowiada na kilka różnych, ciekawych pytań. Mówi m.in. o tym, dlaczego małżeństwo to zło, jak najłatwiej nauczyć się gry na basie, o tym, jak uszło mu płazem znalezienie przy nim narkotyków, o swojej kolekcji nazistowskich przedmiotów, Metallikę nazywa dżentelmenami i in.

Nauczyłem się grać na basie na scenie.
Gdy zacząłem robotę w Hawkwind, byłem tam gitarzystą, ale zdecydowali w międzyczasie, że nie potrzebowali gitarzysty. Potem basista nie stawił się na koncert, no i i kutas zostawił swój bas w vanie ze sprzętem. Tak jakby mówił, „Proszę, ukradnijcie mój sprzęt”, więc ja ukradłem jego występ. Nigdy wcześniej w życiu nie złapałem za bas. To prawdopodobnie o wiele łatwiejsze niż siedzenie przed małą książeczką i torturowanie się do śmierci próbując nauczyć się czegoś nuta w nutę. O wiele lepiej jest, jeśli możesz popełnić kilka błędów. A że jest głośno, to nikt tego zbytnio nie zauważy.
Musisz tam po prostu być, niestety.
Jako roadie Jimi Hendrix Experience zrozumiałem, że powinienem dać sobie spokój z byciem gitarzystą. Wszyscy, którzy oglądają Hendrixa, powini zarzucić pomysł bycia pieprzonym gitarzystą, bo on był niewiarygodnie dobry. Po prostu zapierał ci dech. Po prostu wyrabiał takie z tym rzeczy, że nigdy byś nie uwierzył, rzeczy których wcześniej nie słyszałeś. Tam trzeba po prostu być. Tak samo jak gdy widziałem The Beatles, nie da się opisać, jak to jest. Było wspaniale. Było niesamowicie. Nie da się naprawdę opisać tego doznania.
Kolekcjonowanie nazistowskich przedmiotów nie czyni z ciebie nazisty.
Nie ma wielu rzeczy od Czerwonych Indian do kolekcjonowania, czy nawet Konfederatów. Groty strzał i parę statków wojennych, to wszystko. Dla mnie, druga wojna światowa wydarzyła się tuż za moimi plecami. Ktoś dał mi flagę, a następnie sztylet. Nie wiem dlaczego mi to dali, ale to rozpoczęło całą tą kolekcjonerkę. Doszedłem do wniosku, że gdybym wtedy wiedział ile z tych nazistowskich przedmiotów jest do zebrania, nigdy w ogóle bym nie zaczął. To zaczyna mnie wypychać z domu. Ale to dobre hobby, bo to takie niedawne, ten okres, że jest sporo do zebrania. To miało miejsce w 20 wieku, więc nadal wszystko jest dostępne. To tylko kolekcja, nie, żebym w to [w nazizm]wierzył. Zdajesz sobie z tego sprawę, prawda?
Po świecie wciąż stąpają dżentelmeni.
Tego się nauczyłem. Metallica wpadła na moje urodziny kilka lat temu, lekko kilka lat, 16 już. Przerwali nagrywanie swojego albumu, to był chyba LOAD, i wszyscy ubrali się jak ja z tatuażem „Born To Lose” namalowanym znikającym markerem na niewłaściwej ręce, w perukach, czarnych rękawicach i ćwiekowanych pasach. Wszyscy wpadli zagrać w Whisky [A Go Go] przez 45 minut.
Nie podobało mi się aresztowanie za posiadanie narkotyków.
Jak większości osób. Ale na szczęście oskarżyli mnie o niewłaściwy narkotyk, więc mnie puścili, siedziałem tam tylko przez 24 godziny, więc nie miałem zbytnio okazji wytworzyć żadnych trwałych więzi. Byłem jeszcze w kolejce oczekujących, gdy zwolnili mnie za kaucją. A potem Hawkwind wysłali mnie samolotem do Toronto, zrobiliśmy próbę dźwięku i wszyscy klepali mnie po plecach mówiąc, „Witaj w domu!” Daliśmy świetny koncert, a potem o czwartej nad ranem mnie wywalili. Dowiedziałem się później, że wyciągnęli mnie z kicia tylko dlatego, że nie mogli na czas znaleźć kogoś w zastępstwo. Pojąłem, że lepiej, jeżeli sformuję własną kapelę, bo wywalili mnie z każdego pieprzonego zespołu, w jakim byłem.
Gdy już wydaje ci się, że ogarniasz automaty, zdajesz sobie sprawę, że niczego nie ogarniasz.
Zrozumiałem, że chyba nie powinienem na nich grać. Był w Anglii i Londynie taki okres – bo mieliśmy te automaty tam w pubach z małymi wygranymi, jakieś 25 funtów jako najwyższa stawka – gdy Japońce przyjeżdżali na wakacje i czaili się przy tych automatach. Albo płacili sami, albo patrzyli, jak ludzie grają i notowali coś w notatnikach, próbując załapać rytm maszyny, tak żeby móc ją przewidywać. I żaden z nich nigdy nie wygrał ani centa! To było okropne. A karty? Nie ufam niczemu, w co zaangażowani są ludzie. Wolę już pieprzyć się z maszyną.
Nie brakuje mi niczego jako kawalerowi.
Nie znam żadnych szczęśliwych par, wliczając nawet moich rodziców. Jeden magazyn w Anglii stwierdził, że przeleciałem 2000 kobiet, a tak nie było – powiedziałem im, że tysiąc. Gdy o tym pomyślisz, to nie jest wcale takie nierealne. Nie jestem nawet żonaty, a robię to od 16 roku życia. Teraz mam 66 lat, więc już jakieś 50 lat. Mógłbym zaliczyć więcej, gdybym się postarał, chyba. Nawet się z tym nie oszukiwałem. Nie znałem swojego ojca, a mój ojczym toczył przegraną walkę z moją matką. Prawie wszyscy są ze sobą nieszczęśliwi, gdy zdadzą sobie sprawę, co zrobili. A wielu z nich pobiera się z uwagi na dzieci, a to naprawdę kiepski pomysł. Ludzie po prostu rozszarpują się na strzępy całymi latami. Nic nie zabija związku tak jak zobowiązanie.