Nowozelandzki TimeOut rozmawiał z Larsem na backstage’u przed koncertem w Christchurch. Z relacji ze spotkania poznajemy nieco szczegółów z tego, co tam się wyrabia i co porabia Lars. Poza tym poruszono kilka klasycznych wątków, zwłaszcza kilka szczerych stwierdzeń dot. pomijanego na obecnej trasie, „dziwacznego” St. Anger i jego czasów.

Lars nie chce, by mu przypominać, że Metallica skończy 30 lat w przyszłym roku.
„Nie mów tego. Nie mów tego.” – śmieje się trzymając głowę w rękach. Metallikową maszynę Lars określa jako „całkiem satysfakcjonującą”.
„Wszyscy grają czysto i w ostatnich paru latach znaleźliśmy sposób na zrównoważenie rodziny i Metalliki. I w końcu rozwiązaliśmy łamigłówkę, jak długo pozostawać w trasie, tak by nie znaleźć się szybko na samym dnie i nie stracić rozumu.”
Ulrich rozmawiał z TimeOut w przebieralni na tyłach sceny przed występem w Christchurch. Znajduje się tam stół do masażu (Lars: „Czasami niektóre części ciała potrzebują drobnych napraw”), spory zapas napojów energetycznych (Lars: „Jeszcze kilka lat temu byłoby to coś zupełnie innego.”) i stłumiony łomot supportującej kapeli Tainted przedzierający się przez betonowe ściany.
Ten 46-latek zdecydowanie potrafi gadać i zwykle odpowiada na pytania ze znacznie większą ilością powtarzających się szczegółów, niż potrzeba, lecz łatwo daje się lubić jak na takiego denerwującego typa. Dwukrotnie zakończył swoje tyrady mówiąc: „Nie wiem. Jestem tylko pieprzonym perkusistą.” Jest oddanym ojcem, lecz najbardziej uderzające jest jego zamiłowanie do muzyki. Ogląda wideo z Deep Purple niemal codzień na swoim iPadzie, a na iPodzie ostatnio słucha Bachman Turner Overdrive i Status Quo. Mówi, że muzyka to to, co zna najlepiej i w czym „znajduje spokój”.
Bachman Turner Overdrive – You Ain’t Seen Nothing Yet
httpvh://www.youtube.com/watch?v=lJmBPCYt5LY
„W tym czuję się najpewniej. To mnie ekscytuje i móc robić to przez 30 lat życia to naprawdę niesamowite.”
Metallica to miltimilionowy biznes – 100mln. sprzedanych płyt i miliony zarobione w trasie. Lars mówi jednak, że obecnie chodzi tylko o muzykę.
„Kiedy odzierasz to z całego nonsensu – te wszystkie hotele, prywatne samoloty, cały ten blichtr – zostaje po prostu czterech gości, którzy kochają razem grać muzykę.”
Mówiąc o dobrych stosunkach w zespole, o kolacji, jaką zespół zjadł wspólnie minionego wieczoru wydaje się autentycznie zachwycony:
„To jakby.. 'Żałosne’ to chyba nie to słowo [śmiech], ale to wszystko podszyte jest teraz pewną słodkością. Wszystko jest cool. Każdy z każdym ma dobre stosunki. Dobrze się bawimy. Nie ma stresów.”
Choć ciężkie czasy Some Kind of Monster mają już za sobą, a terapeuta im niepotrzebny, Ulrich staje murem za tamtymi decyzjami i mówi, co z tego wynikło:
„Wiele fundamentów pod to, co dzieje się obecnie, zostało położonych w tamtych latach. To było ciężkie. Musieliśmy się przewartościować, połączyć na nowo, a James musiał poradzić sobie z tym, z czym musiał sobie poradzić. I Phil [terapeuta – red.]stwierdził [wtedy], że podczas tych mrocznych lat efekty tej pracy się prawdopodobnie nie zamanifestują, lub raczej zaowocują przy okazji kolejnej [po St. Anger]płyty i miał rację. Tak więc rezultaty tego widzimy dopiero teraz raczej niż przedtem.”
Przyznaje, że „St. Anger” – zgrzytliwie i niezrozumiale brzmiący album – nie był albumem, na jaki liczyli i [dlatego]nie grają żadnych jego utworów na obecnej trasie:
„To oczywiście wydawało się dobre w tamtym czasie, ale była to osobliwa / dziwaczna płyta.”
Po zakończeniu trasy z toksyczną płytą, odpoczynku i wejściu do studia ponownie…
„W szeregach zapanował nowy spokój.”
Lars wierzy, że Metallica zawsze pozostała „drużyną” i że mieli szczęście, że nie ponieśli żadnych ofiar w ciągu tych 30 lat. [może pomijając Cliffa, ale to wypadek – red.]:
„Każdy z nas tracił rozum na krótki czas, ale nikt nigdy nie przepadł na 3 miesiące, albo nie skończył w rynsztoku. Wiesz, nie okazalismy tak naprawdę tych bardzo, bardzo mrocznych stron.”