W ostatnich wydaniach magazynu Kerrang! testowi na na prawdziwego rockmana poddano, cóż, gwiazdy rocka. Slash zdobył maksimum punktów (100%). Na drugim końcu spektrum (marne 16%) znalazł się grzeczny chłopiec – Mark Tremonti. Poniżej zobaczycie, jak ze sprawdzianem 7 pytań poradził sobie Lars Ulrich.
Skany z magazynu dla anglossaków: pierwszy / drugi / trzeci
——————-
1. Czy kiedykolwiek przelałeś krew w imię rocka?
– Tak, przelałem, w Moskwie w 1991r. To było w trakcie „Harvester of Sorrow”. Na początku trzeciej zwrotki, gdy James śpiewa „All have said their prayers”, wstałem robiąc to, co zwykle robię w tamtej chwili, a kiedy usiadłem, zahaczyłem o werbel dosiadając stołka. Mój lewy palec wskazujący znalazł się między pałką a perkusją i zasadniczo zmienił się w kawał [wiszącej] skóry. Krwawił jak sam skurwysyn!
Ocena: Wyobraź sobie, gdybyś zrobił to podczas „Bleeding Me”… Zaliczone!
httpvh://www.youtube.com/watch?v=QOldXkcqf_Q
2. W jakim najgorszym stanie pozostawiłeś po sobie pokój hotelowy?
– Nie wiem. Nigdy nie rozniosłem własnego pokoju. Mogłem zniszczyć pokój kogoś innego, ale nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek zrobił to ze swoim. To nigdy nie wydawało się mieć wiele sensu. Mogło się przy paru okazjach zdarzyć, kiedy przyzwyczajaliśmy Jasona do metallikowych wybryków, i zostawiliśmy jego pokój w dość złym stanie. Jednak nie mój własny pokój. Miło jest wrócić do oazy spokoju!
Ocena: Stary trik: „Nie próbuj tego w domu, zrób to u kogoś”. Niezaliczone!
3. Na ile opiewał twój największy rachunek w barze?
– Tylko okazjonalnie zerkałem na rachunek, jako że przekazywałem go zawsze gościowi z wytwórni, ale wiesz, nigdy nie pijaliśmy win za $5,000… albo, „Wykąpmy się w Cristalu!” [francuski szampan po ~1200 za butelkę – red.]– to nigdy nie było w naszym stylu. Woleliśmy piwo, wódkę, napoje gazowane. Nigdy „Kupmy skrzynkę Cristala z 1964r. i wykąpmy się w niej”. Nigdy nie uskuteczniałem tego typu bzdur.
Ocena: Niezaliczone! Już za samą myśl o tobie skąpanym w Cristalu.
4. Czy kiedykolwiek miałeś napad złości niczym diva?
– Siedzę w rock’n’rollu od 31 lat. Wszyscy w tej kapeli kiedyś przygwiazdorzyli, a jeśli ci mówią, że nie, to kłamią! Najważniejsze jest to, że 31 lat później nadal stąpamy po ziemi tak twardo, jak możemy. Bycie rodzicem cię naprostowuje. Jasne, każdy z nas miał swoje gwiazdorskie wybuchy, ale wciąż jestem dumny mogąc powiedzieć, że – w przeciwieństwie do niektórych naszych rówieśników na przestrzeni lat – zachowywaliśmy całkiem dobrze, tak sądzę.
Ocena: Zaprzeczasz, ale widzieliśmy, jak drzesz się „Kuuuurwa!” Hetfieldowi w twarz w „Some Kind of Monster”. Zaliczasz!
httpvh://www.youtube.com/watch?v=QDCLdNt_oK0
httpvh://www.youtube.com/watch?v=cgc6Rahs6bo
5. Jaką najbardziej ekstrawagancką rzecz kupiłeś?
– Był taki okres w połowie lat ’90, kiedy zrobiłem się trochę ekstrawagancki w kwestii ubioru. Część rzeczy nadal leży w głębokich, ciemnych zakamarkach mojej szafy, które – niestety – nadal jeszcze mają metki z cenami. Niektóre z tych cen wyglądają jak numery telefonów! Siedzisz i myślisz, „Niech mnie ktoś uszczypnie!”. W 1996 i 1997r. troszkę mi odbiło w kwestii kupowania ubrań. A tak poza tym… Sztuka? Nie uważam, żeby cokolwiek z mojej kolekcji sztuki było ekstrawaganckie.
Ocena: Sprzedałeś obraz za miliony funtów i to nie jest ekstrawaganckie? Zalicza Pan bez dwóch zdań!
Ale spokojnie, później dla przeciwwagi stylizował się na… ekhem:

A obecnie lubi damskie szaliczki:

6. Jaki był twój najniezwyklejszy wymóg na liście życzeń na trasie?
– Niezwykłe rzeczy zaczynają się bardziej, gdy zaczynasz konsumować te proteinowe szejki i 37 rodzajów suszonych owoców, których nikt nigdzie nie może namierzyć. Chciałbym, żeby chodziło o szaloną ilość M&M’s-ów i ekstrawagancki szampan, czy dziwne narkotyki, albo coś. Ale punkt, w którym zaczęło robić się dziwnie, nastąpił, gdy doszło do owoców i dziwnych maści organicznych, i reszty tego typu rzeczy. Wiesz, „Jeśli wetrzesz to w swój trzeci palec u nogi, świetnie ci pójdzie koncert.” Staram się tego unikać, ale w zespole są jeszcze inni… [śmiech]
Ocena: Możesz w tym nie brać udziału, ale za samo bycie w zespole z gośćmi, którzy wołają o nieznane owoce i zioła, zaliczasz.
7. Czy kiedykolwiek byłeś aresztowany?
Aresztowany byłem dwukrotnie w USA. Pochodzę z Danii, która – jak wiesz – jest krainą z niewielką ilością zakazów dot. spożywania alkoholu. Jednego razu szedłem po plaży w Kalifornii z piwem w ręku. Zostałem aresztowany za posiadanie otwartego pojemnika z alkoholem. To było trzy miesiące po przyjeździe do Ameryki! Tkwiłem w kiciu przez 6 godzin, bo moja mama odłączała telefon, kiedy szła spać. W 1984 lub 1985r. aresztowano mnie w San Francisco znów za „odmowę rozejścia się”. Staliśmy na zewnątrz nightclubu na Broadwayu i było nas tam kilku. Gliny podjechały i kazały nam odejść, a gdy tego nie zrobiliśmy od razu, aresztowali niektórych z nas i wsadzili do izby, i poszli na posterunek nas zgłosić. Lars Ulrich, zagrożenie dla społeczeństwa!
Ocena: Technicznie rzecz biorąc zaliczamy. Jednakże, jak sam przyznajesz, jesteś zaiste kiepskim kryminalistą.
Werdykt końcowy:
80% \m/
Zaczynając nowy rok w przyzwoicie rock’n’rollowym stylu, Lars odznaczył kilka pustych pól i zaliczył niezły wynik. Jego kartoteka jest, cóż, żałosna, ale wszędzie indziej na rock’n’rollowej skali jest się wybija. Zdecydowanie jego zdolność do wydawania kasy na zatrważające ciuchy i obrazy, jakby zaraz miały wyjść z mody, nie zaszkodziło w podliczeniu go. Jasne, jego punktacja nie wprawia Slasha w zakłopotanie, ale będąc wcześniej z Larsem na mieście wiemy, że gdy przychodzi zachowywać się jak gwiazda rocka, niewielu z nas robi to tak, jak Wielki Duńczyk. Bravo, sir!
————————-
My od siebie dorzucilibyśmy jeszcze:
– wymienianie kolejnych kobiet – mimo dzieci – na lepszy model (lub modelkę),
– kokainę, która „okazyjnie” towarzyszyła mu gdzieś do połowy ubiegłej dekady
– prywatny odrzutowiec, który – choć praktyczny – nadal jest poza zasięgiem 99% zespołów.
Co by tu jeszcze? Ah, lenistwo (chyba, że chodzi o biznes) i wymówki – „nie ćwiczę na perkusji, zależy mi tylko na zdrowiu…” (BO I TAK ZAROBIĘ KUPĘ KASY!). I choć niejedno kłamstwo ze sceny jeszcze wypowie, robiąc nadzieję tysiącom, i tak go będą kochali. Bo Lars to zakręcony, ale dobry gość… i wciąż utalentowany kompozytor.

(kliknij, aby powiększyć)
