Magazyn Revolver kontynuuje publikowanie fragmentów swojego specjalnego wydania poświęconego Wielkiej Czwórce Thrashu. Podczas gdy w tle tłumaczymy dla Was całość tego wydania, na bieżąco puszczamy za pismem kolejne wycinki, zwłaszcza że pojawiają się wraz z rzadkimi zdjęciami. Fragment wywiadu dot. trasy Clash of the Titans z 1991r. i spraw z tym powiązanych wewnątrz.

Jeff Hannenman i James Hetfield z 1990r.
– Megadeth, Slayer i Anthrax koncertowały razem na trasie Clash of The Titans w 1991r. Aż do zeszłego roku było to najbliższe doświadczeniu Wielkiej Czwórki, jakie ludzie mogli dostać.
Charlie Benante: Przez całe lata ’80 tytuł Wielkiej Czwórki tyczył się wszystkich naszych kapel. A potem gdzieś w latach ’90 jedno z Wielkiej Czwórki strasznie urosło. Tak naprawdę nie było już Wielkiej Czwórki. To było bardziej jakby twój starszy brat wyjechał do college’u i stał się Billem Gatesem. [śmiech] „Tylko napisz do mnie czasem, proszę”. I to było na tyle. Nie było już więcej Big 4. Metallica była samodzielnym bytem. Byli tą ogromną istotą.
Gdy masz taką płytę jak 'Black Album’, gdy coś jest na równi z 'Back In Black’, albo 'Dark Side of The Moon’, to koniec. To koniec, rozumiesz, do widzenia. Nie potrzebujesz już niczego innego. Jesteś ustawiony. Więc to, że razem odnosiliśmy sukcesy, rozumiesz, ten czas się skończył.
Kerry King: Myślę, że urastaliśmy do znakomitości w jednym czasie. A trójka z nas wzięła udział w Clash of the Titans – Metallica nas nie potrzebowałą. Nie potrzebują nas i teraz. Myślę, że to po prostu fajna sprawa, że cała czwórka zespołów gra razem. To naprawdę podobne do [sytuacji z]’91, gdy robiliśmy Clash of the Titans, bo pamiętam jak trójka z nas połączyła siły i wiedziałem, że Metallica nie będzie tego częścią, bo nas nie potrzebowali. Jechali na 'Czarnej Płycie’ stary, wskakiwali na głęboką wodę gwiazdorstwa. A teraz, nadal są supergwiazdami, a nasza trójka może grać razem tak jak podczas pierwszej trasy w U.S., ale myślę, że czynnik fajności całej czwórki grającej razem jest bardziej kuszący.

Scott Ian, Dave Mustaine i Tom Araya z trasy Clash of the Titans
– Co w waszym odczuciu jednoczy wasze zespoły jako Wielką Czwórkę? Po prostu wspólne dorastanie w jednym czasie?
Lars Ulrich: Wspólne dorastanie – to DUŻO. [śmiech] To dużo na początek. Myślę, że oczywiście TO. Również – nigdy to do mnie nie dotarło i chyba to Mustaine powiedział w którymś momencie w zeszłym roku – że to może być to, że te cztery zespoły są czterema z największych w ostatnich dniach kapel hard-rockowych z Ameryki. W sensie prawdziwego hard-rocka. Nigdy nie myślałem o tym jako o czymś amerykańskim, ale myślę, że miał w tym rację.
Kerry King: Tak, pamiętam że Mustaine powiedział coś w stylu, 'Jesteśmy czterema największymi kapelami metalowymi z U.S.A.’ Nigdy tego nawet nie rozważałem. Odpowiedziałem na to, 'Wow, to całkiem fajne’. Wrzuciłbym w to też Panterę. Ale samo znalezienie się w tym stwierdzeniu, przeczytałem je i pomyślałem, 'O cholera’.
Ekipa, z którą się toczymy, jest dość bezpretensjonalna. Nie myślimy o swoim dorobku. Myślę tylko o takich rzeczach, gdy dziennikarze i ludzie [haha – red.]je podnoszą. I to samo jest tutaj, gdy Dave to stwierdził. To było jakby, 'Wow, nigdy o tym nie pomyślałem. To naprawdę cool.’

Slayer z 1990r.
Tom Araya: To, co nas jednoczy to to, że jesteśmy w dużej mierze jak nasi fani. Jako ludzie, jesteśmy fanami muzyki jako takiej. Wiem, że jestem w Slayerze, ale jestem też fanem Slayera jako kapeli. Kiedykolwiek pracujemy nad nowym materiałem zawsze muszę cofnąć się o krok i posłuchać tego jako fan i móc powiedzieć, 'Wow, to jest kurwa dobre.’ [śmiech] To coś, co zawsze robiliśmy. Można bezpiecznie stwierdzić, że cała nasza czwórka tak robi. Że siadają i słuchają, i myślą, 'OK, wiesz co, teraz jestem fanem’. Musisz lubić to, co robisz, a jeśli jesteś prawdziwym fanem, zawsze trafisz w sedno, bo jesteś fanem jak wszyscy twoi fani.
Lars Ulrich: Rzecz jasna wszyscy w ten czy inny sposób wyrośliśmy z tych samych muzycznych nasion, pokolenia przed nami – Judas Priestów, Iron Maidenów i Motorheadów, i Saxonów itd. To była grupa zespołów. My byliśmy kolejną rundą kapel, które zdecydowanie miały jedno wspólne: że wszyscy byliśmy zainspirowani i pod wpływem [tu mógłby skończyć zdanie – red.]Judas Priestów, Iron Maidenów, Motorheadów, Saxonów, Diamond Headów, lista jest oczywiście długa. Graliśmy koncerty ze Slayerem dawno temu w ’82 w LA. Megadeth pojawił się w wyniki tego wszystkiego, co działo się z Metalliką w ’83, a Anthrax jakby stał się naszym wspólnikiem zbrodni i towarzyszem broni, gdy byliśmy w Nowym Jorku [nagrywać Kill’Em All]. Wszyscy wyroślismy z tych samych nasion.

Jason Newsted i Kerry King w późnych latach ’80