Lars Ulrich, zmęczony i pół-łysy do tego stopnia, że przypomina trochę Jacka Nicholsona, odbył w trakcie minionego Comic Con ponad 15-minutową rozmowę nt. nadchodzącego filmu 3D Metalliki „Through The Never”. Wideo poniżej, a krótkie streszczenie w dalszej części:
Poza licznymi wiadomymi dowiadujemy się z niej m.in. że znana nam dotychczas fabuła (główny bohater ma zawieźć coś na koncert Metalliki, ale po drodze natrafia na spore problemy) może wcale nie być tak dosłowna, a przynajmniej tyle można wywnioskować z porównania do „Fight Club”, którego dokonał jeden z cytowanych przez Larsa dziennikarzy. Film ma być nieco abstrakcyjny, podobnie jak teksty zespołu. Nie wszystko w nim będzie oczywiste, włącznie z zawartością przesyłki, jaką Trip ma dostarczyć na trwający koncert (Lars żartuje, że tylko DeHaan wie, co w niej jest i może nawet tę wiedzę zabrać do grobu).
Kto wie… w takim razie może cała ta wyprawa mającego uosabiać najlepsze cechy fanów Metalliki bohatera okaże się na końcu swoistym snem, a pakunek symbolizował będzie jego pasję, czy coś w tym rodzaju, choć z drugiej strony trzeba trochę uważać z takim oczekiwaniem na drugie „Donnie Darko”, czy „Mulholland Drive”. Lulu też miało być „teatralne” i „najlepsze w ich dorobku” i w ogóle, a Lars zawsze postrzega wszystko przez różowe okulary. To ostatecznie miał być efektowny film 3D, więc dopiero jesienią zobaczymy, ile prawdziwej ambicji do tej koncepcji dołożono.
Rozmowa pełna jest wielu innych niuansów, ale raczej mało istotnych, np. że właśnie skończyli pracę nad dźwiękiem, albo że tytuł wybrali z uwagi na to, że brzmiał najbardziej „z kapelusza” / abstrakcyjnie. Lars chwali się też nowo poznanymi sformułowaniami ze światka filmowego.