Przedstawiamy Wam artykuł napisany przez Larsa Ulricha w jednym z pierwszych wydań magazynu So What! Perkusista zmęczony wiecznymi pytaniami o zespoły, którymi się inspirował postanowił zgromadzić to w jednym miejscu i mieć święty spokój. Co ciekawe, nie wymienia on jakichś bardzo znanych kapel, leczbardziej undergroundowe, jak na przykład BOW WOW, RIOT, czy WARRIOR SOUL… Oczywiście dodajemy również ich odsłuchy, byście mogli wczuć się w jego klimaty.

No więc, jak zwykle… „Lars, „napiszesz” coś do magazynu?” „Oh yeah, pewnie. Na kiedy??” „Na przyszły wtorek!!”, „No właściwie, to kupa czasu…”
Tak wiec siedzę późnym poniedziałkowym wieczorem zastanawiając się, o co kurwa chodzi. W każdym bądź razie, wielu z was (i wiele magazynów) zawsze pyta jakich nieznanych gówien słucham, i wiecie co??? Ostatnio, to przeważnie ponure rzeczy, więc, oprócz Soundgarden i paru projektów Suicidal (przewidywanych na czerwiec), co więc z tymi świetnym, starszym szitem, który trzyma się kurewsko dobrze i pomógł mi przebrnąć przez ciężkie czasy, kiedy nie graliśmy (???!!!!). Tutaj mówimy wyłącznie o ciężkich rzeczach! (Ciężkimi nagraniami Edie Brickela i Boba Marleya mogę was zanudzać później!!) Po prostu pierdolone płyty z mocniejszym metalem, których moglibyście chcieć naprawdę poszukać, z czasów nim jakikolwiek chuj wiedział, co oznacza słowo alt****tywa!! W każdym razie, oto nadciąga… najbardziej mięsiste gówno, jakiego w ogóle ostatnio znów słucham, jak zwykle bez żadnej szczególnej kolejności!
BUDGIE „BEST OF BUDGIE”– To wyszło w `75 i zawarte jest tam najlepsze gówno z pierwszych pięciu albumów, na szczęście obeszło się bez tych jakby ballad, którymi zafajdali pierwsze albumy. Parę z cięższych riffów jest jak te z Sabbath. „Stranded” i „Guts” zajebiście wychodzą przed szereg.
httpv://www.youtube.com/watch?v=0PT3KcSMgkw
httpv://www.youtube.com/watch?v=9H6GSYOByZs
[A poniżej oryginał znanego wszystkim „Breadfan” – red.]
httpv://www.youtube.com/watch?v=54H3EUAzpVg
TRUST „TRUST I”(albo „L`Elite”) – Pierwszy album kutasów z Francji, wyszedł w `79 i jest zdecydowanie najlepszy. Cały album jest bardzo zwięzły, a fakt, że wokalista nawija po francusku, czyni to (w dość perwersyjny sposób) nawet jeszcze cięższym. Utwór tytułowy i utwory 5 i 6 (oszczędzę wam ich nazewnictwo) wyróżniają się (delikatnie mówiąc).
httpv://www.youtube.com/watch?v=YoQi8vYAEqY
BOW WOW „SIGNAL FIRE” – Z tego, co wiem, to był ich trzeci album i wydany był w okolicach `77. Ci goście byli z Japonii i nagrali pięć albumów zanim zmienili nazwę i rozpłynęli się w gównie. Mimo to, tym albumem coś osiągnęli. Te wszystkie chuje wydzierają się, zwłaszcza na stronie 1 i przez pół strony 2 (pomińcie „Rainbow of Sabbath”!!! Z takim tytułem to…). Trzeci utwór [tak naprawdę czwarty – red.] „Silver Lightning” jest jednym z najlepszych utworów metalowych wszechczasów, ma najlepsze solówki gitarowe na świecie i przez niezliczone noce był rozważany na cover Metalliki (koniec końców nim nie został przez ten głupawy tekst!!!) W każdym bądź razie, jeden z najwspanialszych albumów.
httpv://www.youtube.com/watch?v=dJ90RXMGSL0
ACCEPT „ACCEPT” – Tak, to Accept!! No więc, pierwszy album z `79 (czasem określany jako „Chainsaw Lady”) był daleki od tego, czym skończyli parę lat później („Metal Heart”). Niesamowicie spójny album, wszystkie z tych 10 utworów wymiatają, zwłaszcza „Sounds of War” i „Helldriver” (co niektórzy z was mogą kojarzyć z jedną z nazw braną pod uwagę dla naszego zespołu!! Teraz już wiecie…). Wyobraźcie sobie, że bardzo niewiele albumów jest tak dobrych jak ten przez cały czas odtwarzania… żadnych słabych momentów… no w sumie, może obrazek z tyłu okładki (ziewa).
httpv://www.youtube.com/watch?v=b3BV3YIgSkI
httpv://www.youtube.com/watch?v=JF5hGwW1Hz8
TANK „THIS MEANS WAR” i „HONOUR AND BLOOD” – no dobra, dość siedzenia i kombinowania, który jest lepszy, zapodaje obydwa sukinkoty. Trzeci i czwarty (`83 i `84) album tych Angoli, w końcu doczekałem się przejścia z grania trzech akordów na coś cięższego. Myślę, że te albumy były połączonym projektem i są właściwie takie same stylistycznie, nawet mimo innego składu zespołu. Te gnoje grały z nami na „Lighting Tour” w Europie (uporali się z tym!!!). W każdym bądź razie, ostatni utwór na „This…” i ten na stronie 1 w „Honor…” lekko odstają od reszty.
httpv://www.youtube.com/watch?v=h6Do6t8llXU
httpv://www.youtube.com/watch?v=2zUKo1Enmis
RIOT „FIRE DOWN UNDER”– no to wrzućmy jakiś amerykański zespół. Większość zespołów ze Stanów w tych czasach podlizywała się ciotowatym stacjom radiowym, ale ci goście z Nowego Jorku stworzyli nieco fajnego ścierwa. To jest ich trzeci album, wyszedł w `81 i był ostatnim nagranym z legendarnym wokalistą (i tępicielem szkodników!!) Guyem Speranzą, potem był zjazd prosto w dół!! Głównie staje mi przy: „Outlaw,” „Swords & Tequila” i utworze tytułowym.
httpv://www.youtube.com/watch?v=nI_tDv5MBso
httpv://www.youtube.com/watch?v=7JruuMkV0gM
WHITE SPIRIT „WHITE SPIRIT” – W samo sedno!! W tym jest keyboard, ale co to dla kogoś, kto słuchał codziennie przy śniadaniu Deep Purple… Lekko bardziej melodyjny niż poprzedni… większość tych utworów trzyma się niesamowicie dobrze po 14 latach (zgadniecie kiedy to wyszło??), moje ulubione to „High Upon High” i „Red Skies.” Ich gitarzysta poszedł do Iron Maiden, perkusista do Tank, a ta wspaniała płyta jest wszystkim, co stworzyli… (oh, na szczęście.)
httpv://www.youtube.com/watch?v=Ig1ewUhBWKA
httpv://www.youtube.com/watch?v=uJ6oLTd6BeI
ANGEL CITY* „FACE TO FACE”– To kompilacja pierwszych trzech albumów tych Australijczyków (stamtąd pochodzą) i wyszła w stanach w `80. To jest w jakiś sposób podobne do wczesnego AC/DC, ale obok „Jailbreak” to jest właśnie mój ulubiony album… mamy następny punkt! Od kiedy powstała ta kompilacja, każdy z nich daje radę, a „Can`t Shake It” i „Take A Long Line” nawet bardziej.
httpv://www.youtube.com/watch?v=seNhsRdjGh4
httpv://www.youtube.com/watch?v=g1vHA0QGv6c
* Nazwa tego zespołu to też The Angels lub Angels From Angel City.
MERCYFUL FATE „THE BEGINING” – AAARRGGHH!!! Na tej kompilacji, która wyszła w `87, są wszystkie najlepsze gówna jakie nagrali i różne EP-ki, a także sesje radiowe itd., jakie nagrali od `80. Każdy, kto zna nasze kurestwo wie, co ci goście dla mnie znaczą (dla nas), ale, że jestem zainteresowany pójściem niedługo do łóżka, oszczędzę wam tego, ale „Evil” i „Curse of the Pharaohs”…
httpv://www.youtube.com/watch?v=nZ6s89QWYjc
httpv://www.youtube.com/watch?v=ZBChVwjmOSo
Przez to, że zaczynam już zamulać (wspaniała wieść!!), macie jeszcze [tylko]dwóch skubańców, którzy zasługują na duże „Fuck Yeah!”
WARRIOR SOUL „LAST DECADE. DEAD COUNTRY” i METAL CHURCH “THE HUMAN FACTOR” – Dwa zespoły, które koncertowały z nami, z którymi jeździliśmy bez końca, i które nie potrzebują drugich miejsc, ale te albumy to przykurwiste, metalowe klasyki. Na każdym z nich obydwa zespoły wydają się osiągać coś, czego nie udało im się osiągnąć na innych albumach, zwłaszcza Warrior Soul – „Charlie`s Out Of Prison” Fuck Yeah!!
[brak kawałka na YouTube itd., ale od czego jest GrooveShark. Możecie więc tego posłuchać tutaj. – red.]
No więc, to są najważniejsze, ciężkie (Ciężkie!!) gówna, przy których ostatnio szalałem, no i bardziej obskurne rzeczy, których mogliście nie znać!! Zawsze jest jeszcze Thin Lizzy, Alice in Chains, Thin Lizzy, AC/DC, Thin Lizzy, Motorhead, Thin Lizzy, itd.
Spadam do łóżka, C-Ya.