Dziś w Detroit rusza druga edycja dwudniowego, metallikowego festiwalu Orion, zespół sporo się więc na jego temat „napowtarzał” ostatnio oczywistości w wywiadach. Zdarzyło się jednak powiedzieć Larsowi parę ciekawych rzeczy. Pierwsza może tłumaczyć, dlaczego w tym roku festiwal prawdopodobnie nie będzie do obejrzenia na żywo w internecie: póki co wydali na tę imprezę więcej niż zarobili.

Festiwal w tym roku ma własny magazyn dostępny w lokalach w mieście
Streamowanie w sieci jakiegoś wydarzenia na profesjonalnym poziomie to skomplikowana operacja i b. duży wydatek, więc może darowano sobie to w tym roku z uwagi na koszty (oszczędności lub relokacja środków na coś, co bardziej prawdopodobnie przyciągnie ludzi za rok w to samo miejsce, np. większa i lepsza krypta Kirka). To oczywiście tylko nasza spekulacja, bo tak jak Wy mamy jeszcze cichą nadzieję, że transmisja zostanie jeszcze ogłoszona.
Tak czy inaczej, Lars powiedział tak:
„Życzyłbym sobie [jedynie], byśmy w ubiegłym roku wyszli chociaż na zero. Oczywiście chciałbym znaleźć się w sytuacji, w której nic nas to nie kosztuje, ale to prawdopodobnie zajmie jeszcze parę lat. W coś takiego inwestuje się na dłuższą metę.”
Miasto Detroit wybrano nieprzypadkowo na kolejne 3 lata. Po pierwsze: nic innego się tam nie dzieje, jeśli o festiwale chodzi. Po drugie: miasto tonie w długach ($15,7 miliarda), więc na pewno łatwo było się z nimi dogadać (stanęło na $450,000 za wynajęcie 1000 akrów na Belle Isle + prowizje z koncesji). Po trzecie: lokalizacja jest bardziej sprzyjająca dla fanów (tzn. fanów z Ameryki Północnej, szczególnie z Kanady), do tego lepsza infrastruktura hotelowa, mniejsze korki itp.

Szacuje się, że każdego dnia na festiwalu pojawi się ok. 20 tys. osób. To stosunkowo niewiele. W Europie obłożenie byłoby prawdopodobnie znacznie większe (naszym zdaniem z różnych względów) i Lars rozważa przyjęcie w kolejnych latach propozycji zorganizowania festiwalu zarówno na starym kontynencie, jak i w Ameryce Łacińskiej. W obu przypadkach baza fanów jest niepodważalnie wielka i oddana, a przeloty międzynarodowe w Europie przy naszych dystansach to pikuś. Dorzucić do tego drugi wielki zespół (w tym roku to Red Hot Chili Peppers), możliwość spotkania się z zespołem osobiście w tematycznych strefach i sukces murowany. Tam jak widać to sprawa głównie dla pasjonatów (swoją drogą pozdrawiamy ekipę z Polski, która się wybiera i na pewno zda relację).
Z uwagi na drugiego dużego headlinera, Metallica w tym roku zagra tylko drugiego wieczora. Zagadką pozostaje, czy zespół odegra jakiś album w całości. Jeden z muzyków doniósł, że Metallica odegra całe …And Justice For All, jednak Lars powtórzył w niedawnym wywiadzie dla Detroit News, że nie chcą być przewidywalni i grać płyt w całości za każdym razem.
Co prawda szykowana jest słynna biała Tama Larsa z czasów Justice, jak również posąg niejakiej Doris, ale oficjalnie tylko na potrzeby „muzeum”, w którym członkowie fani będą mogli robić sobie zdjęcia z przedmiotami zw. z historią zespołu. Przekonamy się więc, czy to tylko zasłona dymna i będzie niespodzianka, czy Kevin Talley dał się zwieść pozorom. Lars zapowiedział jednak, że w secie pojawi się kilka niestandardowych utworów – niestandardowych do tego stopnia, że musieli je przećwiczyć! Oby nie skończyło się jak przy okazji festiwalu Outside Lands, gdzie też mieliśmy usłyszeć coś nietypowego, a zagrali standard.
Z kapel, które cieszą się większą popularnością mamy chyba tylko jeszcze Deftones. Oczywiście The Dillinger Escape Plan, Vista Chino (dawne Kyuss Lives!), Infectious Grooves (do których dołączy Robert Trujillo), FLAG, czy Rise Against to też popularne kapele, ale już mniejszego kalibru. Pełny line-up TUTAJ. W tym roku wyjątkowo – na wzór europejskich imprez – pojawi się też namiot z muzyką elektroniczną. Całość dopełnią: pokaz samochodowy Jamesa, pokaz filmowy Larsa, pokaz straszydeł Kirka, pokaz deskorolkowy Roberta i Vans, metallikowe muzeum, strefa dla metclubbersów, żarcie, strefa kolekcjonerów, ochrona środowiska, autografy, stoisko z gitarami ESP, wystawa sztuki.
Wracając do wywiadów, o nowym albumie Lars rzekł:
„Siedzimy nad riffami i układamy je w bardzo surowe szkielety utworów. Prawdopodobnie wrócimy do pisania i myślenia o nowej płycie jakoś w październiku lub listopadzie.”
Raczej nie należy spodziewać się też prędko autobiografii z jego strony:
„Niektóre rzeczy muszą pozostać na swoim miejscu.
Nie wiem, czy świat potrzebuje kolejnego 50-letniego muzyka rockowego, mówiącego o tym, czego dokonał, gdy miał 25 lat. Nikt w zespole nie śpieszy się do napisania tego typu książki.”

