Kolejne 'strzępki’ ze specjalnego wydania magazynu Revolver poświęconemu Wielkiej Czwórce. Fragment wywiadu z wymienionymi w tytule jej członkami o początkach Metalliki i Slayera, a konkretnie ich wspólnych występach dawno temu i razem spędzonym czasie. Całość okraczona rzadkimi zdjęciami wysokiej jakości. Zapraszamy do środka.

– Slayer i Metallica grali razem na samym początku w Los Angeles, zanim chłopaki z Metalliki przenieśli się do San Francisco. Co pamiętacie ze spotkania się razem?
Tom Araya: Graliśmy z nimi w klubie zwanym Woodstock w Anaheim we wczesnych latach ’80. Moim zdaniem byli świetni. Pozyskaliśmy ich taśmę z 'Hit The Lights’, które było kurewsko świetne. Gdy ich zobaczyliśmy, grali z nimi Ron i Dave Mustaine. Zdaje mi się, że zobaczyliśmy pierwotny skład.

Dave Lombardo: Z tego co pamiętam z występu Metalliki, było brutalnie. To był METAL, tzn., metal mroczniejszy od Judas Priest. Był bardziej na krawędzi. To najlepszy sposób, by to opisać.
Kerry King: Zobaczenie Dave’a grającego w Metallice to powód, dla którego byłem fanem Mustaine’a zanim jeszcze grałem w Megadeth. Gdy do tego doszło, schlebiało mi, że chciał mnie w kapeli, dzieciaka w takim wieku. Wow, muszę wszystko robić dobrze, skoro ten koleś chce mnie przy sobie w zespole.

– Lars, co pomyślałeś o Slayerze?
Lars Ulrich: Pamiętam, że mieli cover Deep Purple w repertuarze. Zdaje mi się, że było to 'Highway Star’, co było bardzo fajne. Jest 1982r., jesteś w L.A. i zasadniczo wszystko, co się działo dookoła ówcześnie miało jakąś postać klimatu Mötley Crüe.
Tom Araya: Stworzyliśmy własny gatunek muzyki mieszkając w L.A, chcąc być w opozycji do tamtejszej sceny metalowej. Bo wszyscy wyglądali jak panienki, a my chcieliśmy wyglądać jak faceci. [śmiech] Wypracowaliśmy styl muzyki, który w oczywisty sposób obrażał wielu ludzi w L.A. [śmiech]

Lars Ulrich: Gdy zobaczylismy kolesi ze Slayera, wyraźnie robili coś, co było jeszcze bardziej odmienne od tego, co niektóre inne zespoły, które odchodziły od głównego nurtu. Oni po prostu potraktowali to szybciej i ciężej.
Miejsce, w którym z nimi graliśmy, było typem lokalnej dziury w ścianie, tam, na przedmieściach Orange County. Oczywiście w tamtym czasie nie byli tym Slayerem z 'Angel of Death’, ale byli na tej drodze, zdecydowanie. I mogłeś zdecydowanie poczuć, że była to muzyczna siłą, z którą trzeba się liczyć.

– Metallica przeprowadziła się do San Francisco w 1982r., by połączyć siły z Cliffem Burtonem. Czy kiedykolwiek wpadliście na siebie, gdy Slayer tam grał?
Dave Lombardo: Przyszli na nasz występ w the Stone. Pamiętam, że Hetfield miał dżinsową kurtkę, albo skórzaną z napisem 'Razorback’. To było całkiem fajne. A Lars – wychodziliśmy razem zjeść sushi i na piwo, i sprawdzić jakieś kapele w lokalnych miejscówkach, w których przebywaliśmy.
Lars Ulrich: Mam całkiem dobrą pamięć, ale to zdecydowanie jest trochę zamglone. Pamiętam wiele późnych wieczorów. Było sporo, no wiesz, agresywnej zabawy, pijackiej energii i wypadów na noc. Jeżeli Dave pamięta jedzenie sushi, to zdecydowanie w to wierzę. Ale akurat tego nie pamiętam. Jestem pewien, że dobrze się przy tym bawiliśmy. Prawdopodobnie bardziej chodziło w tym o sake niż o sushi, jeśli wiesz, co mam na myśli.
