Niniejszym pragniemy przedstawić Wam – fanom głośnej muzyki, a w pewnej części również jej autorom, edukacyjny artykuł z CNN Health z mówiącym o swych problemach ze słuchem Larsem w roli głównej. Zbliża się Nowy Rok – czas postanowień (których nikt nie dotrzymuje, bo przecież nie przestaniemy ani słuchać, ani tworzyć, ale…) – być może warto zreflektować się nad jakąś formą zabezpieczenia się na przyszłość, podobnie jak Lars już w początkach swej kariery. Im wcześniej, tym lepiej, gdyż on mądry był już po szkodzie. Ale niech o tym wszystkim opowie on sam… a wraz z nim kilku naukowców. Powiemy też przy okazji co nieco o tym, jak dzisiejsza młodzież karmiona MP3 zatraca nie tyle sam słuch, co zamiłowanie do jakości produkcji.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=gnKwqeAwspI
Autor: Sephanie Smith, CNN
Albany, New York (CNN) – Hałas w hali koncertowej jest ogromny i pulsujący. Tłum skanduje „Metallica … Metallica!”
Lars Ulrich trzyma pałeczkę nad głową. Na ułamek sekundy wariactwo cichnie w przytłumiony wrzask. Ulrich uderza pałeczką i zostaje połknięty przez zdumiewający hałas – kapitalne gitary, grzmiący bas i swoje własne, szalone walenie w bębny.
Lars Ulrich, lat 46, perkusista Metalliki:
„Gram głośną, rockową muzykę od dobrych 35 lat. Nigdy nie miałem zwyczaju korzystać z jakichkolwiek zabezpieczeń.”
Wcześniej w jego karierze, bez ochrony dla uszu, głośny hałas zaczął podążać za nim i za scenę.
Lars Ulrich:
„To ciągłe dzwonienie w uszach. To nigdy jakoś nie odchodzi. Nigdy po prostu się nie kończy.”
Z tym, że dzwonienie nie jest [wywołane] dźwiękiem jako takim. To stan zwany szumami usznymi [łac. i ang. – Tinnitus] – postrzeganie dźwięku, gdy go nie ma.
Richard Salvi, znany ekspert w zakresie szumów usznych i dyrektor Centrum [Na Rzecz] Słyszenia i Profilaktyki [Center For Hearing and Wellness] na Uniwersytecie w Buffalo w Nowym Jorku:
„To urojone wrażenie akustyczne, tak jak urojony ból kończyny, gdy ma się amputowaną rękę, a mimo to czuje się w tej odciętej ręce ból. To samo wydaje się dziać, gdy doznajemy szumów usznych.”
Szumy uszne mogą być trwałe, lub przemijające. Najczęściej postrzegane są jako wysokotonowe dzwonienie w uszach, lecz również jako brzęczenie, gwizdanie, świstanie / syczenie lub trzaskanie.
Wg Amerykańskiego Stowarzyszenia [Do Zwalczania] Szumu Usznego [American Tinnitus Association – ATA] ponad 50 milionów osób w Stanach doświadcza szumu usznego w jakimś stopniu. W przypadku 12 milionów spośród dotkniętych problemem, hałas uniemożliwia normalne funkcjonowanie.
Wg Ulricha z początku dzwonienie w jego uszach było ledwie słyszalne. Stwierdził, że problem nasilił się podczas trasy koncertowej w 1988r., co dziwne – kiedy już spał.
Lars Ulrich:
„Zasypiałem często przy włączonym telewizorze i budziłem się w środku nocy, żeby go wyłączyć. Z tym że on wcale nie był włączony. Kiedy zdałem sobie sprawę, że robiłem to systematycznie, dosłownie wstając, żeby wyłączyć telewizor, który nigdy nie był włączony, uznałem, że być może mam jakiś problem.”
Teorie krążą, lecz naukowcy nie wiedzą, co konkretnie powoduje szumy uszne. Istnieje jednak wspólny mianownik: duży hałas.
Norma Mraz, dr audiologii w Atlancie, Georgia:
„Najczęściej wymienianą, znaną przyczyną jest ekspozycja na hałas, wysokie natężenia hałasu. Mogą pochodzić od maszyn, kosiarek do trawy, zabawek dla dzieci, iPodów. Rzeczy, na których działanie ludzie wystawiają się regularnie bez stosowania odpowiednich zabezpieczeń w celu ochrony swojego słuchu.”
Wg dr Mraz szumy uszne mogą powstawać wskutek uszkodzeń komórek włoskowatych narządu spiralnego [narząd Cortiego – właściwy narząd słuchu znajdujący się w ślimaku w przestrzeni zwanej schodami środkowymi (przewód ślimakowy) – przyp. tłum.], strukturze w uchu, która przetwarza dźwięki z otoczenia na impulsy nerwowe wysyłane do mózgu.

Dr Mraz:
„To jak chodzenie po trawie. Gdy po niej stąpasz, z początku ugina się, ale [potem]odbija do pionu. Jeżeli będziesz chodzić tą samą ścieżką na okrągło, komórki włoskowate, czy też trawa, będą udeptane [na stałe]. Potem zaczynasz wydzierać trawę butami i w końcu masz gołą ziemię. To samo dzieje się z komórkami włoskowatymi. Nasze organizmy ich nie regenerują.„
Gdy komórek włoskowatych zaczyna ubywać, możliwe że nasz mózg kompensuje to generując wrażenie 'dzwonienia’ lub 'brzęczenia’ w uszach.
R. Salvi twierdzi, że najprościej zrozumieć, w jaki sposób mózg tego dokonuje, przez wyobrażenie sobie słuchania stacji radiowej AM w drodze kilka mil za miasto. Koniec końców, sygnał radiowy zacznie zanikać.
R. Salvi:
„Sięgam do swojego radia i podkręcam regulator. Słyszę sygnał, ale również szum i zakłócenia. Przy szumach usznych ucho jest uszkodzone; już nie odbiera sygnału i nie wysyła go do mózgu, dlatego mózg w zasadzie zwiększa głośność. Zaczynamy słyszeć elektryczne zakłócenia mózgowej aktywności, które normalnie są stłumione lub ukryte.”
Ekspozycja na duży hałas jest tylko jednym z kilku możliwych czynników wywołujących szumy uszne. Wg ATA, urazy głowy i karku, niektóre guzy, nawarstwienia wosku [usznego]i medykamenty, takie jak aspiryna i niektóre antybiotyki również można obarczyć winą. Utrata słuchu związana z procesem starzenia się również może powodować szumy uszne.
Ulrich zradza, że jego dolegliwości nasilały się z czasem – po kilku długich, głośnych trasach z Metalliką.

Podczas gdy Lars doświadczał ciągłego, głośnego hałasu w dużych dawkach, pojedynczy, zgrzytliwy hałas [również] może wywołać wiele przypadków szumów usznych, np. hałas na placu budowy, czy podczas wymiany ognia i przydrożnych wybuchów, które musieli znosić weterani wojenni. Ostatnie badania Biura Polityki i Planowania w Departamencie ds. Weteranów [USA] uznały szumy uszne za jedną z najczęstszych [trwałych] dolegliwości u powracających z wojny weteranów.
R. Salvi:
„Wojsko generuje ogromną liczbę pacjentów z szumami usznymi”
Metody leczenia szumów usznych obejmują terapię dźwiękiem i sesje w poradni, które pomagają pacjentom zrozumieć, a nawet ignorować dzwonienie w uszach. R. Salvi twierdzi, że już samo przekonanie niektórych ludzi, że nie mają guza mózgu wystarcza, by złagodzić obawę przed szumami usznymi, co powoduje częściowe zmniejszenie niepożądanych dźwięków.
Gdy Ulrich zaczął cierpieć na zanik słuchu i szumy uszne na wczesnym etapie kariery, zaczął się zabezpieczać stosując zatyczki do uszu podczas koncertów. Choć jego stan wciąż mu dokucza, mówi że mogłoby być gorzej i na przestrzeni lat nauczył się go tolerować. Podkreśla, że martwi się o młodych ludzi, o tak zwane pokolenie iPodów, które słucha głośnej muzyki i nie jest zbyt wyczulone na punkcie dbania o swój słuch.
Lars Ulrich:
„Jeśli doznasz zadrapania na nosie, w tydzień problem zniknie. Jeśli zarysujesz swój słuch, lub go uszkodzisz, już nie wróci. Próbuję to unaocznić młodszym dzieciakom… gdy stracisz słuch, to go stracisz [na dobre]i nie ma na to żadnego lekarstwa.”
————————————–
Zgadzamy się z Larsem i uczulamy na problem wszystkich. Pragniemy również donieść o najnowszych rewelacjach. O ile na całkowitą głuchotę sposobu jeszcze nie ma, o tyle na same szumy uszne już tak: dopiero co dwie uczennice college’u z Irlandii wpadły na skuteczną w 99% (i nagrodzoną na BT Young Scientist and Technology Exhibition) metodę usuwania tymczasowych szumów. Z kolei do pernamentnej redukcji z pewnością przybliżyły nas zeszłoroczne odkrycia naukowców.

Przy okazji wzmianki o generacji iPodów od siebie chcielibyśmy również zwrócić uwagę na inny, bardzo istotny problem, który najlepiej zilustruje ten krótki, acz dobitny artykuł zaczerpnięty z Kopalni Wiedzy:
————————————–
Opracowanie: Mariusz Błoński
Profesor Jonathan Berger z Uniwersytetu Stanforda od 6 lat prowadzi badania dotyczące preferencji muzycznych [u]studentów. Stwierdził, że popularność formatu MP3 powoduje, że ludzie stają się „głusi” na jakość dźwięków.
Profesor, który sam jest też kompozytorem i muzykiem, zauważył, że w miarę upływu czasu słuchacze nie tylko nie zauważają, iż format MP3 dostarcza dźwięki niższej jakości, ale również rośnie preferencja dla właśnie tego formatu zapisu. Słuchacze coraz bardziej przyzwyczajają się do płaskiego brzmienia MP3, a efekt ten jest jeszcze wzmacniany przez słuchanie muzyki na słabej jakości słuchawkach dostarczanych wraz z odtwarzaczami, czy na głośnikach komputerowych. Przyzwyczajenie zaś powoduje, że taka jakość uznawana jest za standard i coraz więcej osób woli słuchać stratnego formatu MP3, gdyż bardziej bogate dźwięki brzmią im dziwnie i obco.
Popularność MP3 powoduje też, że niektórzy producenci celowo tworzą utwory dla tego formatu. Przyznają przy tym, że efekt końcowy im się nie podoba.
Znany producent muzyki dance Rennie Pilgrem mówi:
Moim zdaniem muzyka z iPoda nie dorównuje jakością nawet taśmie magnetofonowej. Ale gdy ktoś się przyzwyczai do takich dźwięków, to odbiera je pozytywnie.
Z kolei Stephen Street, producent, który współpracował m.in. z The Smiths, Morrissey, Blur czy Kaiser Chief stwierdza:
Dźwięk jest zubażany, traci głębię i czystość. Wzdragam się na myśl, że wszystko nad czym pracuję w studio będzie słuchane na cholernym iPodzie.
————————————–
Pozostaje cieszyć się z faktu, że sprzedaż oferującej wyjątkowe brzmienie płyty winylowej w ostatnich latach gwałtownie rośnie. Polecamy więc inwestować w dobry sprzęt, również w stare dobre CD, oraz stosować pamieciążerne, ale bezstratne, cyfrowe formaty, takie jak .flac (wspierane również przez co lepsze odtwarzacze). Chrońmy swoje uszy, ale i cieszmy się w pełni z ich możliwości.