
Właśnie zagraliście pierwsze koncerty w Chinach, co jest częścią Metallikowej ścieżki, że ciągle próbujecie czegoś nowego.
Lars: Chiny były naprawdę spoko. Szanghaj jest miastem pełnym życia, energii, kultury. Bardzo ożywcze miejsce. Przez ostatnie parę lat przechodziliśmy przez etap odkrywania nowych rzeczy. Uwielbiamy ruszać naszę zadki z wygodnych kanap i zabierać się za rzeczy wyzywające, bardziej ryzykowne. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mamy możliwość robienia tego. Bardzo doceniamy to, że nasz sukces, jaki odnieśliśmy, pozwala nam na odkrywanie niezbadanych miejsc. To trzyma nas przy życiu i sprawia kreatywnymi, i to niesamowite, że po 32 latach wciąż wtykamy nasze nosy w miejsca, w których nie byliśmy lub nie powinniśmy być. [śmieje się]
Duch kreatywności to coś, co jest bardzo widoczne w waszym nowym filmie, Through the Never. Zawsze odnosiłem wrażenie, że przy produkcji filmów-koncertów ciężko było odzwierciedlić uczucie, jakie się ma na prawdziwym koncercie. Interesujące jest więc to, jak dodaliście narracje do swojej muzyki, by stworzyć nowy rodzaj doświadczania filmu.
Lars: Nie czuliśmy, by świat potrzebował kolejnego dokumentalnopodobnego koncertu-filmu o rock’n’rollowym zespole. Wiesz, o, tutaj układam szynkę na kanapce, tutaj jesteśmy w kółeczku modląc się, a tutaj rozciągamy się, zanim wejdziemy na scenę. Co więc więcej możesz zrobić? Wpadliśmy na dwa rozwiązania: pierwsze, wprowadzić narrację oraz historię, która zostanie przedstawiona. A zamiast udokumentowania koncertu z punktu widzenia widzów, chcieliśmy wcisnąć kamery na scenę tak, by widzowie czuli się, jakby byli na scenie z Metalliką zamiast oglądania zwykłego koncertu z punktu widzenia widzów.
Mógłbyś opowiedzieć mi o technologii użytej w filmie, zwłaszcza o ujęciach 3D dla IMAX i o zaawansowanej pracy dźwięku?
Lars: Tak, efekt 3D jaki zastosowaliśmy to znacznie więcej niż efekt głębi, który jest czymś w stylu: Hej, spójrz, wciskam ci pałkę do gry w twarz. Pomysł ze specjalnym koncert-filmem robionym pod IMAX pojawił się u nas około 15 lat temu. Jednak kamery były wtedy zbyt wielkie i nieporęczne, byłby to totalny koszmar. Pomysł ten wrócił mniej więcej 3 lata temu i to był właściwy czas ze względu na skok technologiczny jeśli chodzi o kamery, jak i również dźwięk. Włożyliśmy w to wiele czasu, wysiłku i środków by dźwięk dorównał wielkości obrazowi. To naprawdę ekscytujące: W ciągu ostatnich kilku tygodni miałem okazję zobaczyć prace nad ostatnim filmem z serii Jamesa Bonda i usłyszeć, jakie możliwości dźwiękowe daje dzisiejsza technologia. Totalnie wyższy poziom.
Słyszałem, że konsultowaliście się z Jamesem Cameronem [reżyserem filmów Avatar i Titanic] w sprawie używania kamer 3D. Dlaczego?
Lars: To oczywiste, że jeśli masz zamiar zrealizować jakieś przedsięwzięcie w 3D, wszystkie drogi prowadzą do Jamesa Camerona, najbardziej innowacyjnej osoby co do technologii 3D. We wczesnym etapie mieliśmy więc kilka spotkań z Jamesem i jego ekipą w sprawie tego, jak używać tych kamer i całej tej technologii. Są dwa sposoby na stworzenie filmu 3D. Możesz zwyczajnie nagrać go w 2D i przekonwertować w 3D, albo poprostu nagrać go odrazu w 3D i przejść na całkowicie wyższy poziom. Zdecydowaliśmy się na drugi sposób, czyli nagranie tego kamerami 3D z całą masą przeróżnego sprzętu nad moją głową. Ta technologia stale zmienia się i rozwija. Jestem pewny, że sprzęt jaki używaliśmy rok temu, dziś jest już przestarzały.
Ostatnim razem gdy rozmawialiśmy, tematem była twoja rola w jednym z filmów HBO – Hemingway i Gellhorn [nagrywanym w East Bay], w którym grałeś innowacyjnego reżysera kręcącego jakiś nowatorski film w latach 30. Są jakieś powiązania między tymi doświadczeniami?
Lars: Chciałbym powiedzieć, że było. Hemingway i Gellhorn był niesamowitym projektem, był swietnym doświadczeniem, ale prace nad naszym filmem rozpoczęły się już wcześniej. Wiele nauczyłem się od reżysera, Phila Kaufmana, i jednym z powodów, dla którego chciałem tam zagrać, była chęć poznania czegoś, co było dla mnie nieznane, jednocześnie będąc otoczonym ludźmi z tej branży, by niczym gąbka nasiąkać doświadczeniem.
Jednym z moich ulubionych koncert-filmów jest Gimme Shelter, ten z niezbyt znanym koncertem na autostradzie Altamont. Ma on niesamowitą muzykę, jak również mocny dokument o strasznym i tragicznym wydarzeniu. Jakie koncert-filmy były inspiracją dla Through The Never?
Lars: Umieściłbym Gimme Shelter wysoko, tuż przy szczycie, widząc te wszystkie zdjęcia Stonsów zza kulis, lotów helikopterem, czy sali od efektów specjalnych, cóż za świetne fotografie uwieczniające tak wspaniały okres czasu. Także Ostatni Walc grupy The Band jest świetnym odniesieniem jako koncert-film z naciskiem na występ. To, co stało się z biegiem ostatnich kilku dekad, to era wielu szybkich przeróbek i jeszcze krótszych źródeł skupienia uwagi, które wyszły od MTV. Teraz kocham MTV, są oni w dużej mierze odpowiedzialni za sukces Metalliki. Jednak Ostatni Walc jest wydany jako film: Masz fajne, długie ujęcia i nie są one przerobione automatycznie, bardziej chodzi o jakość, niż ilość. No i w końcu – The Wall Pink Floyd czy The Song Remains the Same Led Zeppelin – nie sposób o nich nie wspomnieć. To były prawdziwe filmy i coś takiego my chcieliśmy zrobić.
Chciałbym poruszyć temat dziedzictwa East Bay Metalliki. Słyszałem, że wynajęliście całą Oracle Arenę, by odbywać próby na koncert.
Lars: Tak, wszystko w sprawie tego filmu zostało przemyślane. Nie zfilmowaliśmy poprostu kilku występów z naszej trasy. No i scena, której rozmiary porównywalne są do lotniskowca. Wpierw zbudowaliśmy ją na Wyspie Skarbów w jakimś starym hangarze. Drugim etapem były próby już w Oracle Arena, gdzie przeżyliśmy wiele wspaniałych doświadczeń grając tam, jak i również dzięki temu, że szliśmy tam jaki fani naszych ulubionych zespołów. Spędziliśmy mnóstwo świetnego czasu podczas budowania tej sceny przez ostatnie lata.
W zeszłym roku wpadłem na Jamesa Hetfielda w kalifornijskim uniwersytecie Berkeley Botanical Garden oraz przeprowadziłem wywiad z Kirkiem Hammetem na temat dorastania w El Sobrante, jego wszystkich wypadach, odwiedzinach. Jakie są twoje ulubione miejsca w East Bay?
Lars: Razem z moją narzeczoną [modelka Jessica Miller]niemalże każdego tygodnia odwiedzaliśmy sieć kin Shattuck w śródmieściu Berkeley. Przejeżdżaliśmy przez Marin i oglądaliśmy filmy kina studyjnego oraz te wszystkie mało znane filmy, które uwielbiamy. Skoczyć do restauracji, wziąć po Starbucksie i zawitać Shattuck na dwa czy trzy filmy. Słuchaj, mógłbym ci nawijać o East Bay nawet sześć godzin, razem z naszą historią w El Cerrito, wracając do zwariowanych czasów z lat 80. Jednak aktualnie, wieczorny wypad do Shattuck to nasz ulubiony sposób na udany wieczór.
