Z wywiadu, jakiego Brian „Head” Welsch i Jonathan Davis udzielili RollingStone.com, dowiadujemy się jak brzmiała będzie nowa płyta Korn i jak to było znów nagrywać w pełnym składzie.
Album ma nosić tytuł „The Paradigm Shift” i swoją premierę miał będzie 1 października. Producentem albumu jest Don Gilmore.

Jak mówi nowy-stary gitarzysta grupy, Brian:
Jestem metalem. Kocham muzykę rockową i wróciłem chcąc tylko przywrócić dawny klimat Korn, ale w nowym ujęciu. Ja i Munky nie graliśmy ze sobą na gitarach od 8 lat, więc weszliśmy tylko pojammować z basistą Fieldym i Rayem, naszym perkusistą… Produkt końcowy był naprawdę dobrym miksem starego Korn z nowymi elementami. Ma świeże brzmienie Korn 2013. A melodie, teksty i refreny w tych kawałkach są na nowym poziomie. To mój ulubiony album Korn.
Frontman grupy z kolei opowiada o swoich problemach, które doprowadziły do unikalnego wkładu w brzmienie płyty z jego strony:
Tworzenie tego albumu było naprawdę dziwne. Oni zaczęli komponować chyba jakoś w sierpniu [2012], a ja nie wszedłem do studia aż do marca [2013], ponieważ przechodziłem przez najróżniejsze, popieprzone gówno. Mój syn zachorował na cukrzycę, a ja odstawiłem leki na depresję i to mnie rozjebało. Przechodziłem męki trzeźwienia. Przeszedłem detoks po tych lekach – to był antydepresant, na lęki i te sprawy. Jechałem na tym przez trzy lata i lekarz powiedział mi 'musisz to odstawić, to ci nie służy’.
Poszedłem na ten powiatowy odwyk. Pomyślałem sobie, „Nie chcę przechodzić przez ten szajs nigdy więcej”, więc poszedłem do najbardziej przepierdolonego ghetta, jakie udało mi się znaleźć i ledwie teraz z niego wychodzę.
Przez cały proces twórczy byłem na autopilocie. To było dziwne – przeprowadziłem się do studia. Zostałem w nim przez cztery miesiące, do domu wracałem tylko na weekendy. Moi chłopcy mieszkali tam ze mną, więc miałem dzieci przy sobie przez cały czas. To była interesująca, kreatywna przestrzeń. To był strumień świadomości – wiele utworów, w których nie wiem o czym kurwa mówię. Naprawdę nie musiałem starać się pisać, to po prostu ze mnie wyszło.
To było naprawdę magiczne. Nie wiem, jak to do cholery zrobiłem. Miałem tak najebane we łbie od rzucania tych wszystkich leków i bardzo podoba mi się ten album. Gdy patrzę na niego wstecz, myślę, „Wow, jak ja to coś wymyśliłem?”