Na blogu Unreality Shout zamieszczono typowo „niedzielny” tekst, łatwy i przyjemny, w sam raz na tą smutną pogodę za oknem. Jest to historia Metalliki przedstawiona w krzywym zwierciadle i choć może arcykomiczna nie jest, to zdecydowanie bije na głowię PRAWIE śmieszne, podstawówkowe wypociny z Nonsensopedii.

Witaj, dostojny Metalu, w serii przystanków na trasie długiej i wyczerpującej kariery Metalliki. Kapeli, która przedstawiła Thrash światu. Czterech gości, którzy dostarczyli kilka najbardziej znaczących, metalowych albumów lat ’80 (i wczesnych ’90).
Pomyśl o tym jak o „Behind The Music” z drobną różnicą – to jest nieznana jeszcze historia Metalliki. Ponieważ to nieprawdziwa historia Metalliki.
Dowiedz się, jak Metallica się uformowała, jak Dave Mustaine został dosłownie „wyrzucony” z zespołu i poznaj prawdziwą historię sądowej sprawy Metallica v Napster.
Garażowe czasy
Jest 1981r. gdy pozbawiony kolegów tenisowy geek Lars Ulrich wpadł na genialny plan zwerbowania jakichś kumpli – miał zamiar wystartować z zespołem. Początkowo inspirował się brytyjskim ruchem muzycznym i postanowił stworzyć grupę grającą skiffle [mieszaninę dżezu i muzyki ludowej – przyp. red.] obsadzając siebie na pozycji prowadzącego rzępolisty na tarce do prania. Jednakże, po spotkaniu ściętego krótko z przodu, długo z tyłu syna kierowcy ciężarówki, Jamesa Hetfielda, Lars postanowił poszukać cięższego brzmienia.
I dzięki popsutemu gramofonowi, który odtwarzał płytę Black Sabbath zbyt szybko, narodził się thrash metal. Nie był to przebłysk geniuszu, Ulrich po prostu nie zdawał sobie sprawy, że odtwarzacz był spieprzony.
![]()
Już w pierwszych dniach swego istnienia Metallica postanowiła odseparować się od reszty stada. To nie takie proste jak myślicie w branży, w której wszyscy ubierają się na czarno. To moment, w którym Hetfield pokazał swe wizjonerskie przywództwo – postanowił, że powinien robić najbardziej rozpoznawalne pozy. Myśleliście, że jego sceniczna postawa przyszła naturalnie? James poddał się intensywnemu programowi jazdy konnej i kopania w jajca, tylko po to, by do perfekcji wyćwiczyć swój rozk-rock. I pewnie zgodzicie się, że się opłacało.
Mustaine dostaje z laczka

Nikt tak naprawdę nie wie, skąd się wziął Dave Mustaine, ale zwolennicy teorii spiskowych spekulują, że albo jest on jakąś zaawansowaną postacią flegmy, albo wczesnym, mniej lubianym prototypem Axla Rose’a. Tak czy inaczej zrobił wow i udało mu się wbić do Metalliki ze swoim Flying V ze szczerego złota. Hetfield i Ulrich nie byli pod aż takim wrażeniem jego grą, ale wyczaili, że mogą zastawić jego gitarę, by pokryć koszty czasu spędzonego w studio.
Mimo zmarnowania przez swe szpanerskie uzależnienia, Mustaine nadal szarpał druty jak opętany. Ze jego bujną, porzeczkowo – blond czupryną i niebezpiecznymi odzywkami nikt by się nie domyślił, że był osobowością korodującą zespół od środka. Na szczęście nie byli jeszcze sławni, więc nikogo to nie interesowało.
Ostatecznie pozostali członkowie Metalliki wkurzyli się na niego tak bardzo, że pewnej nocy wykopali go z pędzącego samochodu w drodze z koncertu do domu. OK, niby poszło tylko o puszczonego bąka, ale było to już o jedno pierdnięcie za dużo…
Gdy Mustaine się już podniósł i otrzepał z kurzu, natychmiast założył własną czteroczłonową formację oznaczoną kolczastym logo „M” i sobą samym w roli frontmana. Kawał dobrej roboty, lecz pomimo sukcesu, jaki osiągnął z Megadeth, nadal pamiętamy go jako frajera, którego wykopano z Metalliki.
Lars pozywa fanów

Metallica sięgnęła dna w na początku nowego tysiąclecia. Wychodząc z nocnego, biznesowego spotkania Lars został zaatakowany i pogryziony przez wściekłego prawnika. Pomimo, że ugryzienie nie wpłynęło na jego umiejętności walenia ostrych paradiddli, Ulrich zamknął się w sobie i nie pokazał się reszcie zespołu przez dwa tygodnie. Gdy w końcu wyszedł na powierzchnię, rozpoczął swą intensywną kampanię na rzecz kary śmierci dla wszystkich użytkowników Napstera.
Ostatecznie zażądał tylko zbanowania 350,000 użytkowników, lecz wtedy zdiagnozowano u niego zatrucie prawnikowe i zaczęto leczyć w specjalistycznej klinice rehabilitacyjnej. Pomimo że nie podjął już więcej żadnych prawnych kroków przeciwko ludziom dzielącym się plikami, wielu fanów wierzy, że Metallica [od tego czasu]objęła nową strategię nagrywania muzyki tak złej, że nikt by nawet nie chciał jej przesyłać innym.
Odwyk, terapia i menadżerka St. Anger
Nowe millennium nie było zbyt przychylne członkom Metalliki. Jason Newstead [new stead – prawie dosł.: nowy nabytek / nowy w czyjeś miejsce – przyp. tłum.], dotychczas basista zespołu od czasu śmierci Cliffa Burtona z rąk Dave’a Mustaine’a (nie wierzcie w tę przykrywkę z
wypadkiem autobusu). Sorry, a więc Jason Newstead nareszcie opuścił kapelę dla bardziej ambitnych, muzycznych przedsięwzięć. W konsekwencji dołączył do mniej interesującego thrashowego zestawu, Voivod, i słuch po nim zaginął.

Z kolei Hetfield poszedł na odwyk w zw. z niezdrowym uzależnieniem od muzyki country. Gdy Lars odkrył składankę Gartha Brooksa za wzmacniaczem Jamesa, razem z Kirkiem Hamsterem [hamster = chomik – przyp. red. ;] odstawili interwencję i przekonali go, żeby poszedł się leczyć. Aby zachować jego image twardziela, menadżerowie Metalliki puścili plotkę o tym, że przyznał się do picia oraz „innych
uzależnień”. Teraz już wiecie, czym one były.

Ta interwencja była katalizatorem przejścia zespołu na new-age i wejścia w kontakt ze swoimi uczuciami. To się przypadkiem zbiegło z tym, że zatrudnili ekipę filmową, mającą udokumentować dokonywanie się dzieła w postaci albumu St. Anger i terapeutę pomagającego się z tą ekipą komunikować. Studio długo wypełniała woń kadzidełka i odgłosy buddyjskich pieśni. Zespół zacieśnił swoje więzy, ale wypuścił najpoważniejszą klapę w swojej karierze. Na całe szczęście od 2003 roku trwali w podejrzanie długim, zbiorowym uścisku i jeszcze tego nie zauważyli.

Fragmenty, które pominęliśmy
Gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi punktami krytycznymi w historii Metalliki, udało im się zrobić trochę ponadczasowej muzyki. Umarł im basista, odszedł im basista, ale line-up pozostał nadzwyczajnie stabilny przez ostatnie 20 dziwnych lat.
Do tego dochodzą plotki, jakoby Metallica porwała Mustaine’a w roku 1987 i torturowała go za gadanie głupot na ich temat – obraz żołnierza w łożu śmierci w One to tak naprawdę zagubiony i zdezorientowany Dave Mustaine. Zauważcie, że stonował swoje wypowiedzi odnośnie zespołu od tego czasu.
Mamy nadzieję, że podobała się Wam nasza historia Metalliki. Jeśli tak, poświęćcie chwilę na przesłanie im pozytywnej energii siłą swych umysłów. Oni to lubią.