Magazyn Guitar World przeprowadził telefoniczny wywiad z Kirkiem Hammettem podczas niedawnego pobytu Metalliki w Danii. Padły pytania o nowy album Metalliki, nadchodzącą książkę jego autorstwa, bieżącą trasę, wybieranie kapel na festiwal Orion, różne przewidziane tam atrakcje itp.

– Więc jesteście teraz w Danii, a potem macie Download i Nova Rock, a potem z powrotem do Stanów?
Tak, a dalej gramy na naszym festiwalu Orion w Atlantic City, a później gramy osiem wieczorów w Mexico City, a potem jedziemy na północ do Kanady i gramy kilka koncertów.
– Gdy wrócicie, będziecie mieli tylko dwa tygodnie nim rozpocznie się Orion. Jak będzie wyglądał poprzedzający go plan zajęć?
Cóż, zobaczmy. Półtora tygodnia to będą wakacje. [śmiech] Koncerty są w sobotę i niedzielę, więc prawdopodobnie wejdziemy tam parę dni przed i zrobimy krótką próbę dźwięku, a potem dłuższą próbę na dzień przed pierwszym występem. A po tym już po prostu damy czadu.
Wielokrotnie, gdy mamy koncert w ciągu dwóch tygodni po zejściu z trasy, tak naprawdę nie potrzebujemy rozgrzewki – po prostu robimy próbę dźwięku i zrzucimy rdzę. I już jesteśmy gotowi.
– Całe lato gracie Black Album na trasie w Europie i zagracie go drugiego wieczoru na Orion. Pierwszy wieczór to Ride The Lightning. Już teraz gracie sporo kawałków z niego na żywo, ale czy musieliście sobie odświeżyć jakieś kawałki?
Jak wspomniałeś, przede wszystkim wiele utworów w naszym secie jest na Ride The Lightning, więc gdy przyszło pomyśleć o graniu całego Ride.., jedyne kawałki jakie musieliśmy przećwiczyć to Escape i The Call of Ktulu.
Wszystko inne to coś co gramy na zmianę dość regularnie – Fade To Black, For Whom The Bell Tolls, Fight Fire With Fire. Jedyne, które naprawdę czuliśmy, że musimy poćwiczyć to Escape, którego nigdy przedtem na żywo nie graliśmy, a The Call of Ktulu, choć graliśmy go na żywo sporo, to jednak nie od grudnia, zdaje mi się. [to samo z Trapped Under Ice, panie Hammett – red.]
– Najbardziej uderzający w waszym festiwalu jest ten niesamowicie zróżnicowany line-up. Jak został ustalony? Czy wszyscy zasiedliście do stołu z listą kapel, które chcieliście zobaczyć?
Było tak, że otrzymaliśmy długą listę zespołów, które były dostępne i z nich jakby wybraliśmy. I upewniliśmy się, że kogokolwiek byśmy nie wybrali, lubimy tego kogoś [śmiech].
Naprawdę nie mogę się tego doczekać. No i mamy też te hobbystyczne namioty, które są niejako oparte o nasze indywidualne zainteresowania. James ma pokaz samochodowy, Lars coś w rodzaju festiwalu filmowego. Rob ma coś z deską i surfingiem, a ja mam Kryptę Kirka, która jest czymś w rodzaju nawiedzonego domu.
To są rzeczy, które są jakby na wyrost dopieszczone, by zapewnić, że nasz styl życia i osobowości będą tego częścią. To dla nas trochę nowa rzecz. Zwykle gdy jedziemy na koncert po prostu gramy i znikamy. Ale tym razem to [w pełni]nasze przedstawienie i to bardziej event niż coś innego. I to w związku z tym pojawiąją się te wszystkie inne rodzaje zespołów i namioty tematyczne.
– Wiele kapel – zwłaszcza w metalu – lubi oddzielać grubą zasłoną swoją muzykę od swoich osobowości. Czy to dla was ważne, by móc wyrażać różne płaszczyzny waszej osobowości poprzez swój zespół?
To coś, co czujemy, że robić musimy. To coś, co… To dla nas ważne, by pokazywać się w określony sposób. To dość ważne, by pokazywać się w sposób, który jest szczery, a nie narzucony. To ważne, by ludzie niejako postrzegali to jako coś więcej niż tylko zwykły koncert.
W moim przypadku, żeby przygotować wszystko w Krypcie Kirka, pracowałem nad tym w sumie codziennie przez ostatnie trzy miesiące. Mam trzech asystentów pracujących nad tym po to tylko, by mieć pewność, że będzie dokładnie tak, jak ja chcę. [śmiech]
Mam też zamiar zaprezentować swoją książkę po raz pierwszy. Wydaję książkę w październiku, ale festiwal Orion będzie pierwszą prezentacją tej książki. Więc chcę, by wszystko było dokładnie tak, jak musi być.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=57iSPwPkG9o
Kirk’s Crypt – oficjalna zapowiedź
– Czy możesz powiedzieć coś więcej o tej książce, z którą zadebiutujesz?
Tak, to książka o starych plakatach koncertowych i filmowych, starych horrorowatych zabawkach i grafikach. To zasadniczo wszystkie rzeczy, które zdołałem zebrać przez ostatnie 30 lat. Posiadam ogromną kolekcję i pomyślałem po prostu, że teraz jest odpowiedni czas, żeby podzielić się tym ze wszystkimi. I dokładnie to teraz robię. Skończyłem ją w kwietniu i wyjdzie w październiku, ale Orion to będzie pierwszy raz, gdy dam ludziom znać, że jest skończona i że się ukaże [czyli zapomnijcie o tym, co właśnie przeczytaliście i czekajcie na festiwal – red.].
Dla mnie pisanie jej to była spora zabawa i bardzo fajnie mi się ją ogląda. Oby była równie przyjemna i fajna też dla innych.
– Brzmi to tak, jakbyś osobiście bardzo wyczekiwał Oriona. Czy są jakieś kapele w szczególności, których nie możesz się doczekać, aż zobaczysz, albo po prostu cieszysz się, że będą?
Naprawdę ekscytuję się, że zobaczę Ghost. Uważam, że są świetną kapelą. Graliśmy z nimi trochę koncertów tu w Europie, więc naprawdę nie mogę się ich doczekać.
Ekscytuję się na myśl o Arctic Monkeys, na myśl o Avenged Sevenfold, The Gaslight Anthem, Cage The Elephant, Best Coast, Garym Clarku Jr – który moim zdaniem jest wspaniałym gitarzystą – The Sword, Suicidal Tendencies, Kyng, Red Fang i Soul Rebels Brass Band, z którymi graliśmy w grudniu. Będzie całkiem fajnie.
Zasadniczo robimy coś takiego na wzór europejskiego festiwalu. Wielokrotnie, gdy jedziemy do Europy grać festiwale, jest tam wiele różnych zespołów z wielu różnych gatunków muzycznych. Po graniu na tych festiwalach przez 20 lat unaoczniło nam to, że kapele heavy metalowe i normalne rockowe zespoły, i alternatywne zespoły, i każde inne mogę koegzystować. I w sumie to właśnie staramy się zrobić na naszym festiwalu – lineup w stylu europejskim, ale w Ameryce.
Nie chcemy, by to było wyłącznie heavy metalowe, chcemy, aby było w tym wiele różnych smaków.
– Czy istniała jakakolwiek obawa co do sprowadzania tak odległego konceptu do Ameryki, który mógłby przyprawić niejednego fana Metalliki o zdziwienie np. podczas Arctic Monkeys lub Modest Mouse?
Wiesz, jesteśmy tego świadomi. Tak się prawdopodobnie stanie [śmiech]. Ale od czegoś trzeba zacząć. Może trzeci lub czwarty festiwal przyciągnie większą liczbę fanów z różnych nurtów. To jest zamysł końcowy.
Nieuchronnie dojdzie do jakiegoś niezrozumienia ze strony heavy metalowego fana, próbującego zrozumieć, co właściwie wyrabiają Modest Mouse. I równocześnie może pojawić się fan Modest Mouse, który słyszał może kilka kawałków Metalliki i powie, „Cóż, jestem tu dla Modest Mouse, ale mogę w sumie zostać i na Metallice.” Mamy nadzieję, że w ten sposób pozyskamy fanów.
– Granie Black Albumu na żywo tak często tego lata – i ponownie na Orionie – czy myślisz, że ten album teraz siedzi wam w głowie w jakiś sposób, gdy myślicie o kierunku kolejnego albumu Metalliki?
Cóż, rozmawialiśmy o tym, by może trochę teraz rzeczy uprościć. Nie znaczy to jednak, że tak się właśnie stanie [śmiech]. Wiele razy mówiliśmy, „Oh, spróbujmy zrobić tak”, a potem sprawy wyszły tak bardzo na lewo od tego, co chcieliśmy zrobić, że nie mieliśmy wyboru jak po prostu iść za ciosem.
To naprawdę, naprawdę trudne dla mnie stwierdzić, jak to się na wszystkim odciśnie, ale przynajmniej musiałem nauczyć się na nowo tych wszystkich solówek i przypomniałem sobie, jak łatwo przychodziło mi pisanie solówek na Black Album. I myślę, że powód ku temu był taki, że to po prostu były proste utwory. Opcje, jakie miałem do wyboru, były niesamowicie proste.
Zobaczymy, jak to będzie.
– W swoim ostatnim wywiadzie dla Rollin Stone James powiedział, że ma ponad 800 riffów na warsztacie, a Rob zasugerował, że ty masz ponad 300. Czy to stosunkowo dokładne szacunki?
W tej chwili jestem pewnie bliżej 400 [śmiech]. Ale wiesz, z tych 400 może tylko 20 to świetne riffy. To byłoby coś, gdyby wszystkie 400 były pomysłami na wagę złota, ale tak po prostu nie jest. Nigdy nie było i nie będzie. James może mieć 800 riffów, ale jest w tym może ze 12 kawałków. Kto wie? Wszystko zależy od tego, co z tym zrobimy.
Na jesieni planujemy skupić się nieco bardziej na komponowaniu i myśleniu wyłącznie o nowym albumie. Zapowiada się ciekawie.
– Czy jest jakiś przedział czasowy przewidziany na wejście do studia, czy jeszcze za wcześnie, by o tym mówić?
Nie, to może być kiedykolwiek. Jak będzie, to będzie, serio.