Artist Direct w zw. z nadciągającą premierą nowego albumu Black Sabbath (11 czerwca) zapytało kilkoro z największych rockmanów o to, kiedy po raz pierwszy usłyszeli pionierów metalu. Ich odpowiedzi znajdziecie wewnątrz newsa.

Dzięki Michał za cynk!
Kirk Hammett (Metallica):
Wraz z przyjaciółmi pojechaliśmy pod namiot. Byliśmy jeszcze nastolatkami po ok. 14-15 lat. Dookoła nie było dorosłych i siedzieliśmy przy ognisku. Ktoś zapodał drugi album Black Sabbath, „Paranoid” i to był pierwszy raz, kiedy usłyszałem „War Pigs”. Byliśmy na zewnątrz. Było ciemno, paliło się ognisko, a ja się przestraszyłem [śmiech]. Pomyślałem, „O Boże, to jest to! To idealne połączenie horroru i muzyki!”. Oczywiście z miejsca zostałem fanem Black Sabbath. Wiedziałem nawet skąd wzięli swoją nazwę – z filmu z Borisem Karloffem z 1960r. Totalnie chwytałem ich wizerunek, teksty i podejście. Dla mnie to było świetne.
Steve Harris (Iron Maiden):
Dokładnie nie pamiętam całkiem pierwszego razu; pamiętam jednak ten okres. Pierwsze albumy, które wpadły mi w ucho to drugi i trzeci. Jednakże, poprosiłem swoich rodziców, aby kupili mi czwarty album, „Vol. 4” na gwiazdkę. To wtedy był winyl. Pamiętam jak naparzałem go z głośników przez cały okres świąteczny, skacząc po całym domu i doprowadzając rodziców do szaleństwa [śmiech] Żałowali dnia, w którym mi go kupili. To na pewno.
Phil Anselmo (Down / Pantera):
Cóż, mogę chyba zgadnąć, kiedy po raz pierwszy słyszałem Black Sabbath jako dzieciak. Prawdopodobnie jechałem w aucie mojej mamy, gdy odebrała mnie ze szkoły, czy coś takiego. „Paranoid” leciał na całą parę, zdaje mi się, że grali w radio nie tylko „Paranoid”, ale również „Am I Going Insane?”. To były pierwsze dwa utwory, jakie usłyszałem. Tak całkiem zainteresowałem się Black Sabbath, gdy miałem 13 lub 14 lat. Oczywiście znów zacząłem od albumu „Paranoid”. Potem „Sabotage”, gdy już wszedłem w to głębiej.
Tom Morello (Rage Against The Machine):
To już będzie pewien kawał czasu [śmiech] Pamiętacie test sprawności fizycznej Geralda Forda? Każdy w Ameryce musiał zaliczyć ten test sprawności, albo nie zdawało się podstawówki. Staraliśmy się robić swoje pompki, czy coś. Byłem naprawdę młody. Musiałem mieć z 9 albo 10 lat. Jakiś starszy dzieciak przyniósł Sabbath Bloody Sabbath i włączył go tam na gramofonie. Pamiętam jak dosłownie byłem przerażony, gdy podciągałem się na drążku. Zobaczyłem okładkę, usłyszałem muzykę i pomyślałem, „Coś tu nie gra! Coś jest z tym światem nie tak, ale mimo to ciągnie mnie do tego!” To mogło zasiać we mnie metalowe ziarno.
/ (Slash):
Naprawdę chcecie to wiedzieć? [śmiech] Pamiętam, że pierwszy raz słyszałem Black Sabbath na początku szkoły średniej. To było w 1978r. i byłem na kwasie. Usłyszałem „Iron Man” i wywarło to na mnie wielki wpływ tego wieczora [śmiech] Tak czy siak, to było moje pierwsze doświadczenie, jakie pamiętam z Black Sabbath.
Zakk Wylde (Black Label Society / Ozzy Osbourne):
[Pierwszy raz usłyszałem B.S., gdy] Kupiłem „We Sold Our Souls For Rock 'n’ Roll” i siedziałem [słuchając] w swoim pokoju. Mój kumpel miał to na swoich zajęciach ze sztuki w szóstej klasie. Miałem [wtedy]ok. 12 lat. Było na tym napisane „666 Black Sabbath” i była tam czaszka taka jak czaszeczka Black Label. Był na tym piorun i kolega powiedział, „To ulubiony zespół mojego brata!” Ja na to, „To wygląda naprawdę fajnie”. Nie słyszałem ich wtedy, ale poszedłem i kupiłem tę płytę. Wziąłem podwójny album oczywiście. Moja mama powiedziała, że mogłem dostać tylko jeden album, więc kupiłem podwójny, żeby po prostu być kompletnym gnojkiem. Pamiętam jak ją zapodałem i byłem przerażony. Wystraszyło mnie jak cholera. Słuchałem tego w kółko i w kółko. Jestem po prostu uzależniony od Black Sabbath.