Z pewnością jest tak, że muzycy nie wszystkie utwory lubią jednakowo. Czasem niektóre cenią bardziej, a za innymi z różnych względów nie przepadają. Gitarzysta Kerry King ostatnio, w wywiadzie z Rolling Stone, opowiadał właśnie o tych drugich:
Ktoś powiedział mi, że Steve Harris nienawidzi 'Invaders’. I ja to rozumiem. W moim przypadku też jest garstka numerów, o których myślę: „Cholera, nie znoszę tego kawałka.”. Tak jest na przykład z 'Desire’ i 'Cleanse the Soul’. Mimo to, kiedy 'Invaders’ się pojawiło, to myślałem: „Wow, lubię to!”. Zacząłem zastanawiać się, dlaczego basista Iron Maiden tego nie znosi. Nie mam pojęcia, nie łapię tego. Po prostu on nie trawi tego, tak jak ja niektórych utworów. Masz do tego prawo, Steve. Napisałeś to.
Wcześniej muzyk wypowiadał się już na temat 'Cleanse the Soul’ – numeru pochodzącego z albumu „South of Heaven”, który powstał w 1988 r.
To jest jedna z tych czarnych plam w naszej historii, w mojej książce. Kurwa, uważam, że to jest okropne. [Śmiech] Nienawidzę otwierającego riffu. To jest coś, co nazywamy „szczęśliwym riffem”. Coś w stylu „la-lala-la-la-la”. Nie widzę siebie grającego tego. Jednak lubię ten moment później, kiedy numer staje się cięższy. Gdybyśmy kiedykolwiek robili składankę, wrzuciłbym tam właśnie tę partię.
’Desire’ z kolei pochodzi z krążka z 1998 r. zatytułowanego „Diabolus in Musica”. King wiele razy podkreślał, że ten album Slayera jest przez niego najmniej lubiany w całym dorobku zespołu.
