Przy okazji Metal Masters Clinic 3 (wideo z całej imprezy TUTAJ), gdzie grali m.in. Kerry King i Dave Lombardo (obok członków Megadeth, Black Sabbath i in.), serwis Loudwire przeprowadził wywiad właśnie z gitarzystą Slayera. Pytania dotyczyły nowej płyty i in. rzeczy wspomnianych w tytule, przy okazji dając dobrą i złą radę początkującym, idącym w jego ślady.

– Co znaczy dla Ciebie bycie częścią Metal Masters?
To świena impreza, fajnie jest pograć z gośćmi, którzy nie są tymi samymi, z którymi grasz od 30 lat, jest zabawnie. Grałem z Philem [Anselmo] jeszcze przed Cowboys From Hell – całą resztę znam już od dłuższego czasu, więc jest w porządku.
– Gdy po raz pierwszy podjęto z tobą kwestię dołączenia do Metal Masters, co ci przeszło przez myśl?
To zależało przede wszystkim od tego, kto w tym weźmie udział. Jak już mi powiedzieli, że Phil się na to pisze, ja na to 'Dobra, wskrześmy Phila i pozwólmy ludziom zobaczyć go, jak robi heavy metal, którego nie robił od 12 lat.’ Nadal jest metalową siłą, więc jesteśmy z nim na scenie i mamy na scenie małą furię. Jest super.
– Jednym z elementów Metal Masters jest dzielenie się techniką z fanami. Gdybyś mógł otrzymać lekcję od muzyka, żywego lub martwego, kto by to był i dlaczego?
Prawdopodobnie Randy Rhoads, powiedziałbym też Dime, ale byliśmy przyjaciółmi – chciałbym na pewno pobyć z nim jeszcze jeden wieczór, nie tyle co wziąć lekcję. Nie ma lipy, jeśli chodzi o Randiego Rhoadsa.
– Jak opisałbyś doświadczenie Metal Masters komuś, kto może tego nie znać?
To naprawdę fajne, stary, scena, którą mamy, jest o wiele za ciasna jak na tak wielu ludzi, którzy na niej są. Nie wydaje mi się nawet, bym dał radę wejść na scenie poprawnie, ujrzysz chaos wśród gitarzystów w różnych częściach sceny, nie mogących dostać się do swoich efektów. Będzie fajnie, gramy fajne kawałki, Phil ćwiczył na tę okazję, wiem, że brzmi świetnie, więc nie mogę się doczekać.
– Jest tu trochę naprawdę młodych dzieciaków, którzy jako muzycy wypatrują swoich idoli na scenie; jaką miałbyś dla nich radę?
Dobrą, czy złą radę? [śmiech]
– Zacznijmy od tej dobrej.
Jeżeli zamierzacie spróbować wejść w ten pieprzony huragan, lepiej zróbcie coś, co sami lubicie, bo inaczej fani przejrzą was na wylot.
– A zła rada?
Dajcie za wygraną.
– Cóż, fani Slayera nie dają za wygraną, wróciliście z powrotem do studia, możesze powiedzieć nam, czego fani mogą oczekiwać po nowym albumie?
Pracujemy nad nim dopiero od paru tygodni, w zw. z tym, że nasz producent z ostatniej płyty miał małe okienko, a ja i Dave [Lombardo] pracujemy nad dziewięcioma kawałkami, więc pomyśleliśmy, że możemy z tym wejśc i skończyć dwa, trzy i zdemować wszystko inne, więc to właśnie chcemy teraz osiągnąć. Nie wiem, czy cokolwiek wyjdzie do [trasy]Mayhem, czy nie, jak szczęście dopisze skończymy dwa i możemy z nimi wyjść na Mayhem.
[Więcej szczegółów zdradził wcześniej Dave Lombardo w wywiadzie TUTAJ]
– Czego oczekujecie po Mayhem Tour?
Będzie zajebiście. Jak może nie być ze Slayerem, Slipknotem i Motorhead? Bedzię naprawdę świetnie. Gralismy podczas Mayhem trzy lata temu i dobrze jest wrócić, będzie dużo ciężej niż na tym, na którym byłem, więc da mi to kopa naprzód.
– Co jest tą jedną rzeczą, jaką musisz ze sobą obowiązkowo mieć na Mayheam Tour – nie licząc wszelkich urządzeń?
Żadnej elektroniki? Moje łańcuchy, trzymają mi spodnie, żeby nie spadły. [śmiech]
– Kiedy zacząłeś nosić te łańcuchy?
Już trochę minęło.
– Odkąd byłeś nastolatkiem?
Cóż, miałem wtedy różne łańcuchy, a potem przez długi czas ich nie nosiłem. Potem jak zgoliłem głowę na jakiś czas, chciałem by zachodził jakiś ruch, więc wziąłem łańcuchy i bujały się na nodze i odbijały i wyglądały metalowo, są z metalu. To po prostu bardziej obrazuje to, co robimy.