Wokalista Anthraxu, Joey Belladonna, udzielił ostatnio wywiadu dla BackstageAxxess.com. Muzyk został poproszony o dalsze wyjaśnienie swoich słów z 2013 roku, jakoby „nie mógł nigdy znaleźć swojego miejsca” w zespole:
Ja tylko mówiłem, że na przestrzeni lat było wiele takich odległych sytuacji, gdzie nie było tak… Wiesz.. jak za dawnych czasów, gdy byłem w zespole, wychodziliśmy razem, bawiliśmy się razem, robiliśmy razem różne rzeczy. Nawet na trasie świetnie się dogadywaliśmy, naprawdę świetnie. Chodzi mi o to, że tak naprawdę teraz jest lepiej niż kiedykolwiek, ponieważ każdy stara się zrobić z tego pracujący zespół – stara się, żeby wszystko było lepsze. Więc tak naprawdę nie mam z niczym problemu. Po prostu stwierdziłem, że nie wszystko jest tak idealne jakby się mogło wydawać.
Ludzie myślą, że wszystko jest na luzie. To jest wyzwanie, nie ważne co i jak byś robił.
Belladonna dodaje:
Dołączyłem do zespołu i nawet nie znałem chłopaków, i oto jestem – odrzutek, który… Jestem w zasadzie niefrasobliwym facetem i potrafię się dogadać z każdym. Po prostu… czasami ludzie idą na własną rękę. Ale tak, nie muszą żyć razem, nie muszą razem wychodzić. Nikt z nas tego nie poleca, ale myślę, że jest dobrze.
Kiedy Anthrax jest w trasie, to nawet wtedy nie spędzamy czasu razem. Kazdy idzie do swojego pokoju ze swoim komputerem, aby pogadać przez Skype’a, albo po prostu nie chce, żeby zawrać mu głowę, lub potrzebuje odpoczynku. To nie jest zamierzone. Może trochę jest, ale tego nie wie nikt. Dlatego zawsze próbuję otworzyć ludzi, sprawić, żeby zaczęli rozmawiać. To wspaniałe, że można być bardziej rozmownym z innymi ludźmi. Wiele osób tego nie chce i to jest w porządku, ale ja nie jestem takim typem człowieka. Czasami nawet nie wiesz z kim masz do czynienia, dopóki nie porozmawiasz z ludźmi. Jeśli chcesz się dowiedzieć co inni myślą, czasami nigdy się nie dowiesz, a czasami dobrze jest wiedzieć. Może musisz coś z siebie wyrzucić i dzięki temu wszystko się poprawi.
