Po 11 września – jak wiecie – w USA wprowadzono bardziej rygorystyczne kontrole. Ostatnio TSA (Transport Security Administration) jeszcze bardziej dokręciło śrubę i pasażerowie zaczęli się skarżyć, że kontrole osobiste posuwają się za daleko. Jednym z tych pasażerów był Jason, który udzielił wywiadu dla wiadomości w Channel 5.
Jason:
„Ta babka podeszła i zaczęła robić to, co wg mnie było kompletnie nie na miejscu.”
Jason przeszedł przez kontrole na lotniskach całego świata – do West Palm Beach przyleciał z San Francisco w czwartek wieczorem i osobiście przekonał się, dlaczego inni czują się niekomfortowo z tym, co TSA nazywa ulepszoną kontrolą na wyrywki.
„Robili jej tą całą serię wyczuwania, co ma na sobie i co ma pod spodem o tak, oboje spojrzeliśmy na siebie, że to nie wygląda jak należy.”
Skaner ciała to tylko opcja – jeśli nie zostanie wybrana, to pozostaje 'macanko’. Jason widział jednak, jak jedna kobieta przeszła przez skaner, a mimo to ją przeszukiwali ręcznie, co było nie tylko nieprzyjemne dla niej, ale i dla postronnych obserwatorów:
„Trzymała z nami kontakt wzrokowy i jakby mówiła przewracając oczami 'W porządku, muszę to przetrzymać, dlaczego muszę przez to przechodzić?’, a my próbowalismy chyba jej współczuć, uśmiechać się do niej i co rusz rozkładaliśmy ręce, rozumiesz..”
Ludzie boją się, że to może spotkać ich dzieci. Niektóre lotniska zwolniły pracowników TSA i zatrudniły firmy prywatne, inne to rozważają. Są jednak pasażerowie, którzy popierają takie inwazyjne metody wierząc, że to najlepszy sposób dla zachowania bezpieczeństwa na pokładzie, w kraju itd. W necie jednak organizuję się pierwsze protesty i sprawa zaczyna nabierać wagi.