Jason Newsted, obecny na gali Golden Gods 2013, zapytany został o samą ceremonię, Metallikę w wydaniu bez niego oraz nagrodę im. Paula Graya, do której został nominowany. Wideo poniżej, tłumaczenie dalej.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=oZHh3W7bLN4&feature=player_embedded
O obecności Metalliki na tej samej imprezie:
„Jak najbardziej cieszę się, że ich widzę. Ostatnim razem widziałem ich podczas tego zejścia się razem [w Fillmore], więc.. Utrzymujemy kontakt kanałami biznesowymi, bo pozostaniemy biznesowymi partnerami na całą wieczność, ale dobrze będzie ich znów zobaczyć. Będę ich dopingował jak każdy. To dla nich coś wielkiego. Dobrze też, że się zjawią i nadadzą całemu przedstawieniu pewnej spójności. Myślę, że to dość ważne. Zawsze, gdy Metallica jest częścią przedstawienia, dostajesz pewną spójność, dostajesz pewną siłę przebicia i pojawia się nieco ludzi.”
O przyznawanej na gali nagrodzie dla najlepszego basisty im. Paula Graya:
„Osobiście uważam, że nagroda dla najlepszego basisty powinna być nagrodą im. Cliffa Burton. OK? To jest, wiecie… Paul Gray, tzn. Panie świeć nad jego duszą i w ogóle, no ale dajmy spokój… Czy naprawdę mówimy o najważniejszych w historii basistach i chcemy przykleić imię do nagrody dla kogoś, kto jest [tak dobry], że „Ożesz w mordę!”, niezaprzeczalnie „Ożesz w mordę!”.. ? .. No to powinien to być Cliff, ponieważ Paul nie był taki. Rozumiesz.. Był ok w tym co robił jako część tej całej ekipy, ale jeśli rozchodzi się o bycie odstającym od reszty basistą to mój Boże.. o władanie instrumentem i tak dalej, to nie powiedziałbym, że Paul Gray byłby moim wyborem numer jeden, ale nikogo nie chcę urazić, nie chcę urazić zmarłego, ani nic, ale tylko mówię, że jeśli mamy do tego przyklejać czyjeś imię, to przyklejmy naprawdę zasługujące na to imię.”
O swojej nominacji powiedział, że nie zasługuje na wygraną, ponieważ w gronie nominowanych byli trzej jego herosi, którzy nauczyli go grać: Lemmy (sprawił, że granie kostką stało się akceptowalne), Steve Harris (jego partie studiował najbardziej), Geddy Lee zaś był dla niego idolem – frontmanem i basistą. Do kompletu brakuje mu tu tylko Geezera Butlera. Ogólnie jest też zaskoczony, że znalazł się na liście nominowanych, bo dopiero co wyszedł z cienia.