Nie od dziś wiadomo, że zespół ten znany jest wszem i wobec z, delikatnie mówiąc, lekkiej niepunktualności na koncertach. Nie raz już dostawało im się za to po głowach. W 1992 r. Metallica wyruszyła wraz z Guns N’ Roses w trasę koncertową. Były basista pierwszego z nich, w rozmowie z Loudwire, wspomina ją i krytykuje zespół, z którym wtedy koncertowali:
Mądrze zaplanować trasę – to była dla nas jedyna możliwość. Wybraliśmy granie jako pierwsi, oczywiście dlatego, że chcieliśmy grać punktualnie. Przyjeżdżaliśmy o 8:01 i o tej samej byliśmy na scenie. Taka jest Metallica aż do dziś i dlatego wszystkich niszczy. [Śmiech] Gunsi grali po nas wtedy, kiedy sami zdecydowali. Kiedy postanowili wyjść na scenę, to wychodzili – spóźnieni o 30 min., o godzinę, dwie, ile chcesz. Dawali koncert, kiedy chcieli. Nauczyli mnie, czego nie robić. Pokazali mi, kim nigdy nie chciałbym się stać. Ich błazeństwa, trwonienie pieniędzy, nieszanowanie ludzi, którzy dla nich pracowali… Pogardzanie ludźmi, którzy cię podziwiają, jest najgorszą rzeczą, jaką możesz zrobić, zwłaszcza w tym biznesie. Widziałem, jak często to robili i nie podobało mi się to. Patrzyłem też, jak trwonią pieniądze. Zawsze byłem bardzo oszczędny i to nie korespondowało po prostu z moimi przekonaniami. Jako zespół byli bardzo potężni przez około 3,5 roku, ale potem rozpadli się.
Guns N’ Roses nie cieszy się zbyt dobrą opinią wśród innych muzyków oraz, prawdopodobnie jeszcze bardziej, wśród dziennikarzy. Tym razem także Jason Newsted, który raczej za nimi nie przepada, dołożył swoją cegiełkę do budowania niezbyt pozytywnego wizerunku zespołu. Jednak wbrew jego przewidywaniom grupa reaktywowała się w częściowo oryginalnym składzie i całkiem dobrze sobie radzi. Jest w trasie koncertowej i 27 maja zagra pierwszy koncert w Europie. 20 czerwca Gunsi przyjadą także do Polski.
