W pierwszym kwartale tego roku pisaliśmy o mającej się ukazać, jedynej jak dotąd, choć nieautoryzowanej biografii Jamesa Hetfielda, pt. „James Hetfield: Wilk U Progu Metalliki” autorstwa szkockiego autora i dziennikarza, Marka Eglintona. Swą premierę nakładem Independent Music Press miała 22 kwietnia 2010. Zawiera m.in. wywiady z kluczowymi postaciami z przeszłości Hetfielda, dogłębnie ukazując trudności, jakich doświadczał dorastając i które ostatecznie uczyniły go tym, kim jest dziś. I dziś właśnie – jako że książka prawdopodobnie nie doczeka się przekładu na język polski – prezentujemy Wam nasze tłumaczenie. A zaczynamy od wymienionych w tytule artykułu (jakże często i niesłusznie pomijanych) elementów poprzedzających Rozdział I, które wprowadzą Was w temat i odpowiedni nastrój.

Słowo wstępne
Nie pamiętam, w którym roku dokładnie się wszyscy po raz pierwszy spotkaliśmy, ale wiem, że było to na długo nim Metallica doszła do swego i stała się zespołem, jakim jest dzisiaj. Mając wspólnych przyjaciół, zwykliśmy chodzić na mnóstwo noworocznych imprez itp. Widząc Jamesa występującego po raz pierwszy byłem szczerze zaskoczony. Było czymś świetnym oglądać tego gościa w akcji. Poszedłem na imprezę spodziewając się zobaczyć Jamesa śpiewającego i grającego na gitarze, lecz on grał na perkusji, co zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Był nawet bardziej fajny niż wcześniej. James odcisnął ogromny ślad na Bay Area swym wyrazistym brzmieniem i nastawieniem. Zdarzało mu się występować z tą kapelą Spastic Children, której wokalistą był Fred Cotton. W tamtych czasach naprawdę chodziło w tym tylko o dobre chwile i zabawę. Od pierwszego dnia James był tym kolesiem, który rozpoczął ten ruch i prowadził go aż do samego końca. W mojej głowie jest jednym z, jeśli nie >tym< najlepszym, metalowym gitarzystą / tekściarzem, zdecydowanie.
Patrząc wstecz, przypominam sobie moment, kiedy wiedziałem już, że Metallica naprawdę stała się wielka. Grałem w lidze koszykówki na swojej lokalnej sali gimnastycznej, sali, na której serwowano piwo, tak przy okazji… Po zakończeniu meczu miał mieć miejsce debiut nowego teledysku Metalliki. Rozwinęli 50-calowy ekran projekcyjny i czekaliśmy. Wideo się zaczęło. To był pierwszy raz, gdy doświadczyłem teledysku Metalliki do „Enter Sandman”. Jak na zespół, który nigdy nie nagrywał teledysków i nie dbał o obecność w radiu, bez wątpienia zrobili piekielnie dobre wideo! Oglądając to powiedziałem do siebie „Jasny Gwint…” Od tamtej pory wiedziałem, że Metallica będzie jednym z największych zespołów wszech czasów.
Kolejna historia o Jamesie i Metallice, której nigdy nie zapomnę, miała miejsce pewnej słonecznej niedzieli podczas naszej typowej, samochodowej imprezy* na cześć Oakland Riders. Każdej niedzieli zwykliśmy zbierać się razem i bawić się przy bagażniku* przed meczami. Tej konkretnej niedzieli chodziła plotka, jakoby Metallica miała zagrać na parkingu poprzedzając mecz. Gdy to usłyszałem, od razu pomyślałem, że to gówno prawda, ale ludzie zdawali się być pewni, że to będzie miało miejsce. Rzeczywiście, po drugiej stronie parkingu stała płaska ciężarówka**, którą zaplombowano z każdej strony. Coś było na rzeczy. Gdy zobaczyłem zaparkowane przy ciężarówce samochody i wysiadającego Hetfielda, uśmieszek na jego twarzy wyjawił wszystko… następną rzeczą, jaką zobaczyliśmy byli chłopaki z Metalliki wchodzący do przyczepy. W przeciągu minut otworzył się front i oto Metallica grała na żywo na samochodówce* meczu Raidersów. To doświadczenie było niesamowite i jest to coś, czego nigdy nie zapomnę.
I to właśnie jest jedna z najfajniejszych rzeczy w Jamesie i Metallice. Nie ważne jak potężni się stali, nadal robią wyjątkowe rzeczy, jak granie na zabawie parkingowej*, czy inne niezliczone, specjalne występy dla swoich fanów. Ta książka, miejmy nadzieję, rozpali na nowo wyjątkowe wspomnienia o jednej z najważniejszych i najbardziej charyzmatycznych indywidualnościach metalu.
Chuck Billy (Testament)
* tailgate party lub tailgating, to w Ameryce rodzaj imprezy, na której ludzie – zwykle na parkingach – skupiają się wokół swoich aut, z otwartych bagażników których sięgają po alkohol, grilla, etc. i bawią się w ramach rozluźnienia przed jakimś eventem (meczem, koncertem itd.)
** flat-bed truck to rodzaj ciężarówki z zupełnie płaską, pozbawioną dachu, czy ścianek naczepą, którą można ustawić na sztywno (niczym w STARach), bądź tak, by skręcała (jak w TIRach)
—- Koncert, o którym powyżej pisze Chuck, możecie w całości obejrzeć u nas tutaj. —-
Wprowadzenie
„James Hetfield to nie opiewany wirtuoz. Brzmienie jego gitary i głosu, wraz z jego pomysłami na utwory, sprawiły, że Metallica klasyfikowana jest obok Motorhead i Venom, wymieniana w jednym szeregu z Brucem Springsteenem i U2.” To bardzo brzemienne słowa Alexa Skolnicka – gitarzysty thrashowych pionierów, Testamentu, jak również członka Trans Siberian Orchestra i swego własnego zespołu. Skolnick sam jest swego rodzaju wirtuozem, jak również wnikliwym komentatorem szerokiego świata muzyki rockowej. Podczas gdy wczesną karierę Hetfielda cechowała agresywna ofensywa działań, które popychały jego zespół z undergroundu w kierunku miejsca przy najważniejszym, thrashowym stole w 1986r., dopiero efekty ich późniejszej kariery okazały się mówić znacznie więcej.
Jednakże, gdybyście zapytali mnie wtedy w 1986r., czy przewiduję pisanie i ocenianie kariery i życia Jamesa Hetfielda, wtedy z pewnością odpowiedź brzmiałaby nie. Zarazem, gdybyście zasugerowali, że pilnie strzeżony gość, którego poznałem po występie w Edinburgh Playhouse tamtego roku, idąc dalej stanie się prawdziwą ikoną rocka obok gwiazd typu Bono, czy Springsteen, odpowiedź byłaby wtedy prawdopodobnie taka sama.
Jak się okazuje, wiele się zmieniło w przeciągu 24 lat i oto rezultat, pierwsza solidna biografia Jamesa Hetfielda, frontmana Metalliki, jak dotąd największego zespołu rockowego współczesnej ery.
12 września 1986r.: Metallica wraz z thrasherami z Nowego Jorku, Anthraxem, grała na brytyjskiej odnodze trasy 'Damage Inc.’ przed stojącymi z rozdziawioną gębą [lub: głośno domagającymi się] publikami w całej Europie. Ta trasa bardziej niż którakolwiek przysłużyła się do odpowiedniego przedstawienia słuchaczom z UK thrash metalu i to dalej wpłynęło na zmianę struktury ciężkiej muzyki z naciskiem położonym znacznie bardziej na szybkość i absolutną agresję. Nie w tym jednak rzecz, Metallica w tym momencie swojej kariery nabyła również dryg do skomplikowanych struktur utworów i ta kombinacja inteligencji i kompletnej dzikości okazała się zabójczą mieszanką.
Nie była to jednak normalna trasa, ponieważ Hetfield – nie po raz pierwszy, jak się miało później okazać – połamał kości, tym razem lewego nadgarstka, miły skutek wypadku na deskorolce wcześniej tego roku podczas brania się za wzgórze w Evanston, w Indianie. Rezultatem był gips, który nieuchronnie wykorzenił jakiekolwiek gitarowe wybryki na wiele występów na tej trasie.
Na szczęście, John Marshall – techniczny Kirka Hammetta, drugiego gitarzysty Metalliki – był chętny i zdolny, by wejść w obowiązki gitarzysty rytmicznego gdzieś w narożniku, podczas gdy zespół zionął na scenie z Hetfieldem ograniczonym to zaangażowania wokalnego. Później na tej trasie, pomimo początkowej i zrozumiałej niechęci, Marshall został namówiony do faktycznego dołączenia do zespołu na scenie, co z pewnością musiało być doświadczeniem nie z tej ziemi, wziąwszy to skończone szaleństwo, z jakimi spotykały się te klasyczne występy. Nieco ironicznie, obecnie legendarne zdolności Hetfielda jako gitarzysty rytmicznego o nieomal nadludzkiej precyzji były jedyną rzeczą, jakiej nie uświadczyliśmy z pierwszej ręki tego wieczoru, lecz jego wyszczekiwane partie wokalne i zastraszająca postawa sceniczna zdecydowanie pozostawiły trwałe wrażenie.
Jak gdyby ta noc nie była jeszcze dość pamiętna, po występie Hetfield i Ś.P. Cliff Burton, basista Metalliki w owym czasie, powędrowali ulicą z miejsca koncertu do baru, w którym kilku z nas piło i rozmawiało o gigu. Przez mgłę czasu i alkoholu niewyraźnie przypominam sobie krótką rozmowę, jaka się wywiązała, a wyraźnie pamiętam, że Burton był nieporównanie bardziej wychodzący na przeciw [znajomości] z tej dwójki, gdy Hetfield preferował podejście z dystansem. Nie żeby to jednak miało znaczenie dla któregokolwiek z nas, jako że spotkanie kogokolwiek z zespołu po takim odmieniającym człowieka show było ogromnym bonusem; od tego dnia zawsze czułem, że nasze ścieżki przecięły się na pewnym poziomie, choć jestem pewien, że dla nich było to tylko jakieś łatwo zapomniane spotkanie z fanami.
Nie trzeba mówić, że surowa, ewoluująca Metallica tamtych czasów była bardzo innym zespołem od potwora, jakim mieli się stać, zważywszy że zenit ich komercyjnego sukcesu oddalony był wciąż o jakieś 5 lat. Podobnież osobowoście w to wplątane przeszły wyraźny rozwój na przestrzeni lat, z uwagi na ogromy, komercyjny sukces i towarzyszącą mu, wszechobecną uwagę publiczności, która przychodzi wraz z nim. Od pierwszego dnia jednak siłę napędową Metalliki stanowiła oś Hetfielda i perkusisty Larsa Ulricha i ten związek przez lata częstokroć nadwyrężany był na osobistym poziomie – ani trochę nie zaskakujące, biorąc pod uwagę ich wściekle różne tła osobowościowe. W tym wszystkim, szczególnie przed 1992r., słyszalne efekty były jednak niemożliwe do podważenia, a wpływowa w tym rola Hetfielda uformowała znakomitą część tych dzieł.
Poza identyfikowaniem Hetfielda jako gitarzysty o zdolnościach z innego wymiaru, frontmana o tęgiej postawie i mocno niedocenionego autora tekstów i utworów, książka ta ma również cel inny niż tylko umieszczenie człowieka w panteonie wielkich i wpływowych muzyków rockowych. Ma ona pokazać, że James Hetfield jest w gruncie rzeczy wrażliwszą i bardziej opiekuńczą osobą niż ta publiczna, wystawiana przez lata. Jesteśmy bardzo świadomi imidżu tego włochatego, ostro pijącego faceta od polowań i hot-rodów, lecz to nie wszystko, kim jest.
Tutaj staramy się zrozumieć, rozwiać z tajemnic, a nawet uczłowieczyć legendę rocka, która przez większość swej kariery pozostała nieprzenikniona … jest szansa, że jeżeli nie jesteś szczególnym fanem jego muzyki, ta książka spodoba ci się na czysto ludzkim poziomie. Być może nawet w efekcie dasz się wessać do ekscytującego świata Metalliki, w przypadku czego ziarno zostało już zasiane, a moja robota tym samym wykonana.
Nie było ani trochę upokarzające otrzymać tyle bezwarunkowego i wielkodusznego wsparcia ze strony tak wielu istotnych ludzi – w kontekście tej książki przynajmniej – większości z których nigdy nawet nie poznałem osobiście. Bez tego wszystkiego ta biografia z całą pewnością byłaby malutkim stworzeniem, a możliwe, ze nigdy by w ogóle nie zaistniała. Heavy metal w istocie jest bardzo zwartą społecznością i taką, w której traktowanie ludzi z szacunkiem – co być może jest nauką starej szkoły – ma miejsce po dziś dzień. Pamiętaj, to były czasy jeszcze przed internetem i telefonią komórkową i informacje o świetnych kapelach grających w Bay Area oraz niezapomnianych występach były często przekazywane aż do Los Angeles i innych rejonów listownie, pomiędzy przyjaciółmi o podobnych zainteresowaniach. Niektórzy z tych znajomków trafili w efekcie tego do tej książki – kilku z nich omawia pewne wydarzenia po raz pierwszy – i był to zaszczyt istnieć w ich świecie przez choćby krótką część mojego życia.
To rozmowa z Joelem McIverem w 2005r. bodaj oznacza początek tej podróży. Przeczytałem wtedy dopiero co jego doskonałą książkę Justice For All: The Truth About Metallica (jeżeli nie czytaliście jej, musicie to zrobić natychmiast, lecz po tym, jak skończycie tą, rzecz jasna) i popełnił błąd podając swój adres e-mail …
W następstwie dochodziło do sporadycznej komunikacji przez następne parę lat, głównie o Metallice, lecz również o bardziej przyziemnych sprawach. Bez Joela – i on wie dlaczego – nie pisałbym tej książki i zawsze będę mu wdzięczny. Pozdrawiam cię stary serdecznie.
Odnośnie innych, którzy pomagali, istnieje lista bez jakiejś szczególnej kolejności i każdy z nich jest równie ważny: Martin Roach i Dave Hanley z Independent Music Press, Chuck Billy (Testament) za słowo wstępne, Ron Quintana, Brian Slagel (Metal Blade), Bill Hale, Brian Lew, Ron McGovney, Mike Tacci, Eric Braverman, Fred Cotton, David Ellefson, Charlie Benante (Anthrax), Bob Nalbandian (Hardradio), Jerry Cantrell (Alice In Chains), Brian Fair (Shadows Fall), Malcolm Dome (Total Rock Radio), Eric Braverman [drugi raz! – red.], David Tedder, Katon de Pena (Hirax), John Donan i Luke Turner (The Quietus), Alex Skolnick (Testament, Trans Siberian Orchestra i The Alex Skolnick Trio), Dave Marrs, Hugh Tanner, John Kornarens, Michael Alago, Flemming Rasmussen, Lloyd Grant, Mille Petrozza (Kreator), Lonn Friend, Bobby Schneider, Dan Beehler (Exciter, Beehler), Jeff waters (Annihilator), Michael Wagener, Sammy DeJolm, Jim Durkin (Dark Angel), Rex Brown (Pantera, Down), Rikki Zazula (Adrenaline PR), James Arnold i Jonny Zazula.
W wymiarze osobistym nieocenionego wsparcia osobowego udzielili mi: Yvonne Modu, Mama, Richard i Michele, Andrew Eglinton, Jack Eglinton, Al Rutherford, Ren Rhodes, Seth Chappell i moja rosnąca lista przyjaciół na Facebooku, bez których ten projekt zająłby przynajmniej połowę czasu, który zajął!
Mark Eglinton
Essex, Anglia, 2010
Uwaga od wydawcy
Smutnym faktem jest, że wokalista Metalliki, James Hetfield, utracił oboje swoich rodziców w zw. z rakiem. Mając na uwadze, iż jest to nieoficjalna i nieautoryzowana książka bez jakiegokolwiek oficjalnego zaangażowania ze strony Jamesa Hetfielda, bądź Metalliki, wydawca – Independent Music Press – przeznaczał będzie 25 pensów od każdego sprzedanego egzemplarza na rzecz Cancer Research UK [organizacja wspomagająca walkę z nowotworami – red.] jako gest dobrej woli.
————————————————-
Podziękowania dla Kojota, który udostępnił nam swój egzemplarz, za co możecie mu dziękować. Jeżeli chcecie kupić książkę, to jest ona dostępna w Polsce (choć tylko w oryginale, czyli po angielsku) – klik!
————————————————-
W następnym odcinku: Rozdział I pt. „Jamie” opowiadający o dzieciństwie Jamesa.