Death Magnetic będzie pierwszym longplayem na którym usłyszymy 'nowego’ basistę Roberta Trujillo.
Death Magnetic będzie pierwszym albumem na którym Robert Trujillo, obecny w Metallice od pięciu lat, pokazuje swe talenty.

Zanim zastąpił Jasona Newsteda w 2003 roku, Robert Trujillo grał z Suicidal Tendencies, Infectious Grooves, Black Label Society, Jerrym Cantrellem z Alice in Chains, oraz Ozzym Osbournem. Jak się domyślacie, Trujillo nie mógł doczekać się możliwości wniesienia wkładu w nowy materiał Metalliki, spędziwszy wcześniej z zespołem kilku lat w trasie, odgrywając linie basu napisane przez kogo innego. A teraz jest dumny z tego, co Metallice udało się osiągnąć na nowym albumie.
Nowe nagrania są pełne życia, zwarte, jest w nich sporo solidnego groove”, powiedział Trujillo w wywiadzie dla MTV. ?Jest tu sporo zabawy – materiał jest bardzo dynamiczny i nie możemy się doczekać by zaprezentować go światu. To była wspaniała podróż.
Zbudowanie z nimi połączenia na scenie było pierwszym etapem podróży, natomiast możliwość tworzenia muzyki razem z nimi było świetnym doświadczeniem. To była najlepsza szkoła w aranżowaniu utworów w metalu i rocku jaką możesz sobie wyobrazić. Wspaniałe przeżycie… Nic się z tym nie równa.
Czy takie samo wrażenie odnieśli James Hetfield i Lars Ulrich, siła napędowa Metalliki już od ponad dwóch dekad? Najlepiej podsumował to Hetfield: ?Nie chcę obrażać tu Jasona, ale nagrywając nowy album Robert wniósł więcej niż Jason przez 14 lat”.

Z tym odważnym stwierdzeniem zgadza się Ulrich:
Trudno jest wychwalać Roba jednocześnie nie sugerując że w jego poprzedniku było coś niewspaniałego, a darzę Jasona szacunkiem i miłością. Jednak Rob…Jest z nami od pięciu lat, i nie trzeba było tu wkładać żadnego wysiłku…Nigdy nie mieliśmy takiego poczucia pełni.
Na tym jednak nie kończy się podziw. Gitarzysta Kirk Hammett, który był nieobecny przez większą część pobytu Metalliki w studiu, doglądając w tym czasie swoich nowonarodzonych synów, Angela i Vicenzo, mówi, że odnosi wrażenie jakby Robert był obecny w zespole od samego początku.
?Gdy jesteśmy na scenie, czasem patrzę w kierunku Roba, i czuję jakby on tam był od zawsze – jego chemia, jego osobowość, to wszystko tak dobrze się wkomponowuje”, mówi Hammett. ?To dar niebios”.
Zdaniem Hetfielda, tym, co sprawiło, że Jason nie przyczynił się tak bardzo do nagrań Metalliki, było w dużej mierze to, że nie zawsze mu to umożliwiano.
Sporą rolę odegrał nasz strach utraty jakiejś kontroli, co do tego nie ma wątpliwości. Biorę na siebie odpowiedzialność, ale Rob jakoś łatwiej wśliznął się. Ma w sobie to coś co budzi szacunek…Nie musieliśmy jakkolwiek go hartować, ani wypleniać z niego fana który w nim jest.

Wg Ulricha, Robert spełniał w studio kilka ról. Nie tylko miał kreatywny wpływ na materiał, ale był także doskonałym pośrednikiem między perkusistą i Hetfieldem i, w nieobecności Hammetta, przystąpił do tego zadania bez strachu, wykładając na stół własne świeże pomysły, z których wiele trafiło na Death Magnetic.
?Jest łatwa, pozbawiona trudu”, mówi Ulrich o pracy z Trujillo. ?Jest bardzo utalentowany, bardzo szybki, i tak jakoś pasuje tu. Jest bardzo zdolnym muzykiem, spędził sporo czasu jako ?trzecie koło’ w procesie pisania utworów przeze mnie i Jamesa, i po prostu tak szybko dostosował się do tego. Był świetny w ocenianiu naszych pomysłów, potrafił coś zasugerować kiedy ja albo James blokowaliśmy się. Był tam całym sobą. Niewiarygodnie pozytywna była jego obecność – w procesie twórczym, w tym jak łączymy się między sobą i z naszymi fanami”.
Jako najnowszy członek Metalliki i, co ważniejsze, fan który stał się częścią załogi, Trujillo ma unikatowe spojrzenie na nowy album, porównywany przez niego do dzieła sztuki.

Kiedy słuchasz tego co powstało, od początku do końca, to jak naprawdę fajny obraz. Jest tu sporo dynamiki, teksty zdecydowanie mają głębię, a James naprawdę dużo w nie włożył. To tak jak oglądanie pięknego dzieła sztuki. Zabrało sporo czasu, ale stary, jest tego warte.
Tłumaczył TommiK. Dzięki!