W publikowanym przez nas wcześniej wywiadzie dla Village Voice metallikowi gitarzyści zdradzili nieco interesujących faktów nt. utworów zawartych na Black Albumie. Krótko przedtem w podobnym wywiadzie opowiadali o kawałkach z Ride The Lighnitng, w zw. z tym że również i ten album w całości odegrali na festiwalu Orion Music + More (po raz pierwszy w historii). Dowiecie się więc co nieco o Bellz, Ktulu, Fade, Fight Fire, Creep, a zwłaszcza o utworze tytułowym 😉 Zapraszamy do lektury tłumaczenia.

– For Whom The Bell Tolls nie jest mocno skomplikowanym utworem, jeżeli o strukturę chodzi, w porównaniu do większości rzeczy, jakie ówcześnie robiliście, a stał się jednym z najbardziej znanych w waszym dorobku.
James: Pamiętam pisanie tego utworu, a byłem jedynym, który wiedział, jak wyglądał będzie schemat wokalny, reszta słyszała tylko jakieś otwarte akordy [pod ścieżkę wokalną – red.]i to był cały kawałek. Myśleli, „Jesteś pewien?”, a ja na to, „Zobaczycie.” Zaśpiewałem słowa i to do końca zespoiło wszystko razem. Uważam, że prostota działa i tu ewidentnie zadziałała. Powiedziałbym, że połowa Black Albumu jest dość uproszczona. Jest tam mniej złożoności niż na AJFA czy Puppets. Utwór jak ten był prawdopodonie jak singiel, który nigdy nie został wydany, był singlem zanim mieliśmy możliwość wydawania singli. Uważam, że kawałek jest niesamowity. Świetnie się sprawdza, a gra Cliffa na basie jest w nim uwypuklona.

– Fade To Black stanowiło wielką zmianę dla zespołu, jest wiele melodii w tym utworze.
Kirk: Fade To Black było utworem, który mieliśmy na dobre cztery do pięciu miesięcy przed nagrywaniem. Mieliśmy sporo czasu na oswojenie się z nim, poczucie jego klimatu i stworzenie aranżacji. To był utwór po którym ludzie oskarżyli nas o komercję – to był utwór, po którym usłyszeliśmy pierwsze płacze o sprzedaniu się, co jest dość zabawne. To był początek długiego chóru ludzi krzyczących „sprzedawczyki”. Co zrobisz? Nie możesz dać się zwariować, by zaspokoić małą grupę ludzi. Musisz robić to, co robisz, co wychodzi ci najlepiej, co czujesz, że jest słuszne. My podążamy za tym, co czujemy w trzewiach i czasami ten instynkt prowadzi nas w dość dziwne miejsca. Dla nas to część tej całej przygody.

– Creeping Death jest być może utworem, który najbardziej angażuje publikę podczas występów na żywo; jak to się rozwinęło?
James: Jest parę utworów, które rozciągnęliśmy i do których dodaliśmy nieco więcej zaangażowania tłumu, a nie ma nic fajniejszego, nie ma lepszych momentów, niż gdy sprawiasz, że od 20 do 40 tysięcy ludzi śpiewa razem z tobą, albo robi chórki do twojego utworu, to ostatecznie najlepsza rzecz. Czujesz się częścią czegoś, czujesz, że robisz coś słusznego. „W porządku, jestem na tej planecie z dobrego powodu.” Wszyscy mają sposobność powrzeszczeć i wyrzucić nieco agresji, i to sprawia, że wciąż czujesz się jak w rodzinie.
– Nawet jeśli wciąż i wziąć krzyczą „die” [„giń”]?
James: Nie ma znaczenia, jakie to słowo, chodzi o to, że robią to razem. W Niemczech to jest „the”. „The, the, the”.*
* „die”, obok „der” i „das” w j. niemieckim pełni funkcję praktycznie obcego nam rodzajnika określonego, którego rolę w angielskim spełnia przedimek określony „the” – przyp. tłum.
– Kiedy po raz pierwszy usłyszałem Fight Fire With Fire jako dzieciak, byłem przekonany, że gitary przyspieszono komputerowo.
Kirk: Pamiętam, gdy James zagrał mi ten riff, pomyślałem: „To szybsze niż cokolwiek na ostatnim albumie, jak to fizycznie możliwe?” Drugą rzeczą, o której pomyślałem było, „To naprawdę szybki riff, ale ma w sobie wiele groove’u, ma w sobie melodyjność.” Byłem zdumiony, jak ktoś mógł napisać bardzo, bardzo szybki riff, ale jednocześnie zawrzeć w nim wiele groove’u i emocji. Byłem wobec tego pełen podziwu. Pamiętam, że po tym jak to nagraliśmy, byliśmy zdumieni tym, o ile lepiej to brzmiało niż cokolwiek z Kill’Em All, z szybkich rzeczy. To był dla nas triumf, osiągnęliśmy kolejny poziom w nagrywaniu szybkich kawałków.

– Było dość odwaznym krokiem zakończyć album dziewięciominutowym instrumentalem. Jak powstało Call of Ktulu?
Kirk: Ciągle było odkładane z zamiarem użycia go jako instrumental, bo było na to nieco przedwcześnie – albo było to zbyt pretensjonalne. Wyznaczaliśmy sobie wtedy cele we wszystkim. Naprawdę działaliśmy wyłącznie pod wpływem instynktu i po prostu wydawało się słusznym napisać długi instrumental używając tej muzyki i nazwać to The Call of Ktulu, dzięki uprzejmości Cliffa i jegończej miłości do H.P. Lovecrafta.

– Co narrator w Ride The Lightning uczynił, że skończył na krześle elektrycznym?
James: To musiało być coś dość ciężkiego, skoro na tym krześle się znalazł. Wzięło się to z mieszkania w Bay Area, słyszało się o karze śmierci w Kalifornii. I była to w sumie dość poważna sprawa, przebywanie w pobliżu San Quentin. Nie było jakiejś konkretnej postaci, była fikcyjna. To musiało być coś naprawdę złego. Myślę, że kradł muzykę w sieci.