Niedawno Jerry Only zdradził, w jaki sposób porozumiał się z Glennem Danzigiem. Teraz w tej sprawie wypowiedział się również sam wokalista. Zdradził, że jeżeli jego współpraca z Misfits podczas koncertów w Denver i Chicago będzie się dobrze układać, nie wyklucza dalszej współpracy z zespołem. W wywiadzie dla „Rolling Stone” ujawnił, co sądzi o swoim powrocie do swojej dawnej kapeli:
Na pewno wystąpimy na tych dwóch koncertach. Zobaczymy co z tego wyniknie. Być może zapoczątkuje to naszą dalszą współpracę. Któż to wie? Nie wydaję mi się, żeby zakończyło się to katastrofą. Sądzę, że to będzie coś niesamowitego.
Wcześniej Only wyznał, że poprosił Danziga o przygotowanie setlisty koncertowej. Wokalista zapowiedział, że przygotował kilka niespodzianek na okoliczność wspólnej trasy z Misfits.
Wykonamy głównie nasze najsłynniejsze utwory, jednak pojawią się również te mniej znane. Chcę Wam zrobić niespodziankę. Sądzę, że tak będzie lepiej, szczególnie w dobie Internetu. Nie znoszą tego gówna.
Glenn wyjawił natomiast, że zbliżające się koncerty, będą nieco się różnić od tych z czasów, gdy ostatni raz razem grali:
Kiedyś dysponowaliśmy skromnym budżetem. Mieliśmy ekran, na którym wyświetlaliśmy zwiastun, po czym rozrywaliśmy go, gdy zaczynaliśmy grać. Teraz mamy trochę pieniędzy aby zorganizować większy koncert. Zamierzam zrobić to co zwykle, gdy występuję- świetnie się bawić oraz sprawić, żeby dla wszystkich był to zajebiście spędzony czas. Dam Wam taki wycisk na sceni, że zapomnicie, jak się kurwa nazywacie.
Wokalista nie wyjawił wprost, kto zasiądzie za bębnami podczas ich reunionu. Zdradził jedynie, że wybór bębniarza będzie dla wielu zaskoczeniem:
Bylibyście zszokowani, gdybym Wam powiedział. Tak się składa, że to jest jeden z moich ulubionych perkusistów, a ja miałem okazję poznać go osobiście.
W ramach promocji swojego ostatniego albumu zatytułowanego „Skeletons” Danzig udostępnił na swoim Facebooku zdjęcie, na którym po raz pierwszy od czasów wspólnej trasy z Misfits w latach 1979- 1980 pojawił się w swoim trupim makijażu znanym jako „skull face”. Czyżby już wtedy dojrzewała w nim myśl powrocie do swojej macierzystej formacji?

