Znany z występów w Megadeth i King Diamond Glen Drover pojawił się w niedawnej odsłonie „One On One Witch Mitch Lafon”. Duża część rozmowy dotyczyła odejścia gitarzysty z grupy dowodzonej przez Dave’a Mustaine’a. Oto, co miał do powiedzenia muzyk:
O powodach odejścia z Megadeth w 2008 roku:
To już trochę stara historia, co nie? Ale jeśli chcesz, żebym jeszcze raz o tym opowiedział… to po prostu prywatna sprawa, której nie chce rozkopywać. Mimo tego… nie byłem w tym czasie zbytnio szczęśliwy. Było dokładnie tak, jak pisałem w swoim oświadczeniu przy okazji odejścia: Nie byłem szczęśliwy w zespole w tamtym czasie, czułem się zbyt daleko od rodziny. Wiesz, mój syn był bardzo młody. To osobista sprawa, ale jednocześnie prawda. Tak to wyglądało. On był młody, a mi brakowało jego dojrzewania. Fakt, że nie czułem się dobrze w zespole tylko potęgował to wszystko.
O tym, czy Glen żałuje swojego odejścia z Megadeth:
No, nie do końca. Był jednak moment, kilka lat po odejściu, gdy czułem się… To jak relacja: wyruszasz w trasę i zaczynasz myśleć o rzeczach, które lubisz, a jest tego naprawdę wiele. Więc miałem moment, gdy zaczęło mi tego trochę brakować. Potem jednak przypomniałem sobie, dlaczego nie wszystko było dobrze. Odpowiadając na pytanie – nie, niczego nie żałuję. Tak to po prostu wygląda – w tej kapeli zawsze były zmiany, bo Megadeth tak funkcjonuje. To zespół Dave’a. I to jest fajne. Jestem dumny, że byłem jego częścią i cieszę się, że Mustaine dał do tego okazję. Spędziłem masę dobrego czasu, poznałem wielu świetnych ludzi, grałem dobrą muzykę i wiele razy zwiedziłem świat z moim bratem (Shawnem Droverem, jeszcze do niedawna perkusistą Megadeth). Odejść i zająć się swoimi sprawami to jedna rzecz, ale odejść i zrobić to swojemu bratu, z którym zawsze było się blisko… Zawsze trzymaliśmy się razem, szczególnie, jeśli chodzi o muzykę. Bycie w zespole, przy którym dorastaliśmy, koncertowanie z nim było dla nas czymś, czego nigdy w swoim życiu się nie spodziewaliśmy. Piorun na ogół nie uderza dwa razy w to samo miejsce, rozumiesz, co mam na myśli?!
