W wywiadzie sprzed kilku dni dla podcastu „Talk Toomey” Glen Benton z Deicide wyraził swoją negatywną opinię na temat Slipknota i innych grup, które przyznają się do czerpania inspiracji z jego kapeli. Basista i wokalista death metalowych weteranów został zapytany o to, jak traktuje zespoły pokroju Slipknota, które wymieniają Deicide jako jeden ze swoich pierwszych wpływów. Muzyk odparł bez owijania w bawełnę:
Nie chciałbym z nikogo szydzić, ale to zrobię. Slipknot, „Oh, stary, weźmiemy was w trasę.”
Tak, obciągnijcie mi. To chcę wam powiedzieć. Obciągnij mi, Corey Taylor i wszystkie twoje cioty. „Oh, zabierzemy Deicide we wspólną trasę i bla bla bla”. Komplementowali nas swego czasu, opowiadali bujdy. Ale wiecie co? Nie zrobiliście dla nas ani jednej rzeczy. Raz przedstawiliście nas na swoim koncercie. Super, dzięki. A co z pieprzoną trasą? Co z udzieleniem nam pomocy? To znaczy – gramy już od tak wielu lat. Zespoły pokroju Slipknota mówią: „Stary, ci kolesie sprawili, że zacząłem grać muzykę.” Wiecie co? Odwdzięczcie się w takim razie.
Wiecie jednak, w jaki sposób uchodzi to takim zespołom na sucho… Jeśli już chcą zabrać cię w trasę, to oferują ci gówniane pieniądze, przez co kapele takie jak my nie są w stanie się tego podjąć, więc kończysz przekładając koncerty, odwołując je czy chuj wie co jeszcze, a oni patrzą potem na ciebie, jak na idiotę. „Zaproponowaliśmy wam wspólną trasę. Możecie zarobić na koszulkach.” Tak, rzeczywiście. Dzięki temu możemy przynajmniej zarobić na transport. Chcecie, żebyśmy jeździli autobusem miejskim na koncerty?
Mimo wszystko doceniam fakt, że takie zespoły o nas wspominają, to świetne. Mam jednak pomysł: pogadajcie w takim razie z jakimś ważnym promotorem, aby Deicide miał lepszą pozycję na festiwalu bądź weźcie nas na jedną ze swoich tegorocznych tras.
Nie mam nic przeciwko otwieraniu koncertów dla takich zespołów. Ale zamierzam dać z siebie wszystko i jeśli zdmuchnę was swoim koncertem… to trudno.
Glen mówił również o o postępie w pracy nad następcą albumu „In The Minds Of Evil” z 2013 roku:
W przyszłym miesiącu, we wrześniu, zamierzamy zacząć nagrywać perkusję i gitary. Wtedy też zacznę pisać teksty. Na chwilę obecną zacząłem już wiele z nich. Mam pomysł na cały album, mam tytuły i prawdopodobny kawałek tytułowy.
Steve (Asheim, perkusista Deicide – przyp. red.) napisał… naprawdę rozpaliłem pod nim ogień. Steve jest odpowiedzialny za napisanie wielu z naszych najbardziej chwytliwych numerów i stworzył tym razem sporo zdumiewającego materiału. Chodzi o chwytliwe, oparte na riffach kawałki. Wybieramy tylko najlepsze kompozycje i wrzucamy je na album.
Całą rozmowę możecie przesłuchać poniżej:
